środa, 25 marca 2020

Wyjście po rdestowca

Eugene Gawenda (pasonat zielarstwa, człowiek o olbrzymiej wiedzy w tej dziedzinie)  na swoim profilu wskazał kilka roślin, jako lek i zabezpieczenie przed koronswirusem.  Wskazał między innymi lukrecję, bez czarny , miłorząb japoński i rdestowca japońskiego. Owoce bzu miałem ususzone, lukrecję kupiłem, po kłącza rdestowca postanowiłem się przejść w okolice działki. To było około tydzień temu, jeszcze wtedy wyjścia były legalne. 

Narzędzia gotowe, już byłem na miejscu zbiorów

Pierogi grochowe chili

Składniki - mąka, woda, groch, sól, chili i majeranek. I to wszystko. Dość tanie ale bardzo pożywne danie. Farsz to modyfikacja grochu na gęsto - bez tłuszczu, za to z dodatkiem chili.

Namoczony groch zaczynam gotować

wtorek, 24 marca 2020

Mąka - czy faktycznie puste kalorie

Zauważam, że wiele osób jakoś tak wrosło w przekonanie konieczności zbilansowanych posiłków, że odrzuca stare proste przepisy jako niepełnowartościowe. A bo nie ma tyle a tyle białka, tyle a tyle tłuszczu, odpowiedniej porcji witamin i... ech... szkoda wymieniać. Gdy słyszę określenie wobec mąki typu puste kalorie, to ja już nie podejmuję dyskusji. Mąka nie zawiera składników odżywczych? Nie super razowa, bio, eko, srio.. , ale zwykła pszenna najtańsza z marketu za 0,99 - 1,49 zł.

Jedna z beczek mąki u mnie

niedziela, 22 marca 2020

Potrawa typu misz masz z patelni

Niektóre potrawy nie mają przepisu. Zwłaszcza, gdy chodzi o posiłek, który jest kombinowany z tego, co zostało z obiadu. Zachęcam każdego, by nie wyrzucał jedzenia, ale właśnie z resztek z obiadu zrobić chociażby kolację. Zostało ziemniaków? Można je zjeść z jajkiem. Został kotlet? Można z cebulką i np makaronem. Ten wpis to nawet nie konkretny przepis. To zachęta, by tzw resztki stały dobrym posiłkiem. 

Został kotlet. Pokroiłem, dodałem paprykę zwykłą i chili oraz cebulę

Fotorelacja z wędrówki w lesie w trzecim tygodniu marca i spotkanie z dzikiem

W trzecim tygodniu marca mogłem sobie pozwolić na południową wędrówkę w lesie. Te kilka godzin w lesie było mi potrzebne. Zaraz po wejściu do lasu miałem trochę dalsze spotkanie z dzikiem i jego młodymi.

Zdjęcie z dzikiem

środa, 18 marca 2020

Zupa bigosowa chili

Jakiś czas temu pokazywałem akcję robienie bigosu. Zalecam jestemy robienie sobie tego typu dań w słoikach. To wartościowy i szybki posiłek. Bigos można jeść z pieczywem, ziemniakami, makaronem... Jak kto chce. Ja lubię na gdzie bigosu ugotować zupę. Składniki widoczne poniżej. 

Wstępne składniki zupy bigosowej bez przypraw, proporcje na garnek 6 litrowy

poniedziałek, 16 marca 2020

W czasie sezonu chorób - zadbaj o odporność

W czasie sezonu chorób trzeba zadbać o siebie i swoją odporność. Obecnie żyjemy w czasach epidemii koronawirusa. Nawet jeśli jakiś specyfik nie zapobiega w znacznym stopniu przed chorobą, a jedynie nawet minimalnie wspomaga odporność - warto po niego sięgać. Warto sięgnąć po kilka metod.

Własne kiszonki - w sezonie chorób to skarb

niedziela, 15 marca 2020

Fotorelacja z niedzielnej wędrówki w połowie marca

Koronawirus szaleje. Nie ma co prawda jeszcze prawnego nakazu "pozostania w domach", są to jedynie zalecenia - całkiem oczywiście słuszne. Jestem jeszcze przez tydzień z dziećmi w domu, jak nic się nie zmieni za tydzień do pracy. Przez ten czas faktycznie - staram się nie wychodzić bez potrzeby i "siedzieć na dupie w domu". Po zakupy co kilka dni i to takie szybkie. Nie chodzę w skupiska ludzkie. Plus wszelkie zalecenia związane ze wzmożoną higieną i inne środki ostrożności. Jednak osobiście uważam, że póki nie ma formalnego zakazu wychodzenia - trzeba co jakiś czas zwyczajnie wyjść, przejść się. Nie po galeriach handlowych, nie po sklepach, nie po mieście. Właśnie tak "na łono natury". No nie będę ściemniać - wielodniowe siedzenie w domu, bez wyjścia z niego, siada mi na psychikę i bardzo osłabia morale. Uznałem, że niedziela to doskonały czas na chociaż krótką wizytę w lesie. Dotlenienie się, spacer, kontakt z przyrodą (poza miastem, z dala od ludzi) - na razie znikome ryzyko a korzyść znaczna. 


piątek, 13 marca 2020

Zupa partyzancka chili

Jest to jedna z moich odmian zupy partyzanckiej. Podstawowe składniki oraz ich ilość widoczna na poniższym zdjęciu.

Składniki główne zupy w ilości na garnek 6 litrowy 

Zapasy spożywcze typu minimum

W czasach trudnych wszystkim swoim Rodakom życzę, by w domach nie zabrakło Wam ziemniaków, mąki, grochu, tłuszczu, czosnku, cebuli oraz soli.

Produkty spożywcze z listy minimum 
Nie wymieniłem tych produktów przypadkowo. To lista produktów spożywczych, które stanowić mogą podstawę przetrwania i zachowania względnego zdrowia. To moja żelazna siódemka kuchenna. Produkty względnie tanie, ale zapewniające prawie wszystkie niezbędne składniki odżywcze . Mając w domu tylko to, co wymieniłem w odpowiedniej ilości, można przeżyć i zachować względne zdrowie (bez niedożywienia) przez kilka ładnych miesięcy. Ewentualnie ziemniaki można zastąpić kaszą,  ewentualnie - ja jednak właśnie ziemniaka i cebulę uznaję za warzywa doskonałe. Zakup tych produktów w ilościach wystarczających nawet na 1 lub 2 miesiące nie jest zbyt dużym obciążeniem finansowym. 

Uzupełnienie zapasów mięsiwa - marzec 2020

Gorączką związana z koronawirusem trwa w najlepsze. W mojej ocenie już rozpoczęła się panika społeczna związana z dostępnością produktów pierwszej potrzeby. Ludzie w dyskontach wykupują żywność długoterminową (i tanią), w wielu sklepach półki prawie puste, lub co najmniej mocno przetrzebione. Oczywiście u nas podstawowe zapasy są, więc mnie te puste półki zbyt wiele nie obchodzą. Postanowiłem jednak, na wszelki wypadek powiększyć swój zamrażalnikowy zapas mięsa. Poszedłem do Biedronki, pierwszy raz od ładnych paru dni. To co dotychczas widziałem ze zdjęć - zobaczyłem na własne oczy. Półki może i nie puste, ale porządnie przetrzebione.

Tu były kasze i makaron

Subiektywny zestaw podstawowych książek dla zbieracza roślin

Czasami na grupach fb pada pytanie, jaka książka jest dobra do nauki roślin leczniczych i jadalnych. Otóż w mojej prywatnej ocenie - to nie może być jedna książka. Nauka samych gatunków - to osobna sprawa. Nauka rodzin botanicznych - to też kolejna porcja umiejętności. Nauka roślin leczniczych i podstaw ziołolecznictwa - to kolejna dość spora porcja wiedzy i umiejętności. Nauka dziko rosnących roślin leczniczych - to też spora dawka wiedzy. Te wszystkie aspekty związane z posługiwaniem się roślinami, to dość obszerna wiedza. Sam nie uznaję się w najmniejszym stopniu za specjalistę w tych dziedzinach. Oczywiście można posługiwać się wydaniami broszurowymi - na początek to może być dobra metoda. Jednak jeśli zapragniemy zgłębiać tą wiedze, lub chociaż mieć do niej dostęp w postaci posiadania książek - jedna to stanowczo za mało. Prezentuję nazwijmy to zestaw minimalny, podstawowy - czyli taki typu mało książek a stanowią dość dobre połączenie dla zbieracza. Oczywiście to zestaw bardzo subiektywny. 

Wyselekcjonowany zestaw książek

Atlas roślin - takiego w teren nie polecam ale do nauki jak najbardziej

Oto jeden z posiadanych przeze mnie atlasów roślin. I o ile w teren do oznaczania gatunków go nie polecam, jest to dość dobra pozycja dla osób, które pragną wzbogacić (lub zdobyć) swoją wiedzę z zakresu podstaw systematyki roślin.

Okładka książki

czwartek, 12 marca 2020

Nasiona barszczu zwyczajnego - wspaniały dodatek aromatyzujący herbatki

Jesienią, raczej późną, zbieram nasiona barszczu zwyczajnego. Takie już lekko dojrzałe, ale nie całkiem wyschnięte... Po lekkim dosuszeniu w domu - przechowuję je w słoiku - mam świetny dodatek do herbat wszelkich. Znaczy...herbat dla mnie - żoneczka nie lubi wszystkich moich wynalazków. A ja muszę mieć różnorodność herbat i już. 

To pijemy dzisiaj - mieszanka, Iwan czaj oraz odrobinka nasion barszczu

Warto znać okolice swojego celu ewakuacji

W sierpniu wspominałem, że warto znać okolice swojego miejsca zamieszkania i ogólnie swoją miejscowość. Dokładnie to samo w mojej ocenie dotyczy znajomości okolic swojego celu ewakuacji. Moim celem ewakuacji jest działką ogrodnicza. Okolice działki znam dość dobrze. Często sobie spacer po tamtej okolicy robię i doskonale wiem, co gdzie rośnie, skąd mogę pobrać wodę, pożywienie (niezależnie od pory roku). Przypomniała mi się od razu akcja, gdy odwiedziła mnie ekipa filmowa. Wstępny plan był - robimy pierogi na działce. Z czym - z boczniaków przede wszystkim. Bez zbędnych poszukiwań doskonale wiedziałem gdzie po te boczniaki iść. Ekipa - zaskoczona, że wiedziałem gdzie od razu się kierować. Stwierdziłem, że tu i tu już wyjedzone , więc tylko tam jeszcze zostało. Ot takie wspomnienie. Dzięki dość dobrej znajomości okolic swojej działki wiem, kiedy po co iść. Teraz ma to bardziej charakter hobby i najlepiej by tak zostało. Jednak gdyby mi kiedyś przyszło ewakuować się na działkę - mogę zakładać, że wiedza, co gdzie w okolicy jest okazać się może zbawienna. Przedstawię teraz Państwu galerię zdjęć z okolic. Niektóre zdjęcia będą podpisane, niektóre skomentowane.

Jedna z wielu jabłoni w okolicy

Akcja bigos marzec 2020

Przeglądam swojego bloga i widzę, że swojego przepisu na bigos nie wstawiłem jeszcze tutaj. Czas nadrobić. I co prawda można się zastanawiać co ma bigos z przygotowaniami na ciężkie czasy - to zapewniam - każde własne danie w słoiku może być na wagę złota. I to nie tylko w ciężkich czasach. Własne danie w słoiku (bigos, fasolki po bretońsku) to też doskonały materiał na zupę. Otwieramy słoik bigosu / fasolki po bretońsku, dodajemy kilka ziemniaków, można dołożyć normalną włoszczyznę i po doprawieniu jest dość szybka i pożywna zupka. Przepis na bigos jest w zasadzie prosty. Wersji bigosu tyle co kucharzy. Każdy jest inny i ja nie lubię dyskusji typu, że bigos to musi być z kapusty np kwaśnej , bo inny to nie bigos. Bigos to gotowana kapusta z mięsiwem z przyprawami. Reszta to szczegóły (bardzo istotne dla smaku). Kilka dni temu zrobiłem sobie akcję bigos. Moje proporcje na garnek 8 litrowy - 2 kapusty (do pełna garnka) i 1,5 - 2 kg mięsiwa.

A oto główne składniki mojego bigosu - mięsiwo oraz kapusta - tu akurat jest ilość na dwa gotowania

środa, 11 marca 2020

Podsumowanie akcji zakwas żytni - jest mały zapasik

Krótko. Oto mój mały zapasik zakwasu żytniego. Na jak długo...  Może miesiąc, może dwa. Akcja żur to u mnie zwykle robienie hurtem - tyle butelek ile zmieszczę i ile rozdam. Taki zakwas jest o wiele lepszy niż ten ze sklepów. Po prostu - wiem co w butelce jest. Jak długo można przechowywać w lodówce to dokładnie nie wiem. Dwa miesiące na pewno.

Mój mały zapasik zakwasu, już po rozdaniu w rodzinie



Biblijne podstawy preppingu

Według niektórych prepping narodził się w USA. Być może. Kwestia co dla kogo oznacza prepping i bycie preppersem. Ja osobiście prepping uznaję jako zwyczajne przygotowania na ewentualne gorsze czasy. Kwestia skali. Jeden uzna, że posiadanie w domu zapasów na powiedzmy tydzień jest w zupełności wystarczające, kto inny postawi sobie cel trzy miesiące, kto inny rok. Lansowany obecnie prepping , wedle ktorego preppers to takie połączenie Rambo, magazyniera...  Faktycznie. To chyba hamerykanski wzór. Ja takim preppersem nie jestem, nie będę i nie zamierzam być. Tutaj bardziej wzorem mogłaby być dla mnie babcia sprzed powiedzmy 20 lat. Spiżarka pełna przetworów, w piwnicy były jakieś deski, bo może się przyda, węgiel musiał być na całą zimę w piwnicy plus coś na wszelki wypadek. Z resztą... Tzw. wiedza starszych to temat rzeka i materiał na osobny wpis. Ja zwyczajnie prepping pojmuję jako różne przygotowania na ewentualne gorsze czasy. I teraz przejdźmy do tematu wpisu. Taki właśnie prepping (w znaczeniu zapobiegliwości i gotowości) a Pismo Święte. Zaraz zaraz. Czy nie przesadzam?  Przecież prepping to nowe zjawisko kulturowe, nowy trend, po prostu nowość z hameryki. A g...o prawda. Prepping jest tak stary jak ludność. Ludzie od samego początku musieli w czasach obfitości narobić zapasów na czasy mniejszej obfitości. To było naturalne i konieczne do przeżycia. Musieli umieć przewidywać.

Pismo Święte otwarte na historii Józefa z Księgi Rodzaju

wtorek, 10 marca 2020

Sezon na działce rozpoczęty

Co prawda teoretycznie jeszcze zima, ale pogoda zimowa wcale nie jest. W tym roku praktycznie zimy z mrozami nie stwierdziłem.  W sumie troszkę korzystam z tej przyspieszonej wiosny i rozpoczynam sobie powoli sezon działkowy. Rozpocząłem to robieniem grządek.


niedziela, 1 marca 2020

Czynny nałóg jako wróg przygotowań

Nie będzie to wpis moralizujący, jak to warto żyć zdrowo bez nałogów. Warto. I tu nie mam wątpliwości. O ile uzależnienia można podzielić na mniej lub bardziej destruktywne, to każde uzależnienie , jako choroba, podlega tym samym mechanizmom. Uzależnienie mniej lub bardziej destruktywne... O co mi chodzi. No te bardziej destruktywne to przykładowo alkoholizm, narkomania. Niszczą człowieka, niszczą relacje, niszczą człowieka pod każdym względem. Doprowadzają do upadku człowieka. Są też nałogi mniej destruktywne - ot chociażby uzależnienie od tytoniu. 

W trakcie kręcenia fajeczek na działce

piątek, 28 lutego 2020

Fotorelacja z mini wędrówki w podmiejskim lesie koniec lutego 2020

Bez zbędnego pitolenia. Po prostu fotorelacja z malutkiej wędrówki w lasku za Parkiem Kultury i Wypoczynku w Słupsku. Pogoda względnie dopisała, kolorystyka nieba także. Niektóre zdjęcia z opisem, niektóre bez opisu.


wtorek, 25 lutego 2020

Wieczorne ognisko jako lek dla duszy i przyjaciel

Mieszkam w mieście Słupsk. Chciałoby się mieć w domu kominek, ale jest to niemożliwe. Kontakt z prawdziwym ogniskiem jest więc dla mnie czymś odświętnym raczej. Szkoda, wielka szkoda. Nie będę chyba jakimś wyjątkiem, gdy przyznam, że lubię ognisko. Słowo "lubię" jednak nie oddaje mojego podejścia do ognia. Ogień - coś, co towarzyszy człowiekowi od razania dziejów, dziś zastąpiony światłem elektrycznym. Ognisko daje ciepło, daje światło, daje poczucie bezpieczeństwa, jest towarzyszem. Siedzenie przy ogniu jest niczym oczyszczający rytuał .

Przedstawiam swojego przyjaciela

niedziela, 23 lutego 2020

Pierogi z dzikimi kapustami i nie tylko

W ostatnią niedzielę lutego 2020 wybrałem się na zbiory dzikich roślin do jedzenia. Licząc na to, że zimy praktycznie nie ma miałem nadzieję na zbiory pokrzyw. No nie było tego zbyt wiele. No już mam ochotę na dania z pokrzywy - cóż na to poradzę. No ale nie ma to nie ma, jednak cyklu natury się w terenie nie oszuka. Nie oznacza to jednak, że zbiory nie doszły do skutku lub były nie udane. Po co innego poszedłem, co innego dostałem, jak to czasem nawet podczas zakupów bywa. W okolicach działki np rzepak rośnie prawie zawsze. Był rzepak więc moje poszukiwania skoncentrowały się na innych gatunkach roślin z rodziny kapustowatych. Na kolację miały być pierogi - taki był plan.

Rzepak sobie rośnie

Fotorelacja z wędrówki na działce luty 2020

Zimowe wyjazdy na działkę to głównie wyjazdy rekreacyjne, spacery, czasem  majsterkowanie, gdy trzeba to drobne naprawy. Co kilka dni staram się tam przyjść, pochodzić, sprawdzić czy wszystko w porządku. Zapraszam na wspólny spacer po działkach 😁. Czasem podczas takich spacerów przyglądam się innym działkom, to takie szukanie inspiracji.


sobota, 22 lutego 2020

Ubezpieczenia telefonu, ekranu - czy warto

Jeśli telefon jest trochę droższy i lepszy niż tańszy budżetowec (taki do powiedzmy 400-500 zł) - warto przemyśleć zakup dodatkowego ubezpieczenia telefonu lub chociaż samego ekranu. Na początku zastrzegam - dbam o swoje sprzęty, czy to radio, czy telefon, czy też narzędzia ogrodnicze. Nie będę się też rozpisywać, że telefon zastąpił mi komputer, aparat fotograficzny, czytnik książek... O nie - dla mnie telefon to nie tylko narzędzie do dzwonienia i SMS-owania, zdecydowanie nie. Dla mnie telefon to osobisty komputer, który mam prawie zawsze przy sobie. Dlatego też wersje budżetowe smartfona mi nie wystarczają, natomiast na tzw flagowce szkoda mi jednak pieniędzy. Stąd też mój wybór - średniak o w miarę dobrych parametrach - finansowo okolice tysiąca złotych. Poprzedni mój telefon to Samsung a50. Ostrożnie raczej go użytkowałem, zawsze był w etui i miał dodatkowe szkło ochronne. Raczej tez nie używałem telefonu chociażby w czasie deszczu abo trudniejszych warunkach. Po prostu starałem się, by telefon służył jak najdłużej. Wychodząc z takiego założenia - nie dokupowałem jakiegoś ubezpieczenia dodatkowego, ubezpieczenia ekranu itp. Wychodziłem z założenia, że przecież dbam o sprzęt, ostrożnie go użytkowuję, więc po co mi dodatkowe koszta niepotrzebnego ubezpieczenia. Myliłem się. 

Efekt pecha

piątek, 21 lutego 2020

Jaki to kwiat - recenzja książki

Podobną książkę - ten sam tytuł, ten sam autor omawiałem tutaj. W tym wpisie jej starsza wersja. Starsza wcale nie oznacza gorsza. Ta książka też doskonale nadaje się do terenowego oznaczania roślin, aczkolwiek jest ciut większych rozmiarów. Poniżej prezentuję porównanie rozmiarów obu wersji książki.

Porównanie książek 1

Kieszonkowe atlasy roślin leczniczych - czy warto

No cóż... Mam różne wersje książek o roślinach i ogrodnictwie. Niektóre duże, niektóre "broszurowe". Czy w przypadku chęci nauki roślin leczniczych warto inwestować w książki małe, prawie broszurowe? W mojej ocenie - tak. To dość dobre pozycje dla kogoś, kto chce rozpocząć swoją przygodę z nauka roślin leczniczych. Małe rozmiary i niewielka ilość gatunków to zaleta. Taką książeczkę można wziąć w teren i w terenie poznawać rośliny lecznicze - dobra forma nauki na początek.

Porównanie książek o roślinach leczniczych - rozmiar ma znaczenie

Zapas mydła w działkowym celu ewakuacji

Mydło - jeden z najważniejszych kosmetyków i środków higienicznych. Higiena to zaraz po czwórce przeżycia jedna z podstawowych potrzeb człowieka, aczkolwiek czasem w komunikacji miejskiej mam co do tego pewne wątpliwości. Ja jednak jestem normalnym człowiekiem i higienę uznaję za bardzo istotną sprawę. Mydło jest uniwersalnym środkiem higieny - możemy  się nim umyć, wyprać ubranie, umyć włosy, umyć naczynia, mydło zastąpi piankę do golenia... Jest produktem, które możemy dość długo przechowywać - ma co prawda swój termin przydatności do użycia (już odruchowo chciałem napisać spożycia) zakładam jednak, że nawet po kilku latach nadal będzie spełniało swoją podstawową rolę. Zrobienie zapasu kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu kostek mydła nie jest żadnym obciążeniem finansowym. Kwestia jedynie odpowiedniego zabezpieczenia przed wilgocią i ewentualnymi gryzoniami - myszy jedzą mydło. Ja raz w roku zapas mydła z działki przenoszę do domu i działkowy zapas wymieniam na nowy. Wymiana zapasów to przede wszystkim zajęcie zimowe. 

Zimowy pobyt na działce 2020

Tej zimy nie miałem zbyt wielu okazji na zimowe biwakowanie na działce. Kilka noclegów udało mi się jednak zaliczyć. W sumie ciężko tu pisać o jakiś relacji z testów. Ja tam mam wszystko związane z ogrzewaniem, wodą, jedzeniem w miarę ogarnięte. Były to wiec bardziej pobyty w charakterze biwaku i rekreacji, niż jakiś testów. Zimę mamy w tym roku taką jaką mamy, więc czas spędzony na działce wykorzystałem na wczesno wiosenne prace. Bielenie drzewek sobie w tym roku odpuściłem. 

Zacząłem przygotowywać pierwszą grządkę

czwartek, 20 lutego 2020

Zakwas na żur ekspresowy

Zakwas na żur robię w swój sprawdzony sposób. Praktycznie zawsze jako startera używam zalewy z kiszonych ogórków lub kapusty lub dobrego kwasu żuru. Robię w dużym słoju, niejako hurtem. Zakwas kisi mi się średnio 2 dni. W lodówce mogę go trzymać nawet 2 - 3 miesiące. Dłużej nie sprawdzałem. Ostatni robiłem w listopadzie, użyłem ostatnich butelek niedawno, tj w lutym. Potrzebne składniki to woda, czosnek, mąka żytnia oraz trochę albo starego (ale dobrego) zakwasu albo zalewy z kiszonych warzyw. Żadne kamionkowe naczynie, żadna skórka chleba... To wszystko czasem nie zdawało egzaminu. Prezentowany tutaj sposób jest szybki, pewny i sprawdzony.

Oto składniki - mąka żytnia, czosnek, trochę starego zakwasu, trochę zalewy z kiszonej marchewki no i woda

Pizza z patelni

Ciasto chlebowe zrobione według tego przepisu jest dość uniwersalnym materiałem do wykonania innych dań. Dość ciekawą przekąską jest chociażby taka oto pizza pieczona na patelni. Wykonanie jest bardzo proste, wystarczy na placku położyć składniki typowe dla pizzy i piec na patelni.

Ciasto chlebowe

niedziela, 16 lutego 2020

Chleb placek z kminkiem na patelni pieczony

Nie smakuje mi chleb ze sklepów. Jest jeszcze kilka miejsc, gdzie chleb nadaje się dla mnie do jedzenia (gust subiektywny) - jednak po południu już moich chlebów tam nie ma. Efekt - chleb dla siebie kupuję rzadko, ten ze sklepów jem dość rzadko (powoli całkowicie z niego rezygnuję). Piekę sam. Oprócz standardowego chleba z piekarnika robię taki na patelni - i to zdecydowanie częściej. Taki placek jest bardziej poręczny, wygodniejszy trochę, ma swój klimat. Składniki to mąką, drożdże, woda, sól oraz dodatki. Tym razem pokazuję wersję z kminkiem i dodatkiem oleju do ciasta. Nawet do celów wpisu proporcje sobie sprawdziłem - kubeczkiem 😁. Tym razem użyłem 2 kubeczków wody,  5 kubków mąki,  pół opakowania drożdży suszonych, 2 łyżeczek cukru, łyżki soli,  trochę oleju (zapomnianej zmierzyć ile).

Robię rozczyn - 2 kubki wody, pół opakowania drożdży, trochę mąki

O surowym mięsie słów kilka

Jakiś czas temu, po opublikowaniu na grupach fb relacji z suszenia mięsa drobiowego i wieprzowego pojawiły się głosy krytyki, związane z surowym mięsem drobiowym i wieprzowym. Oczywiście dyskutanci mieli sporo racji, twierdząc, że mięso to jest co najmniej ryzykowne. Oczywiście najbardziej bezpieczne mięso (mniej ryzykowne) to takie poddane  odpowiedniej obróbce termicznej. Jednak... Surowe mięso ma swój smak. Uwielbiam co jakiś czas zjeść sobie surowiznę. Już jako dziecko, gdy mama robiła szynkę na chociażby święta, to odkrawałem sobie kawałki już przyprawionego mięsa i zjadałem z wielkim apetytem. Mama z resztą robiła identycznie. I tak mi zostało. Zamiłowanie do surowego, doprawionego mięsa mi zostało - i żyję, mam się dobrze. Oczywiście mięso pochodzi ze sprawdzonych  źródeł, musi być bezwzględnie świeże (odpada np mięso pakowane z marketu) i broń Boże mrożone już (nawet jest gorsze w smaku). Taka surowizna to mój przysmak. Czy to drobiowe, czy wieprzowe, czy ryba - uwielbiam czasem na surowo. 

Kotlety ze schabu - przeprawy sól, pieprz i limonka

Żurek na zakwasie żytnim i kiszonce

Żurek można teoretycznie ugotować na wielu rzeczach kwaśnych. Od odpowiedniego zakwasu żytniego, poprzez kwas z ogórków lub kapusty (lub dowolnego kiszonego warzywa) na maślance i occie kończąc. Możliwości sporo - ma być kwaśny i to jeden z koniecznych warunków. Różnicy między żurkiem a barszczem próżno szukać - wersji za dużo. To chyba tak samo jak z cukinią i kabaczkiem. Mniejsza z tym.  Oto jedna z wersji żurku - kwaśnym tutaj jest sok z kiszonej marchewki i zakwas żytni. W oszczędnej / kryzysowej kuchni powinna obowiązywać zasada jak najlepszego wykorzystania dostępnych składników. Nic nie powinno się marnować. W myśl tych zasad, jedną z wersji żurku jest u mnie ta z dodatkiem kwasu z kiszonych warzyw. Od razu ostrzegam. Ten kwas zawiera sól i z uwagi na fakt, że dodajemy go pod koniec, zupy lekko nie dosalamy. Dobra. Ja tu gadu gadu a wypadałoby już pokazać jak robię. 

Składniki to kość lub porcja rosołowa, włoszczyzna,  ziemniaki, kwas z marchewki, zakwas żytni, sól, pieprz, liść laurowy, majeranek, liść lubczyka. Ilości i proporcje... no u mnie tym razem 1 porcja rosołowa, 3 średnie marchewki, mały kawałek selera, kilka drobnych por, ponad kilogram ziemniaków, litr zakwasu żytniego i powiedzmy pół litra kwasu z marchewki, mała śmietana kwaśna. Garnek... uwaga...7 litrowy. 

 Porcję rosołową gotuję

sobota, 15 lutego 2020

Zupki chińskie w zapasie - moje podejście

Zupki chińskie - produkt co najmniej kontrowersyjny. Mają swoje zalety, takie jak szybkość przygotowania, niska cena, czasem dość fajny smak. Z drugiej strony z powodu ilości chemii i wysokiego stopnia przetworzenia nazwanie ich wartościowym posiłkiem byłoby co najmniej śmieszne. Ja traktuję je jako rodzaj dodatku, zachcianki od czasu do czasu.

Roczny zapas zupek chińskich 

Akcja uzupełniania zapasów działkowych - luty 2020

Zima to dla mnie między innymi czas wymiany zapasów na działce. Czemu akurat zima? Jest kilka powodów. Zimą mało tu ludzi, więc nikt nie widzi co wyprawiam. Poza tym i tak nie ma tu zbytnio wielu zadań, więc wymiana zapasów zimą to idealny czas.  Wynoszenie mam już za z sobą - zabrałem z działki do domu sporo,  wskutek czego zapas działkowy miałem raczej mizerny.   Plan uzupełniania powoli realizowany. Ostatnio kupiłem trochę spożywki. W planach jeszcze mąką, groch, olej i parę innych produktów. Ostatnio niewiele tego wniosłem.

Reklamówka z transportem 

Obrzeża miast pod kątem zbieractwa zimą - okolice ul Hubalczyków w Słupsku

O ile w centrum miasta jedzenia (piszę o dostępnych roślinach) może być niewiele, to obrzeża miasta mogą być bardziej obfite w pożywienie. Warto znać takie miejsca.  Takie tereny są często bardziej czyste w porównaniu z centrum miasta. Oczywiście piszę o Słupsku - w tym mieście mieszkam i to miasto znam. Podejrzewam, że podobnie jest w innych miastach - sporo jedzenia na obrzeżach miasta. W swoim mieście mam kilka ulubionych miejsc, które regularnie sprawdzam. Jednym z takich terenów są okolice Castoramy. 

 Widok terenów od strony szpitala

wtorek, 11 lutego 2020

Power bank w pracy - czy warto

Co prawda zawsze gdy wychodzę z domu na dłużej , niż miałoby to być jedynie wyjście do sklepu staram się mieć telefon podładowany. Z reguły nie czekam na podpięcie do ładowania gdy bateria juz jest na wyczerpaniu. Nawet jak mam te 40 lub 50 procent a jestem w domu - podładuję. W pracy zawsze ktoś ładowarkę teoretycznie mógłby pożyczyć. Ja tam jednak wolę mieć własny minimalny zapas prądu do komórki dla siebie. Czemu nie po prostu ładowarka? Power bank jest w takim miejscu wygodniejszy w użyciu. Mogę wziąć telefon razem z power bankiem do kieszeni. Power bank i własna kawa (pomimo, że firma zapewnia) w miejscu pracy , w szafce osobistej. To taki mój mały drobny nawyk, który parę razy już się sprawdził. Celowo nie jest on duży - raptem 5000 mAh - co w praktyce oznacza jednokrotne użycie. Jednak jego zaleta - mogę go wziać swobodnie do kieszeni razem z telefonem i nawet tego nie odczuję. W mojej ocenie warto takie maleństwo mieć w pracy - wiele miejsca nie zajmuje a przydac się może. 


Fotorelacja z wędrówki w Ustce luty 2020

Siedzenie w domu cały wolny dzień- musiałbym być chory. Uwielbiam wędrówki w plenerze. Co jakiś czas mogę sobie pozwolić (czasowo) na wyjazd do Ustki. Zapraszam na fotorelację z wędrówki w lutym 2020. Była to wędrówka i podziwianie plenerów przy okazji gościny ekipy filmowej Karuzela























poniedziałek, 10 lutego 2020

O moim udziale w powstawaniu filmu "Pierogi. Historie z farszem "

W poprzednim roku nawiązała ze mną kontakt przedstawicielka wrocławskiej fundacji Food Think Tank. Organizacja ta skupia wokół siebie specjalistów z różnych dziedzin, głównie artystów i kucharzy,  realizuje  wiele bardzo ciekawych projektów związanych z gastronomią. Jednym z ostatnio realizowanych przez nich projektów jest film dokumentalny "Pierogi. Historie z farszem" który będzie miał swoją premierę w kinie w bliżej jeszcze nie znanym mi terminie. Przedstawiciel opowiedział o swojej fundacji, o projektach które realizują... Zależało im bym stał się bohaterem części realizowanego przez nich filmu.  No przyznam szczerze, że zaskoczyło mnie to. Ani nie uważam się za super kucharza, ani za rasowego preppersa, ani za z wybitnego działkowicza... stąd moje zdziwienie ich zainteresowania moją osobą. Po kilku dniach namysłu zgodziłem się. Uznałem , że to może być ciekawe i nowe doświadczenie.

piątek, 7 lutego 2020

O subiektywnym podejściu do ilości zapasów w działkowym celu ewakuacji słów kilka

Preppers kieruje się różnymi "kryteriami" w doborze ilości zapasów jak i ich rodzaju. Preppers - magazynier być może będzie dążyć do tego, by mieć co najmniej roczny podaż zapasów podstawowych artykułów - "Piąta zasada preppersa - roczny podaż każdej potrzebnej rzeczy". Też do takich ilości dążyłem na działce. Z biegiem czasu porzuciłem koncepcję rocznego zapasu "wszystkiego" na działce. To było bardzo kłopotliwe. O ile w domu, gdy mam jakąś tam przestrzeń, którą mogę poświęcić na mini magazyn - na działce mam jedynie obecnie dwie 200 litrowe beczki wkopane w ziemię plus oczywiście przestrzeń samej altanki. Na działce nie mieszkam , więc rzadko dośc korzystam z zapasaów tam zgromadzonych. To rodzi konieczność (z reguły co rocznej zimą) wymiany zapasów - by podlegały one rotacji. Ilości zapasów u mnie na działce pozwalają mi (i mojej rodzinie) jeść tam przez 2 - 3 miesiące. Wody starczy zapewnie na zdecydowanie krócej bo zapas ogranicza się jedynie do dwóch beczek. Opału ma dosłownie trochę. Jednak jeśli chcę zrobić ognisko - wyjście po opał to raptem kilka minut i ognisko jest.
Ognisko - paliło się przez jakiś czas - wystarczyło by przy nim sobie postać i posiedzieć.

czwartek, 6 lutego 2020

Warto mieć zapas drożdży suszonych

W handlu drożdże piekarnicze dostępne są w kostkach drożdży świeżych oraz jako drożdże suszone. O ile świeże drożdże potrzebują raczej lodówki do przechowywania, drożdże suszone nie mają takich wymagań.

Drożdże suszone u mnie w domu

wtorek, 4 lutego 2020

Atlas dzikich kwiatów - recenzja książki - dobra książka dla początkujących zbieraczy

Atlas dzikich kwiatów. Kulinarne i lecznicze wykorzystanie kwiatów dziko rosnących. Małgorzata Mederska, Paweł Mederski, wyd. SBM Warszawa 2015. To jedna z książek, które mam w swojej biblioteczce i którą polecam. Nie obejmuje co prawda zbyt wielu gatunków roślin dziko rosnących jadalnych i leczniczych - raptem około 90 gatunków,  jednak jest to dobra książka dla kogoś, kto pragnie rozpocząć swoją przygodę ze zbieractwem. Prezentowane w niej gatunki są łatwe do rozpoznania i znalezienia dla osoby "niewtajemniczonej".

Frotn książki

poniedziałek, 3 lutego 2020

Gaśnica na działce - czy warto mieć

W domu warto mieć awaryjnie gaśnicę. Co do tego jestem przekonany. Nie jest to duży wydatek a w razie jakiegokolwiek małego pożaru  można szybko zareagować. Czy jednak na działce jej posiadanie jest uzasadnione. Przyznam szczerze - mam wątpliwości. Na wszelki wypadek mam. Jest co prawda malutka - ilość środka gaśniczego - homeopatyczna - gaśnica 1kg.

Moja gaśnica w altance działkowej 

Rośliny lecznicze i ich praktyczne zastosowanie - krótka recenzja książki

Klasyk gatunku. Biblia zielarzy. Kompendium wiedzy z zakresu ziołolecznictwa. Tej książki przecenić się nie da. Literatura obowiązkowa dla osób, które chcą zdobyć realną wiedzę z zakresu roślin leczniczych. O wartości książki świadczy autorytet autorów.

Strona tytułowa książki

Literatura w domu typu poradniki - stan 2020 rok

Oto moja literatura związana z ogrodnictwem, roślinami i grzybami. To książki w domu. Podobny zestaw zapewne przydałby się na działce jako literatura przetrwania, niestety nie będę dublować książek tylko po to by mieć zestaw na działce. Na działce zestaw o wiele bardziej ubogi. Na razie jestem na etapie skanowania niektórych książek i ich zapisu na karcie pamięci w telefonie działkowym. 

Oto większość moich książek domowych

wtorek, 28 stycznia 2020

Opakowania nasion jako dość dobre źródło podstawowych informacji o uprawie

Na temat zasad ogrodnictwa są całe książki - dla amatorów, dla początkujących, dla bardziej zaawansowanych... W niektórych z nich są dość szczegółowo opisane zasady hodowli wybranych warzyw. Czasem zbyt szczegółowo. Czasem osoba początkująca chce szybkiej i prostej informacji typu - kiedy siać, jak siać, kiedy zbierać. Na poznanie szczegółów uprawy przejdzie czas, czasem warto uczyć się od podstaw. Wtedy dość dobrym rozwiązaniem są małe książeczki, prawie broszury. Chociażby ta prezentowana - z prawej strony.

Jedne z moich książek ogrodniczych

Warzywa zimowe na działce 2019/2020

Warto mieć warzywa zimowe na działce ogrodniczej. Zaletą na codzień jest chociażby możliwość pozyskania własnych warzyw i to zdrowych, świeżych. Ogólnie to uważam, że warto tak prowadzić uprawy na działce, by w każdym miesiącu rosło na niej jakieś jedzenie. Takich zimowych warzyw trochę wbrew pozorom jest - jarmuż, por zimowy, niektóre odmiany  kapusty, pietruszka... nawet rzepak wysiany jako poplon dość dobrze znosi zimy. 

 Por w grudniu 

poniedziałek, 27 stycznia 2020

Czy jestem preppersem gotowym na wszystko ?

Jaki jest współczesny wizerunek preppersa? Powinien być to (z reguły) facet, ubrany w moro, obwieszony bronią, posiadający bunkier, rozległe magazyny wszystkiego... taki wizerunek kreują media. Oczywiście to jeden z wizerunków. Taki Rambo - magazynier.  Człowiek ten musi być gotowy na wszystko, na każde zagrożenie, od wojny po bliżej nieokreśloną apokalipsę. Ma zapasy żywności na bardzo długi czas, zapas amunicji, zapas srebra i złota... I co najważniejsze - stać go na to wszystko. Czy ja takim preppersem jestem? Na pewno nie. I nawet nie próbuję takim być. 

Jeden z wizerunków preppersa- źródło grafiki

niedziela, 26 stycznia 2020

Sadzonki z aloesa przy okazji

Jednym z kluczowych słów w moich przygotowaniach są słowa ""przy okazji". Nie wszystkie działania związane z przygotowaniami są "samodzielnymi projektami", lecz właśnie czynnościami robionymi przy okazji zupełnie innych działań. Przykładem są chociażby sadzonki krzewów owocowych. Robię je przy okazji. I także ostatnio podczas robienia maści zostawiłem sobie pędy aloesa, by się ukorzeniły. Nie poszły do osobnej doniczki, nie stworzyłem im super warunków. Wsadziłem do kwiatka. Nie wszystkie się udadzą, uda się jeden lub kilka.

Kawałki pędów do posadzenia

Maść z żyworódki oraz aloesu

Część maści z aloesu rozdałem w rodzinie. Jakiś  czas temu od cioci dostałem aloes i żyworódkę, by więcej tego zrobić. Postanowiłem zrobić jedną maść łącząca oba składniki. Maść żyworódkowo aloesowa to dość wszechstronny specyfik. 

 Materiał do przerobienia

czwartek, 16 stycznia 2020

Partyzanckie ogrodnictwo - sztuka wyboru miejsca w mieście

Partyzanckie ogrodnictwo ja rozumiem, jako sadzenie, uprawy i jakaś pielęgnację roślin jadalnych klub użytkowych na terenie, który do nas nie należy (zazwyczaj jakiś teren porzucony lub nie zagospodarowany). Podejrzewam, że na obrzeżach miast lub na wsiach nie byłoby problemu ze znalezieniem kawałka miejsca do takiej uprawy (chyba nawet nie byłoby takiej potrzeby), to w mieście trzeba jakoś improwizować. W moim odczuciu najlepiej znaleźć w pobliżu miejsca zamieszkania jakiś teren niezagospodarowany. Dla mnie ważne jest, by ten teren był jak najbliżej miejsca zamieszkania. W moim pobliżu trochę takich miejsc by się znalazło. Takie tereny są chyba w każdym mieście - kawałki terenu, czasem ogrodzone, czasem nie, które sprawiają wrażenie ziemi niczyjej (wiadomo, że do kogoś należy), porzuconej - no widać, że rośnie tam gąszcz czegoś i nikt się tym nie zajmuje. Zapewne część z Państwa zna blisko swojego miejsca zamieszkania takie miejsca. Może warto by je wziąć pod uwagę w kontekście partyzanckiego ogrodnictwa? Oczywiście - ja sobie doskonale zdaję sprawę z ryzyka takich upraw. Dlatego ważny jest też dobór gatunków, ale tą kwestię postaram się rozwinąć w innym wpisie. Jakie ja miejsca biorę pod uwagę? Otóż mam kilka kandydatów.

Kawał terenu - blisko Manhatanu - prawie centrum miasta

wtorek, 7 stycznia 2020

Kotlety ziemniaczane

W oszczędnej kuchni nic nie powinno się marnować. I o ile w normalnych czasach jest to kwestia ideologii, to w ciężkich czasach może mieć znaczenie kluczowe. Stare ugotowane poprzedniego dnia ziemniaki to dość dobry materiał do dalszego kulinarnego wykorzystania. Jednym ze sposobów są właśnie kotlety ziemniaczane. Ciężko mi pisać o proporcjach, zwłaszcza , że czasem tego typu dania to czysta improwizacja. 

Wstępne składniki podstawowe - powiedzmy kilogram ziemniaków już ugotowanych, chleb, cebula i jajka

ANGIELSKI Lubin

ANGIELSKI Lubin
Centrum Językowe Harvard

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *