piątek, 27 września 2019

Zbiory topinamburu z pozostałości upraw partyzanckich

Topinambur... Roślinna uprawna, jadalna, trochę ozdobna, obecnie niejednokrotnie uciekinier z hodowli dość inwazyjny. W tym wpisie napisałem o niej ciut więcej. Jesteś preppersem lub survivalowcem, więc musisz tą roślinę znać, pozyskiwać i wykorzystywać. No musisz i już, w końcu jakieś standardy obowiązują, by dostać odznakę 😂. Aby więc zachować prawo do odznaki postanowiłem sprawdzić stan swoich upraw 😀. Roślina ta należy do rodziny astrowatych, zawiera inulinę jako jeden z węglowodanów (podobnie jak chociażby mniszek, łopian). Inulina jest dobrym prebiotykiem,  stymuluje wzrost korzystnej mikroflory przewodu pokarmowego, powoduje obniżenie poziomu cholesterolu i lipidów w surowicy krwi, redukuje toksyczne metabolity, poprawia wchłanianie wapnia z układu pokarmowego.

Jedna z roślin wyrwana z wytycznymi bulwami

czwartek, 26 września 2019

Suszenie warzyw w suszarce elektrycznej - ziemniaki, buraki i marchew

W suszarce suszyłem tez już warzywa. Na razie nic wyszukanego - miałem z działki marchew, więc jej trochę ususzyłem, miałem buraki to i one poszły na sito. Chciałem też suszyć ziemniaki, tak dla testów. W domu nie widzę zbytnio zastosowania suszonych warzyw - jednak w działkowym celu ewakuacji - mogłyby się sprawdzić. 

Krojenie ziemniaków - grubość widoczna

Suszenie mięsa w suszarce elektrycznej - schab wieprzowy

Jakiś czas temu kupiłem suszarkę do warzyw, owoców i grzybów, o czym wspominałem w tym wpisie. Docelowe przeznaczenie - suszenie mięs, warzyw, niektórych owoców, herbat, może grzybów, jeśli w końcu któregoś pięknego dnia jesiennego znajdę wolny dzionek na grzybobranie. Suszenie jest dość dobrą metodą utrwalania żywności. Prosta i skuteczna. Dobrze wysuszona żywność nie psuje się tak łatwo a odpowiednio przechowywana może leżeć latami. Tradycyjnie z mięs suszy się przykładowo
- bizony, łosie i jelenie na pemikan (nie miałem wolnego bizona)
- wołowinę na jerky 
Pasjonaci suszenia mięs odradzają wieprzowinę - za tłusta podobno. Ja wolę samodzielnie sprawdzić, czy dany gatunek mięsa nadaje się do suszenia. Na pierwsze sita poszedł więc schab wieprzowy - akurat udało mi się tanio kupić. Nie planuję suszyć wołowiny - prozaiczny powód - cena. Być może to właśnie wołowina byłaby najlepsza, jednak przekąska w pracy za kilkanaście złotych... Schab wydał mi się więc dość dobrym rozwiązaniem - jest dość chudym mięsem a jego cena kwalifikuje go do przerabiania na codzienną przekąskę. Efekt końcowy daje mi powody, by dalej go suszyć. Sprawdza się zwyczajnie w codziennym użytkowaniu. 

Schab po oddzieleniu części tłustych

środa, 25 września 2019

Herbatka z fermentowanej nawłoci - krok po kroku i test

Jakoś czas temu pisałem o swojej wycieczce do lasku po nawłoć. Jest to dość powszechna roślina, wiele z Państwa zapewne doskonale ja zna z widzenia. Nawłoć pospolita jest wykorzystywana jako roślinna lecznicza. Chciałem więc spróbować jak smakuje herbatka z niej w wersji fermentowanej. Poszczególne etapy robienia fermentowanej herbaty opisałem przy wpisie o Iwan czaju.

Liście pozostawione do zwiędnięcia

czwartek, 12 września 2019

Moje EDC - omówienie zestawu

EDC... everyday carry – nosić codziennie , lub bardziej ciekawe polskie tłumaczenie - ekwipunek dźwigany codziennie. Gdy przyglądam się niektórym stronom i grupom oraz opisom niektórych zestawów do codziennego noszenia... sporo tego. Jednak - dobra, niech każdy nosi to co chce - jego sprawa. EDC - brzmi jakoś tak fachowo. A tak na dobrą sprawę każdy z nas jest EDC - owcem ;-) . Każdy z nas posiada przy sobie taki zestawik - kto z Państwa wyjdzie z domu bez np kluczy, portfela, telefonu? To oczywiście przykłady. gdy wychodzimy gdzieś - zawsze zabieramy coś ze sobą. Niech to będą nawet tylko klucze i portfel - to też EDC. Więc zestaw ten dotyczy nie tylko preppersów i survivalowców - każdy taki zestaw ma. Różnica to tylko (i aż) w jego zasobności. Najlepszym wyjściem byłoby, gdyby zawierał on jak najwięcej funkcji w jak najmniejszej liczbie przedmiotów - EDC - to właśnie ta zbieżność z filozofią preppingu oraz niektórych form minimalizmu. 

Mój zestaw może i nie jest zbyt survivalowy. W nim poza oczywistymi rzeczami, takimi jak klucze, telefon jest po prostu kilka dodatków. W sumie zestaw ten jest w dwóch wariantach podstawowych. Pokazuję już. 


Przecier / konentrat pomidorowy - czy warto mieć jego zapas

Pisząc o zapasach, mam na myśli zarówno te w domu, jak i w działkowym celu ewakuacji. U mnie one są bardzo zbieżne - może poza konserwami mięsnymi - na działce mam ich o wiele więcej , niż w domu. W domu kilka sztuk może. Hm... Może to błąd. Jednak w domu zdecydowanie rzadziej sięgam po cokolwiek z konserwy - na działce sprawdzają się doskonale. Przecier pomidorowy. Czy warto mieć jego zapas?

Uzupełniony właśnie zapasik domowy przecieru pomidorowego

środa, 11 września 2019

Wrześniowe wyjście do Lasku Południowego i zbiory nawłoci

W środę po południu miałem trochę wolnego, trochę czasu tak tylko dla siebie. Na działkę za mało czasu, ale na wyjście do Lasku Południowego mogłem sobie pozwolić. Przez około 3 godziny byłem wolny jak dzika świnia na zakręcie. Obowiązkowy ekwipunek wyjściowy - plecak, reklamówka, nóż i coś do picia. Zbiory jakieś musiały być. 


wtorek, 10 września 2019

Kupiłem suszarkę do warzyw, owoców i mięsa

Od jakiś dwóch lat ta suszarka za mną chodziła. Miałem swoje wątpliwości związane z jej zakupem i użytkowaniem. Wątpliwości wynikały w dużej mierze z ewentualnych kosztów zużycia prądu. W tym roku kupiłem. Mam już to urządzenie w domu. 

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Anginka - warto mieć tego kwiatka w domu

Pelargonia pachnąca, anginka, anginowiec... To przykładowe nazwy tej rośliny hodowlanej z rodziny bodziszkowatych. Nazwą tą określa się również całą grupę mieszańców i kultywarów pochodzących od innych gatunków pelargonii o silnym zapachu. Wiele z nich wyhodowane zostało przez dawnych ogrodników, dzisiaj już nie sposób ustalić od jakiego gatunku one pochodzą. Na zdjęciu przedstawiam opisywany gatunek (nie będę się wgłębiać w zawiłości systematyki, która w przypadku roślin hodowlanych do prostych spraw nie należy).

Anginka u mnie na parapecie okiennym

niedziela, 4 sierpnia 2019

Niedzielna wędrówka w Lasku Południowym w Słupsku

Niedzielę postanowiłem spędzić w lesie. Miałem wolną niedzielę, taką tylko dla siebie. Najpierw w planach była działka. Jednak stwierdziłem, że na działkę pojadę innego dnia a dzisiaj chciałem się przejść, troszkę roślin na herbatki pozbierać. Raz w miesiącu chociaż to ja muszę sobie dłuższą wędróweczkę zrobić. Ot chociażby dlatego, by dzikich roślin nie zapomnieć, być na bieżąco, co gdzie rośnie. A nie tylko praca, dom, działka... Jak się ma kilka hobby to trzeba czasem wybierać. Dzisiaj wybrałem Lasek Południowy. Poza tym - warto znać swoją miejscowość pod kątem zbiorów roślin, o czym wspominałem w tym wpisie


Herbatka z wierzbówki kiprzycy - Iwan czaj, Koporski czaj, słowiańska herbata

Wierzbówka kipczyca, zwana też wierzbownicą kiprzycą lub wąskolistną... To kilka poprawnych nazw tej rośliny. Rośliny z której przyrządza się ... no właśnie. Nazw jest trochę. Iwan czaj, koporski czaj, rosyjska herbata, słowiańska herbata (choć można mieć wątpliwości na ile termin słowiańsie jest tu prawidłowy)... Będę używać nazwy, która najlepiej się przyjęła - Iwan czaj. Dla mnie - doskonały zamiennik herbaty chińskiej. Przyznam szczerze - zwykła chińska herbata wiele już lat temu mi się znudziła. Sam sobie jej nigdy nie robię, piję tylko przy okazji, gdy żona zaparzy cały dzbanek dla wszystkich domowników. Ja tam wolę różnorodność. Te minimum kilkanaście smaków zamkniętych w słoikach to dla mnie herbaciane minimum. Kilka lat temu zacząłem eksperymenty z  herbatami "fermentowanymi". Słowo "fermentacja" piszę w cudzysłowie, gdyż procesy zachodzące w surowcu są dość złożone i przyznam szczerze - nie zgłębiałem dokładnie procesów biochemicznych zachodzących w tym surowcu. Bardzo dużo cennych informacji o tej herbacie znajdziecie na blogu "Starego Zgreda", w tym wpisie podaje wiele cennych informacji o tym cudzie. 

piątek, 2 sierpnia 2019

Warto znać swoją miejscowość i jej okolice

Jak w temacie. W mojej ocenie znajomość swojej miejscowości oraz jej okolic to jedna z podstaw osoby, która się przygotowuje na ciężkie czasy, jakkolwiek te ciężkie czasy pojmujemy. To w końcu nie musi być wojna, kataklizm. To może być utrata pracy, drastyczny spadek dochodów, to może być nawet dowolna awaria chociażby sieci wodociągowej. I fakt - ciężko może przyjąć scenariusz, że osoba , która chociażby straciła pracę nagle zacznie zbierać dzikie rośliny jadalne zamiast poszukiwać nowej pracy - warto wiedzieć gdzie co jadalnego rośnie, skąd można pobrać wodę... Można odrzucić koncepcję, że w czasie jakiegoś poważniejszego zagrożenia nagle zaczniemy sobie łazić po mieście w poszukiwaniu jabłuszek i mirabelek. Tak. Wszystko można odrzucić, we wszystkim znaleźć problem i dziurę w całym. Jednak w mojej prywatnej ocenie żadne najlepsze przygotowania nie dadzą nam gwarancji przetrwania, ale każde najmniejsze zwiększą nasze szanse. A chodzi mi właśnie o zwiększenie szans - gwarancji nigdy nie będę mieć żadnej. Znajomość swojej miejscowości i jej okolic pod kątem dostępności pożywienia  wody - to może być w końcu nawet forma hobby. W mojej ocenie lepiej poznawać swoją miejscowość pod kątem dostępnego pożywienia, niż siedzieć przed grupami na fejsie i uczestniczyć w dyskusjach typu jaki nóż do X zł polecacie. 

Zapas smalcu w działkowym celu ewakuacji

Smalec jest moim faworytem wśród tłuszczów w celu ewakuacji. Mam go zdecydowanie więcej niż chociażby oleju jadalnego. Dbam o odpowiedni poziom jego zapasu w domku działkowym. Moje minimum to co najmniej 10 słoików (zazwyczaj 0,6 litra) na działce. Zapas oczywiście podlega rotacji. Raz na rok (zazwyczaj wiosną) odnawiam zapas. Jak przechowuję - właśnie w słoikach 0,6 - 1 litrowych. Nie ma reguły jaka pojemność słoików - jakie mam to używam.

Kostka smalcu i jej wartości odżywcze

wtorek, 23 lipca 2019

Modlitwa preppersa

Panie błogosław mi,  abym na codzień cieszył się Twoimi darami i owocami mojej pracy.

Panie prowadź mnie, bym w pomyślnych czasach uczył się wszelkich umiejętności potrzebnych w okresie ciężkiej próby.

Panie daj mi siłę i natchnienie do pokonywania wszelkich trudności ku pożytkowi mojemu i bliźnich, których mi dałeś pod opiekę.

Panie daj mi potrzebne talenty i mądrość, bym je mnożył, ku pożytkowi swojemu i bliźnich, których mi dałeś pod opiekę. 

Panie w ciężkich czasach daj mi wszelkie błogosławieństwo i siłę, abym zachował swoje życie i nie utracił godności Twojego dziecka.

Panie nie zostawiaj mnie nigdy samego, wspieraj mnie w mojej pracy i dawaj natchnienie, by wszelkie moje decyzje były mądre. 

sobota, 13 lipca 2019

Religijność jako specyficzna skala potrzeb

Jestem wierzącym i praktykującym katolikiem. To tak na wstępie. Nie wyobrażam sobie codziennego życia bez praktyk religijnych. Praktyki te to nie tylko modlitwa. To także uczestnictwo w niedziele i święta we mszy świętej, życie sakramentalne. W tym wpisie nie będę pisać co mi daje mogą wiara. Chcę rozpatrzyć wiarę i religijność, jako specyficzną skalę i zestaw potrzeb . Część z tych potrzeb mogę zaspokoić sobie sam, jednak aby spełnić inne potrzebne są chociażby miejsce kultu (kościół) oraz duchowny (ksiądz). Jakie to potrzeby? Opiszę tylko kilka, gdyż zamiarem wpisu nie jest rozprawa teologiczna. Podzielę też te potrzeby na dwie grupy, przy czym zastrzegam, że celowo stosuje pewne uproszczenie.
Potrzeby religijne, które zaspokoję sobie "sam", czyli w uproszczeniu, ksiądz nie jest mi tutaj potrzeby.
1. Modlitwa. Tutaj postaram się krótko, nie wiem, czy mi to wyjdzie.
Mogę się modlić sam, jak chociaż wierzę, że pojęcie "sam " nie oddaje natury modlitwy. Ale mniejsza z tym. Powiedzmy, że stoję wtedy sam na sam z Bogiem. "Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu" (Mt 6.6 chociaż cytat dotyczy czego innego). Do tej formy modlitwy nie potrzebuje ani księdza, ani kościoła, ani nawet drugiego człowieka.
Mogę też modlić się z kimś wspólnie z dziećmi, z żoną, z innymi bliskimi. Tak jak powiedział Jezus  "Bo gdzie dwóch lub trzech jest zebranych w moje imię, tam jestem wśród nich". (Mt 18.20).  No. Tutaj też nie jest konieczny ani ksiądz ani kościół jako budynek. Wystarczy, że wspólnie się modlimy. Swoją drogą mianem okres w swoim życiu, gdy uważałem modlitwę wspólnoty jako osobny ósmy sakrament.
2. Czytanie Pisma Świętego. Jedna z wielu form modlitwy. Tutaj też ksiądz ani kościół nie jest mi potrzebny. Wystarczy samo Pismo Święte, bez znaczenia czy ma ono formę książki tradycyjnej, elektronicznej, czy też jest w formie aplikacji. W sumie tą praktykę można zakwalifikować jako formę modlitwy.

Nasz domowy ołtarzyk

Pismo Święte, różaniec, brewiarz... Ot takie nazwijmy to akcesoria do modlitwy. 

3. Post to jedna z praktyk religijnych. Już nie chodzi o wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych w piątki, ale o dowolne powstrzymanie się od chociażby jedzenia czegoś. Ot chociażby nie jedzenie słodyczy przez jakiś czas w ramach postu. No post może mieć różne formy. Aby tą praktykę stosować, też nie jest mi potrzebny ani duchowny ani kościół.
4. Różne formy modlitwy, takie jak np modlitwa różańcem, modlitwa na cmentarzu, modlitwa przy krzyżu... Tutaj tylko wymieniłem przykłady. Aby w tego typu praktykach uczestniczyć, nie jest potrzeby duchowny.
To przykłady praktyk religijnych, do których ani duchowny ani nawet budynek kościoła nie jest potrzeby. Teraz druga grupa praktyk religijnych, do których potrzebny jest duchowny.
1. Msza święta z Eucharystią. Jestem katolikiem, więc dla mnie oczywistą potrzebą jest uczestnictwo we mszy w niedziele i święta. Postanowiłem te dwie praktyki połączyć w jednym punkcie. Oczywiście można uczestniczyć we mszy bez przyjęcia Komunii Świętej, można też w pewnych okolicznościach przyjąć Komunię Świętą, bez uczestnictwa we mszy. W określonych uzasadnionych okolicznościach można też uczestniczyć we mszy w formie np transmisji radiowej lub telewizyjnej.  Jednak aby uczestniczyć we mszy i mieć możliwość przejęcia Komunii, ksiądz jest niezbędny. Wedle zasad mojego wyznania, nikt poza księdzem nie dokona przeistoczenia opłatka w Ciało Chrystusa. W specyficznych okolicznościach można użyć zwykłego chleba, jednak dokona tego tylko ksiądz. Czy przyjmowanie Ciała Jezusa jest potrzebne? No mi tak. To właśnie ta potrzeba religijna, do któej ksiądz jest niezbędny. Aby była odprawiona msza, też ksiądz jest niezbędny. Można oczywiście w uzasadnionych okolicznościach samemu odprawić sobie mszę, jednak w mojej ocenie to wtedy nie msza ale forma modlitwy. Można w pewnych okolicznościach uczestniczyć we mszy w formie transmisji radiowej, telewizyjnej. Jednak "po drugiej stronie" jest ksiądz, który tą mszę odprawia.
2. Możliwość wyspowiadania się. Sytaram się unikać grzechów, jednak mimo tego co jakiś czas chce się wyspowiadać. No tutaj ksiądz jest konieczny. Żadna spowiedź przez telefon, przez FB...  Realne fizyczne spotkanie kapłana z osobą chcącą się wyspowiadać jest konieczne.
Ogólnie by prowadzić życie sakramentalne, potrzebny jest ksiądz. Teraz w normalnych czasach spełnienie tych potrzeb nie stanowi żadnej trudności. Mszy świętych w mojej parafii jest kilka w niedzielę. Mogę sobie wybrać godzinę, która danego dnia najbardziej mi odpowiada. A jak by to było w jakiś ciężkich czasach?  Jaką będę mieć możliwość uczestnictwa we mszy w czasach, gdy dostęp do kościoła i księdza będzie niemożliwy lub znacznie utrudniony? No tragedii jakiejś nie będzie, jednak nie będę mieć możliwości realizacji swojej potrzeby. Oczywiście nadal będę mógł praktykować w ograniczonym stopniu swoją wiarę. Będę mógł się modlić, będę mógł pościć, będę mógł czytać Pismo Święte... Jednak możliwy jest scenariusz, gdy niedzielna i świąteczna eucharystia będzie niemożliwa. Czyli jako wierzący i praktykujący katolik nie będę mieć możliwości realizacji pewnych swoich potrzeb.

środa, 8 maja 2019

Religijność w życiu preppersa

Wpis całkowicie subiektywny. No, zastrzegłem, więc mogę pisać ;-) . W czasach, gdy aktywnie uczestniczyłem w dyskusjach na fejsie, na grupach, odnosiłem wielokrotnie wrażenie, że religijność (nie fanatyzm religijny) jest be i fuj. Jakby życie religijne stało w sprzeczności z przygotowaniami. Jakby życie modlitewne wykluczało zdrowy rozsądek i przygotowania. Czy religijność wyklucza przygotowania? W mojej ocenie całkowicie - NIE. Czemu ten aspekt życia wielu ludzi jest pomijany w przygotowaniach? Po co te sfery od siebie oddzielać?

Źródlo grafiki (link)

Bób

Bób, podobnie jak inne rośliny strączkowe, ma wiele wartości odżywczych. Przede wszystkim ma dużą zawartość białka, które może być alternatywą dla białka pochodzenia zwierzęcego. Jest także bardzo bogatym źródłem kwasu foliowego, tak potrzebnego w ciąży. 100 g surowego bobu pokrywa bowiem 106% dziennego zapotrzebowania na tę cenną witaminę.
Bób może być jedzony zarówno na surowo, jak i po ugotowaniu. Młode ziarna można jeść bezpośrednio po wyjęciu ze strąków, ponieważ ich skórka nie jest jeszcze zbyt twarda. Ponadto w skórce bobu znajduje się najwięcej witamin. Bób można także ugotować na parze lub w lekko osolonej wodzie. Niestety, tradycyjne gotowanie powoduje utratę ok. 40 procent zawartych w bobie witamin i minerałów.
Jest warzywem należącym do rodziny bobowatych (dawniej motylkowatych).  Łodyga w formie rurki osiąga wysokość 1 m. Eliptyczne listki zakończone są ostrym wyrostkiem. Białe kwiaty są zebrane w groniaste kwiatostany. Owoce mają formę strąka, wewnątrz którego znajduje się zazwyczaj 5 nasion o nerkowatym kształcie.
Młody bób posadzony współrzędowo ze szpinakiem.

Kilka słów o rozmnażaniu wegetatywnym roślin uprawnych

Najprościej sprawę ujmując, pozwolę sobie przypomnieć, że w świecie istot żywych występują dwa najpowszechniejsze typy rozmnażania: płciowe i bezpłciowe. Nie wchodząc w szczegóły biologiczne przypomnę tylko, że w przypadku rozmnażania płciowego mamy do czynienia z dwoma organizmami rodzicielskimi (męski i żeński – w świecie roślin, grzybów i zwierząt), potomek dziedziczy mieszankę cech obu rodziców. To rozmnażanie nazywa się często generatywnym. Jeśli siejemy nasiona to właśnie  z tym rozmnażaniem mamy do czynienia. Rozmnażanie bezpłciowe, zwane często wegetatywnym to np. podział organizmu rodzicielskiego, organizm rodzicielski zwany jest w często w praktyce ogrodniczej matecznikiem. W przypadku rozmnażania bezpłciowego mamy do czynienia z jednym organizmem rodzicielskim a potomstwo jest genetyczną kopią organizmu, z którego pochodzi. Klonowanie to właśnie przykład rozmnażania wegetatywnego. Na dobrą sprawę, gdy robimy sadzonki to można śmiało powiedzieć, że klonujemy organizm.

Cukinie i kabaczki

Smaczne i wartościowe warzywo dyniowate, żarłoczne jak wszystkie dynie. Dyskusja o tym czy cukinia to kabaczek i na odwrót jest tutaj bez znaczenia. To dwie odmiany rośliny należące do tego samego gatunku. Dla jednych cukinia jest żółta a kabaczek zielony, spotkałem się z wersją odwrotną. Oczywiście, podobno są znaczne różnice pomiędzy cukinią a kabaczkiem... Podobno. Tylko pomiędzy różnymi odmianami jabłek jest o wiele więcej tychże różnic jak pomiędzy cukinią i kabaczkiem. Spotkałem się także z opinią, że cukinia to wersja młoda tego warzywa a kabaczek to już wyrośnięta. Ja tą dyskusję chciałbym uciąć w prosty sposób. Niech ktoś poda mi realne różnice w uprawie pomiędzy cukinią a kabaczkiem.
Zagon z cukiniami i dyniami.

Dynia

Wymagająca pod względem pokarmowym oraz wodnym roślina. Nadaje się do długotrwałego przechowywania – nawet do 6 miesięcy. Zbieramy w pełni dojrzałe owoce jesienią, lecz przed pierwszymi przymrozkami, kiedy ogonek zdrewnieje. Jadalne są nie tylko owoce ale i kwiaty. Warto o tym pamiętać. Ja pozwalam swoim roślinom wykształcić maksymalnie 3 – 4 owoce, resztę ewentualnych zawiązków usuwam. Zakładam, że roślina i tak by ich nie zdążyła „wykarmić”. Wysiewam wprost do gruntu w drugim tygodniu maja. Stosowane odstępy między roślinami to w przybliżeniu 1,5 metra. Zbiory w zależności od roku i odmiany sierpień - październik (u mnie).

Rosnąca dynia. Foto czerwiec 2016.

Burak ćwikłowy

Buraki są u nas warzywem bardzo popularnym, ale niestety niedocenionym. Spożywamy je głównie z uwagi na smak. Nieliczni zdają sobie sprawę, że tak  naprawdę mają one lecznicze właściwości. Zawdzięczają ją antocyjanom - tym samym barwnikom, które występują w czerwonym winie. Dzięki nim mamy lepszą odporność, wolniej się starzejemy i zapobiegamy wystąpieniu nowotworów. Szklanka soku z buraków potrafi zdziałać cuda: uchroni przed katarem, uwolni od zgagi, obniży ciśnienie krwi i doda sił. Nie mają one zbyt dużo witamin, jak byśmy oczekiwali od warzyw, ale   mają dużo  kwasu foliowego, trochę witaminy C (więcej jej zawiera kwas buraczany, bo w trakcie fermentacji powstaje kwas askorbinowy) i jeszcze mniej witaminy B1. Jest w nich natomiast dużo pierwiastków mineralnych: żelazo, wapń, magnez, potas, mangan, sód, miedź, chlor, fluor, cynk, bor, lit, molibden, kobalt oraz rzadko spotykane w warzywach rubid i cez. Składniki mineralne zawarte w burakach rozpuszczają się w wodzie, dlatego lepiej nie gotować buraków, chyba że w zupie. Buraki będą bardziej wartościowe, jeśli zostaną upieczone w skórce i obrane dopiero przed jedzeniem. A jeśli ktoś chce w pełni skorzystać z ich bogactwa, niech pije surowy sok z buraków.

Kapusta biała i czerwona

Warzywo kapustne, znane każdemu, powszechne w naszej rodzimej kuchni.  Odmiany zimowe znoszą lekki mróz. Należy zbierać, kiedy utworzą się zwięzłe główki. Rozstawa roślin 50 * 60 cm. W mojej ocenie uprawa kapusty białej i czerwonej różni się bardzo niewiele. Te same terminy, ten sam rozstaw, można nawet pokusić się o sadzenie tych odmian w formie mozaiki - na przemian.

Kapusta czerwona.

Rzodkiewka

Rzodkiewka to znana każdemu wiosenna nowalijka uprawiana jako przedplon, międzyplon lub poplon. Teoretyczna rozstawa roślin: 10 X 8 cm. Ja stosuje większy odstęp między rzędami, na szerokość grabi - między 20 a 30 cm. No niby za dużo, jednak łatwiej wtedy się odchwaszcza. Nadaje się również na taras i balkon.

Kilka rządków rzodkiewki sprawdzi się doskonale jako przedplon, zwłaszcza dla warzyw wysiewanych w maju
lub czerwcu. Foto kwiecień 2016.

Jarmuż

Niewiele jest warzyw, które w naszych warunkach możemy zbierać po listopadzie. Warzywa zimowe, bo do takich jarmuż się zalicza, to u nas wciąż niedoceniane „wynalazki”. A szkoda, po są one najczęściej „bombami witaminowymi”.  To bogate w witaminy warzywo zimowe, o ciekawym kształcie liści, które doskonale sprawdzą się do przystrojenia potrawy.  W czerwcu i lipcu sadzimy przygotowaną wcześniej rozsadę. Możemy też stosować siew wprost do gruntu, od połowy maja do lipca na głębokość około 2 cm. Rozstawa, podobna jak w przypadku większości kapustnych, tj. 50 * 50 cm. Wymaga gleby próchniczej, lekko gliniastej, wapiennej.

Jarmuż na zimowym zagonie. W tle resztki szpinaku.

Kalafior

Cenione i łagodne w smaku warzywo kapustne. Wymaga gleby próchniczej, o dobrej strukturze, zasobnej, niezbyt suchej, wapiennej.  W marcu wysiewamy w pomieszczeniach nasiona w celu przygotowania rozsady. W połowie kwietnia sadzimy na zbiór późnomajowy i czerwcowy, natomiast w połowie lipca na zbiór jesienny. Posadzony na miejsce stałe w maju daje plon późnym latem (lipiec – sierpień) – i najczęściej ja się tych terminów trzymam. Należy utrzymywać równomierną wilgotność gleby, najlepiej poprzez ściółkowanie. To niedoceniany zabieg. Roślina ma dość duże wymagania pokarmowe, dlatego zaleca się, by stosować nawożenie mineralne oraz organiczne.

Prawie gotowy do zbioru kalafior. Widać różę boczna, która będzie rosła silniej po odcięciu róży głównej. Foto lipiec 2016

Brokuł

Wartościowe warzywo kapustne. Jadalna jest praktycznie prawie cała roślina, nie tylko róże. Można pokusić się o zjadanie młodych liści oraz obranych łodyg po zbiorach – tzw. głębów, jak w przypadku kapusty.  Wymaga gleby próchniczej, zasobnej, niezbyt suchej. Od kwietnia sadzić przygotowaną uprzednio rozsadę. Można sadzić dopiero w maju w rejonach i mniej łagodnym klimacie. Sadzimy w rozstawie 40 * 50 cm. Zbierać możemy od czerwca do października. Zbieramy zanim utworzą się pąki kwiatowe (jadalną częścią są niedojrzałe kwiatostany – podobnie jak w przypadku kalafiora).

środa, 6 marca 2019

Nie kupuj supplementów diety - część 2 - hoduj je w domu

W ostatnim wpisie podałem jedną z wielu alternatyw dla supplementów diety - rodzime warzywa i owoce. W tym wpisie chcę namówić do hodowanie własnych ziółek i innych roślin jadalnych w domu - czy to na balkonie , czy parapecie okiennym. Osobiście uważam trzymanie kwiatów ozdobnych na parapetach za mało rozsądne. Kwiaty (w większości przypadków) nie komponują się z wnętrzem mieszkania i często parapet okienny nie jest zbyt dobrym stanowiskiem uprawy - to taka mała szklarnia, nie każdemu gatunkowi rośliny ozdobnej będzie to odpowiadać. Nie jestem przeciwnikiem kwiatów w domu - wręcz przeciwnie.

Miejsce na kwiaty w jednym z pokoi u mnie. 

poniedziałek, 4 marca 2019

Nie kupuj supplementów diety - część 1 - jedz warzywa i owoce nasze rodzime

W jednym z wpisów Szczęśliwego Minimalisty i finansach (link) można przeczytać (cytuję) 

"Kupując różnego rodzaju suplementy zwykle poprawiasz stan zdrowia... twórcy danego produktu! Jeśli wierzysz, że cudowne spalacze tłuszczu, witaminy w tabletkach lub kapsułki poprawiające wygląd skóry rzeczywiście działają, to... być może masz rację, ale jest setki innych, tańszych sposobów, by osiągnąć obiecywane przez przemysł farmaceutyczny cele. Ot, choćby trzymanie się zdroworozsądkowej diety i regularny ruch... Nie ma potrzeby wydawać pieniędzy na obietnice lepszego życia w proszku." 

Pragnę w tym wpisie rozwinąć tę myśl. Osobiście jestem przeciwnikiem tych wszystkich supplementów diety w proszkach, czy nawet w formie ziółek. Tak - dokładnie - ziółek. Czy naprawdę realnie jest Ci potrzeby czystek, nasiona goi (to nie zioło, ale pomińmy to) i czort jeszcze jeden wie jakie specyfiki obcego pochodzenia? Po co Ci to? Bo taka moda na bio, eko i ziółka? Nie neguję czyjejś potrzeby na produkty bio i eko oraz zioła - ale w ich przypadku potrzebne będą naprawdę zdrowy rozsądek. Zwłaszcza w przypadku ziół. 

Zdrowa półka w Netto. Już lepiej tutaj niż po proszek, ale też z umiarem i zdrowym rozsądkiem.

czwartek, 28 lutego 2019

Minimalizm tak po mojemu

Jak ja osobiście postrzegam minimalizm? Kilka słów w stylu minimalizm po mojemu. Ni dam rady chyba ot tak za jednym zamachem napisać, czym dla mnie jest minimalizm i jaką rolę pełni w moim życiu. Postaram się jednak.

Otóż dla mnie osobiście minimalizm to przede wszystkim antykonsumpcjonizm. W zewnętrznych przejawach to między innymi nie zagracanie swojej przestrzeni wokół "pierdołami". Pojęcie to obejmuje szereg różnych praktyk zmierzających do uproszczenia własnego życia i wielu (lub wszystkich) jego elementów. Osiągam to między innymi  poprzez redukcję przedmiotów codziennego użytku i zwiększenie samowystarczalności . To jednak tylko przykłady.

Minimalizm w codziennych finansach

O minimalizmie w finansach pisze chociażby Tomasz Bełza na swoim blogu, którego chętnie linkuję (link). Częściowo odniosę się do niektórych wpisów Kolegi Blogera. 

Płać najpierw sobie - rób oszczędności. To jedna z zasad preppersa - jak widać także w minimalizmie ma zastosowanie. Mało zarabiasz - odkładaj mniej. Nawet te 20-50 zł co miesiąc odłożone - po jakiś czasie dadzą Ci realne oszczędności. Argumenty typu, że nie ma sensu tak odkładać, bo zawsze wydarzy się coś, przez co jesteśmy zmuszeni naruszyć oszczędności... Serio to argument? To argument za robieniem takiej oszczędności - jako poduszki finansowej, własnie gdy coś się wydarzy. 

Ogranicz kosmetyki - formalnie kosmetyków potrzebujemy naprawdę niewiele. Dla mnie to chociażby jedynie mydło, maszynki do golenia, pachnidło jakieś, zestaw do mycia zębów i maszynki do golenia. Pianki do golenia nie mam - mydło doskonale ją zastąpi. Kremy różnego typu - robię sam. To łatwe, naprawdę. Bazą jest smalec lub dowolny tłuszcz stały, może być chociażby kokosowy, ale smalec naprawdę sprawdzi się doskonale. Postaram się zamieścić kilka swoich specyfików, ale to wiosną dopiero. Moim faworytem jest maść nagietkowa, maść rumiankowa i maść z babki. 

Zrezygnuj z suplementów diety - poważnie. Idź w maju poza miasto i pokrzywy sobie nazbieraj. Zrób sałatkę z niej. Nasusz. To doskonały supplement diety. Poznaj kilka ciekawych i wartościowych dzikich roślin na herbatki - po pierwsze frajda zbierania. Po drugiej nie nabijasz komuś kabzy. Po trzecie - jeśli na zbiory weźmiesz dzieciaczki swoje to dla nich będzie to jedna z najcenniejszych lekcji przyrody. Naprawdę - podstawowych roślin ziołowych, kosmetycznych, jadalnych łatwo się nauczyć. A takie wędrówki przyrodnicze na pewno wzbogacą Twój czas wolny. 

Nie kupuj gazet i magazynów - kurcze...Ja faktycznie ostatnio gazetę kupiłem wiele lat temu ;-) . 

Sprzedaj książki. O... Tutaj pozwolę sobie wejść w polemikę z Panem Tomaszem. Panie Tomku - z całym szacunkiem ale dobrze wyposażona domowa biblioteczka to nie "przeżytek". To może być świetna kolekcja. Tutaj raczej wolałbym pokierować się inną zasadą - nie kupuj książek, które służą do jednorazowego przeczytania. Takie jednorazowe pożyczaj. Te wartościowsze - zostaw sobie - jako świadectwo o sobie i jako podręczne źródło wiedzy. Oczywiście - to jest "po mojemu" - minimalizm to nie religia obarczona dogmatami i zamordyzmem jakimś. 

Pozbądź się nałogów - cóż. Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa. Palę papierosy. I wiem doskonale, że to jedno moich słabych ogniw zarówno w finansach jak i w przygotowaniach na gorsze czasy. Udało mi się jednak zminimalizować koszta palenia - kupuję tytoń i gilzy - mój nałóg kosztuje mnie więc jakieś 50-60 zł miesięcznie. Ale to żaden sukces. Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.

Rób w domu posiłki do pracy - No... U mnie się nie sprawdza. Jednak w pracy kupuję zwyczajnie bułkę i jogurt, czasem samą bułkę lub pączka. Nie wychodzi więc to jakoś drogo. W końcu chodzi o zatrzymanie głodu i dostarczenie małej porcji kalorii a nie o syty posiłek. Syty posiłek zjem w domu. A gdy mam na dryga zmianę, czyli na 13-14 godzinę - staram się iść już po obiedzie. W sumie też metoda. 

Nie marnuj jedzenia! Słuszna uwaga. Krótki wpis o tym tutaj (link). Już nawet nie chodzi o pieniądze. Modlę się świadomie codziennie "chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj" - wiem, że tutaj chleb to ogólnie żywność a w sensie bardziej ogólnym podstawa biologiczna. Moglibyśmy tutaj dodać i opału i wody i prądu... Ale nie ma takiej potrzeby. Słowo "chleb nasz powszedni" zamyka w sobie nasze podstawowe potrzeby biologiczne. I co? Gdybym marnował żywność (nie tylko żywność) musiałbym dopowiadać chyba "daj nam dzisiaj...abym miał co wypieprzać do śmieci Panie". Ja uzupełnię nie marnuj jedzenia o 
- nie marnuj wody
- nie marnuj prądu
- nie marnuj gazu... 
Ogólnie niczego nie marnuj. Wszechobecne marnotrawstwo dóbr szkodzi naszym finansom i jest grzechem przeciw przyszłym pokoleniom. Im więcej zmarnujemy, tym więcej nadwyrężymy zasoby naszej planety. Im więcej zaoszczędzimy zasobów naszej planety, tym bardziej damy jej szanse na samoodrodzenie, tym przyszłe pokolenia będą miały większe szanse na dalsze istnienie na naszej planecie. Nie bądźmy pasożytami planety. 

Nie marnujmy jedzenia

Podczas cudownego rozmnożenia chleba opisywanego między innymi w Ewangelii według św. Jana widzimy troskę Jezusa o zapewnienie ludziom niezbędnego do przeżycia pokarmu. On sam uczy nas się modlić "Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj" (Mt. 6,11). Po cudownym rozmnożeniu chleba, gdy już pięciotysięczny lud nasycił się polecił swoim uczniom: "Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło" (J. 6,12b). Dla naszych babć i prababć szacunek do jedzenia i zapobieganie wszelkiemu jego marnotrawstwu było czymś naturalnym i oczywistym. Norwid pisał, że tęskni "...do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie dla darów Nieba....". Niestety dzisiejsza mentalność społeczna zatraciła całkiem szacunek do pożywienia (żywność, pożywienie ma swój źródłosłów w słowie życie). Według różnych danych w statystycznym gospodarstwie domowym marnuje się 30 - 40% żywności. W skali rocznej może to być kilkadziesiąt a być może i więcej kilogramów żywności. Śmiem stwierdzić, że większość domowych kucharzy i gospodyń domowych nie zastanawia się co zrobić, gdy zostanie w lodówce resztka mięsa, trochę makaronu. Nie zużywamy tego, to się psuje i bezpardonowo ląduje w śmietniku. Jest bardzo wiele sposobów, by w sposób smaczny i atrakcyjny zagospodarować pozostałości z posiłków, np.: kotlety resztkowe, kopytka, kotlety ziemniaczano -warzywne.
Nie marnujmy jedzenia, mądrze zarządzajmy posiadanymi zasobami żywnościowymi. To oszczędność, ale i moralny obowiązek.

środa, 27 lutego 2019

Smartfon zamiast komputera

Nie jestem żadnym informatykiem ani osobą szczególnie goniąca za nowinkami technologicznymi. Nie jestem tez chyba jakimś gadżeciarzem. Chyba... Mniejsza z tym. Używam nowoczesnej technologii, jeśli widzę z jej korzystania realne dla mnie korzyści. Korzystam na co dzień z bankowości elektronicznej i płatności bezgotówkowych. Nie biegam jednak ślepo za nowinkami technologicznymi i chociażby nie używam smartwatcha (nie czuję takiej potrzeby), kijków do selfie (mam lepsze rzeczy do fotografowania niż moja facjaty na tle lustra i toalety). 

Od jakiegoś czasu telefon jest moim głównym "komputerem". Kogoś może zdziwić określenie komputer wobec smartfona? Ale smartfon w mojej ocenie dokładnie tym jest - komputerem z modułem łącznościowym, ale o trochę inne strukturze. Nie będę wchodził w szczegóły "anatomicznej budowy" smartfona - nie czuję się dostatecznie kompetentny.  Wypowiadam się jako użytkownik - nie jako specjalista i analizator rynku nowoczesnych technologii. 

piątek, 22 lutego 2019

Działkowa altanka jako cel ewakuacji - co im niby brakuje

Wpis będzie w sumie z założenia malutka galerią okolicznych, sąsiedzkich altanek. Ostatnie kilka dni spędziłem na działce. Ot taki zimowy biwak działkowy. Trochę biwak, trochę odpoczynek, trochę test. Fajnie by było, gdyby cel ewakuacji był odporny na atak atomowy, działania wojenne i inne tego typu "kataklizmy". Jednak zwyczajnie - w moim odczuciu cel ewakuacji ma być po prostu awaryjnym dachem nad głową, w którym tymczasowo zapewnimy sobie możliwość przeżycia jakiś tam czas. W moim odczuciu - działkowa altanka w pełni nadaje się na cel ewakuacji. Konieczność opuszczenia dotychczasowego mieszkania wcale nie musi wynikać z działań wojennych. Zarzut typu "działka w ROD nie nadaje się na cel ewakuacji, bo nie jesteśmy właścicielami gruntu" omówiłem w tym wpisie (link) . W innym wpisie (link) opisałem swoje podejście do posiadania w celu ewakuacji "wszystkiego" na jak najdłużej. Mi osobiście naprawdę wystarczy, że
- na mojej działce w mojej altance mogę spędzić zimę, co wykazały testy (link1, link2)
- skoro mogę w niej przebywać i nocować zimą, to w sezonie tym bardziej, co wykazał "test" (link).

Wiele altanek to takie miniaturki domków. Jest dach nad głową, może być ogrzewana, można tam przechowywać zapas jedzenia, opał się zawsze znajdzie (link). Nie neguję koncepcji przygotowań w stylu "dom jako twierdza". Jednak pożar mieszkania (link) skutecznie wyleczył w mnie z tej koncepcji, by tylko dom uczynić głównym centrum przygotowań. Warto mieć alternatywę.

Poniżej galeria altanek. W mojej ocenie zdecydowana większość z nich nadaje się, by w nich zamieszkać. Nie wszędzie widziałem ujście komina, ale to jest naprawdę do szybkiego ogarnięcia w razie co.


Zupa rumfordza - przepis "dzisiejszy"

Może najpierw warto napisać - to nie jest oryginalny przepis na zupę rumfordzką. Wbrew nawet wikipedi (link), oryginalny przepis zaproponowany przez Thomsona (Benjamina Thompsona hr. Rumford ) nie jest chociażby zupą na wywarze z kości. W jednym z najbliższych wpisów odtworzę oryginalną recepturę. Obecna wersja zupy rumfordziej to, można powiedzieć, następca oryginalnej wersji. Wiadomo - każdy przepis ewoluuje. W tym wpisie przedstawiam wersję "dzisiejszą" - czyli jest na wywarze z kości, jest podstawowa włoszczyzna, są przyprawy. Nadal jednak spełnia swoje pierwotne założenia - ma być ugotowana z jak najtańszych składników ale i przede wszystkim dość pożywna i zawierająca podstawowe składniki odżywcze. Taki kompromis między bieda-zupą a pełnowartościowym daniem. 

Podane przeze mnie składniki - jak zwykle na około 5 litrowy garnek - mój główny garnek na wszelkie zupy. 

czwartek, 21 lutego 2019

Kryzysowe zupy - czyli?

Przy okazji opublikowania jednego z ostatnich wpisów o zaletach zupy (link), jeden z Czytelników zamieścił komentarz, który częściowo zacytuję "Mam nadzieję że zamieścisz jakieś proste przepisy na zupy przy ograniczonej ilości składników." . Przez jakiś czas miałem pewne wątpliwości. Jest cała masa blogów kulinarnych, ja żadnym specem kuchni nie jestem - po prostu, gdy trzeba to gotuję. Co ja "nowego" napiszę w kwestii zup. I jakie to proste składniki? czy może chodzi a jakieś kryzysowe przepisy? Czyli w sumie jakie? Po kilku dniach jakoś mi się wizja wyklarowała. Wpadnie więc tutaj na blog kilka prostych przepisów na zupy. Z niewielkiej ilości składników, żadnych wyszukanych. Będą to składniki tanie. Niektóre zupy zaprezentuję gotowane na kościach (drobiowych i wieprzowych), niektóre z użyciem samego smalcu. Od razu małe zastrzeżenie - żadnych wyszukanych przepisów tutaj nie będzie.

Jedna z kilku zup - krupniczek.
Zupy będą tanie, ale i w miarę pożywne. Z resztą - w mojej ocenie - każda zupa gotowana z prostych składników jest dość pożywna - to właśnie fenomen zupy. Pojawią się zupy takie jak: 

Krupnik po mojemu

Przepisów i sposobów gotowania krupniku jest tyle, co gotujących. Jedni gotują na kościach drobiowych, inni na wieprzowych, inni na mięsie. Przedstawiam jedną ze swoich wersji - z kaszy jęczmiennej typu pęczak, na korpusie drobiowym. Zupa tania i dość sycąca. To jeden z wariantów. 

Główne składniki - na razie bez "zieleninki".
Na powyższym zdjęciu składniki na 7 litrowy garnek. Korpus drobiowy się już rozmroził. Na 7 litrowy garnek ta ilość składników jest wystarczająca - gęstość zupy taka w sam raz dla mnie. 

środa, 20 lutego 2019

Warto dbać o aktualne kopie bezpieczeństwa danych

Każdy kto używa komputera powinien zdawać sobie sprawę, że robienie kopii bezpieczeństwa jest ważne. Nie trzeba prowadzić dokumentacji firmy, by taka potrzeba istniała. Większość osób robi różne zdjęcia. Jedne mogą nie przedstawiać żadnej wartości, inne są realną pamiątką. Możliwe, że wiele z nas ma elektroniczne kopie pewnych dokumentów dla nas ważnych. Jeśli nikt z Czytelników takich kopii nie robi - zalecam osobiście ich wykonanie. O tym może w osobnym wpisie. Bez zbędnej teorii - ja po prostu pokażą, jak stosuję regułę 3-2-1 w odniesieniu do kopii bezpieczeństwa. Pierwszy lepszy link wyjaśniający, czym jest ta reguła tutaj. Najważniejsze zasady: 3 kopie bezpieczeństwa, 2 różne typy nośników, 1 kopia poza firmą / domem. Jak ja to stosuję? Po pierwsze nie wszystkie dane są dla mnie jakoś szczególnie ważne, a tym samym nie ze wszystkimi plikami postępuję tak samo. 

Dane szczególnie dla mnie ważne to dokumenty, takie jak dyplomy, świadectwa pracy, skany ważnych pism urzędowych. Ważne są też dla mnie zdjęcia, oczywiście nie wszystkie. Dajmy im roboczo tzw priorytet 1.

Moje nośniki danych - od lewej - dysk zewnętrzny, czytnik kart pamięci z kartą pamięci, przejściówka USB-micrUSB (by dysk podłączyć do codziennego telefonu), telefon działkowy. 

niedziela, 17 lutego 2019

Terminarz siewu, sadzenia i zbiorów wybranych warzyw

W tym wpisie oddaję Czytelnikom plik, w którym postarałem się zestawić najważniejsze informacje dotyczące siewu, sadzenia i zbioru w mojej ocenie podstawowych warzyw. W pełni zdaję sobie sprawę, że takie tabelaryczne zestawienie nie jest w stanie wyczerpać tematu - jest to jednak fajna wskazówka, na podstawie której można sobie planować warzywniak. Taka mini ściąga - skondensowane informacje. W przypadku wielu warzyw wiele zależy od odmiany - bardzo dobrą wskazówką są więc wszelkie informacje podane na etykiecie nasion, z których i ja korzystałem robiąc to opracowanie. Powyżej grafika z tabel z dokumentu. Warzywa pogrupowałem według rodzin botanicznych. Czemu ma to znaczenie, pisałem chociażby w tym wpisie

czwartek, 14 lutego 2019

Zapas mąki w celu ewakuacji - czy warto mieć?

Tak naprawdę potrzeba niewielu produktów, by gotować. Współczesne społeczeństwo (znaczna jego część) przyzwyczajona jest do tego, że aby coś ugotować potrzebne jest porządne zaopatrzenie kuchni w wiele produktów. A tak naprawdę niewiele produktów potrzebne jest, by gotować pełnowartościowe (w miarę pełnowartościowe) i smaczne (pojęcie względne posiłki). Podstawą wyżywienia zdecydowanej większości ludzi są produkty zbożowe. W tym wpisie krótko o zapasie mąki w celu ewakuacji. Warto mieć zapas mąki w celu ewakuacji. Podam kilka powodów. 

1. Mąka jest tania. I to właśnie cena mąki pozwala błyskawicznie zrobić odpowiednio duży zapas tego produktu spożywczego. 

Zimowo - wiosenne uzupełnienie zapasów spożywczych w działkowym celu ewakuacji

Początek zimy to u mnie czas częściowego wynoszenia niektórych zapasów z działki (nigdy wszystkich) , koniec zimy - początek wiosny to uzupełnienie zapasów do zakładanego poziomu. Funkcjonuje u mnie pewien poziom minimalny zapasów i poziom optymalny. Nigdy nie wynoszę z działki zapasów, by pozostawić je tam poniżej poziomu minimalnego. Niedawno poszedłem kupić pewne artykuły spożywcze, by uzupełnić na dniach zapas. Co kupiłem - dokładnie to co widać na zdjęciu. 


Kupiłem 2 opakowania mleka w proszku, 30 opakowań zupek w proszku typu gorąca kubek, 10 kostek smalcu, 10 konserw z przecierem pomidorowym, 2 opakowania kawy rozpuszczalnej, 1 opakowanie majeranku (inne przyprawy mam na miejscu), 2 opakowania wafelków, 1 opakowanie ciastek, 1 opakowanie cukierków (słodka przekąska też ważna sprawa w zapasach a sama czekolada to nie wszystko). Na dniach wyjazd z tym na działkę. 

Co planuję jeszcze kupić. Kasza jęczmienna, mąka pszenna, ocet, cukier (jest 5 litrów - ma być 10). 

Co zamierzam wymienić. Czekoladę, przyprawy, kawę. Wymienić czyli zabrać dotychczasowy zapas i kupić nowy. 

Zupy - idealny typ posiłku na ciężkie czasy i na co dzień

Odpowiednio przyrządzona zupa to doskonały posiłek. Prawidłowo przyrządzone zupy, z odpowiednio dobranych produktów mają istotne znaczenie w racjonalnym żywieniu człowieka. Niezależnie od dostarczenia organizmowi niezbędnych do prawidłowej przemiany materii składników mineralnych i witamin, wpływają one także na utrzymanie równowagi kwasowo-zasadowej oraz bilansu wodnego w organizmie.

Ciepły posiłek przed pracą...Zupka na kwasie z ogórków. 
Naprawdę - warto włączyć zupy do codziennego jadłospisu. Pozwolę sobie zacytować słowa Czytelnika, który pozostawił komentarz w tym wpisie .

środa, 13 lutego 2019

Noś przy sobie rozmienioną gotówkę

Jak w temacie wpisu - warto nosić przy sobie gotówkę. Możesz być fanem / zwolennikiem płatności bezgotówkowych - ok - Twoja sprawa. Masz pełne prawo do używania techniki w wygodny dla siebie sposób. Ja także przekonałem się do płatności kartą. Gdy wszystko działa jest fajnie, szybko i wygodnie. Poleganie na takich formach transakcji minimalizuje także niektóre zagrożenia. Gdy zgubisz / ukradną Ci portfel z pieniędzmi - tracisz je bezpowrotnie. Gdy zgubisz kartę płatniczą lub telefon, którym płacisz, masz jeszcze możliwości podjęcia odpowiednich kroków, by zminimalizować stratę pieniędzy z konta. I przyznam szczerze - bardzo bym chciał, by każdy sklep umożliwiał taką formę płatności. Nawet mógłbym stać się zwolennikiem całkowitego odejścia od obrotu gotówkowego, gdyby to wszystko zawsze pięknie działało. Pomijam już nawet kwestię inwigilacji naszych zakupów przez google, fb, lub innego śledzącego wielkiego szefa. Gdy kupuję coś (codzienne zakupy) i tak mój koszyk jest widoczny, chociażby dla klientów oraz kasjera. Ale nie o tym. 

niedziela, 10 lutego 2019

Konserwy na działce - które się sprawdziły

Produkty skrobiowe to tylko jedna z grup produktów w działkowym celu ewakuacji. Inne artykuły to konserwy mięsne i rybne, tłuszcze, sól i przyprawy. W tym wpisie krótko o konserwach. Które stosowałem, które testowałem, które się nie sprawdziły a które się sprawdziły. Wpis oczywiście zupełnie subiektywny - każdy ma inny gust. Konserwy roboczo dzielę na mięsne najtańsze, mięsne wyższej jakości, rybne oraz wszelkie sałatki rybne i paprykarze. 

Kasza manna - świetna sprawa w celu ewakuacji

Kasza manna. Po kilku latach stwierdzam, że to doskonały zamiennik fast foodów. Bardzo łatwo się przygotowuje, jest ciekawą alternatywą dla chociażby ziemniaków, można jeść na słodko, na "słono". Podana z dżemikiem - dobre "coś słodkiego". Podana jako zamiennik ziemniaków lub kaszy - szybka baza skrobiowa na talerzu. O zaletach zdrowotnych kaszy manny rozpisywać się nie będę. Można o tym poczytać chociażby tutaj. Ja skupię się jedynie na jej zaletach w kontekście posiłku w warunkach "polowych".
Dwie środkowe butle to właśnie kasza manna, dwie po prawej ryz, groch widać, obok grochu - mąka.

Zapas pieczywa w działkowym celu ewakuacji - nie sprawdził się

Kilka lat temu chciałem mieć na działce zapas pieczywa. Oczywiście typowy chleb nie wchodził w grę. Szukałem różnych zamienników. Chleby chrupkie, suchary, maca różnego typu, pieczywa pakowane z długim terminem przydatności. Kicha. Nie sprawdziło się nic z tych rzeczy. Efekt teraz? Mam na działce pozostawioną beczkę pieczywa chrupkiego a do domu wniosłem reklamówkę sucharów - które już zdążyły się przeterminować. 

Porządki na blogu

Przy reaktywacji bloga zrobiłem na nim przy okazji małe porządki. Polegały one głównie na usunięciu wpisów całkowicie nieaktualnych. Wiadomo - wraz z usunięciem wpisów "poleciały" także komentarze Czytelników. Proszę nie mieć mi tego za złe. Usuwanie było w mojej ocenie konieczne. Czemu? Ot przykłady:

Jak wygląda u mnie podstawowy zapas żywności w działkowym celu ewakuacji

Mój zapas żywności w działkowym celu ewakuacji nie jest jakoś szczególnie rozbudowany. W głównej mierze to celowe. Postawiłem na produkty tanie i o długim terminie przydatności do spożycia. Większość trzymam w beczce.


Produkty skrobiowe w działkowym celu ewakuacji - który wybrałem i dlaczego

Produkty skrobiowe to istotny element zapasów żywności. Są podstawą wyżywienia większości ludzi. Wiele z nich można łatwo przechowywać. Są tanie i można szybko zbudować ich dość duży zapas - właśnie z uwagi na ich cenę. Kasze, ryż, makarony, mąkę, kaszki różnego typu - to zazwyczaj dość tanie produkty. Zakup kilkudziesięciu kilogramów będzie zatem dość tanią inwestycją. Oczywiście piszę tutaj o produktach najtańszych. Pomijam całkowicie fakt, że spożywanie samych produktów skrobiowych  w sytuacji kryzysowej może nie być zbyt zdrowe. W mojej ocenie jednak - lepiej mieć możliwość włożenia do garnka nawet "pustych kalorii" (nienawidzę tego określenia) niż nie mieć nic do włożenia. Kwestię uzupełnienia diety łatwiej załatwić, niż kwestię głodu.


czwartek, 7 lutego 2019

O warzywach kapustnych i rzepowatych słów kilka

Warzywa kapustne i rzepowate, które niegdyś stanowiły „pokarm biedoty”, zagościły dzisiaj na stałe w naszych kuchniach. To bardzo dobrze, ponieważ są one źródłem cennych witamin. Bogactwo tych warzyw jest ogromne. Któż z nas nie zna kapust (biała, czerwona, włoska)? Czy nasza rodzima kuchnia obyłaby się bez bigosu oraz gołąbków? Do łask wracają takie warzywa, jak chociażby brukiew – kiedyś faktycznie pokarm biedoty, nierzadko roślina po prostu pastewna, dzisiaj odkopujemy stare przepisy i tworzymy nowe. Któż z nas wczesną wiosną nie sięgnie po rzodkiewki? Znaczna część warzyw kapustnych znosi lekkie przymrozki, dzięki czemu można do późnej jesieni i wczesnej zimy cieszyć się smakiem świeżej brukselki, jarmużu i naszej starej dobrej kapusty białej.
Sadzonka kapusty czerwonej.Foto maj 2016

Dynie rosnące na starych kompostownikach

Dynie i cukinie są dość żarłocznymi roślinami. Z tego powodu na te warzywa przeznaczam najlepszą w danym roku kawałek ziemi. Najlepszą czyli jaką? Otóż chociażby miejsce w którym był w ciągu ostatniego roku lub dwóch kompostownik. Co 2-3 lata przenoszę kompostownik na nowe miejsce. To własnie w takich miejscach rosną u mnie dynie i cukinie. W tym roku są to dwa miejsca na działce. Jedno po starym kompostowniku. Drugie po takim kompostowniku tymczasowym z poprzedniego roku. Kompostownik tymczasowy? Otóż od jakiegoś czasu nie mam większego stałego kompostownika. Usuniętymi chwastami ściółkuję. A oprócz tego co roku jakiś mały skrawek ziemi przeznaczam na tegoroczny kompostownik. Wiosną kolejnego roku takie miejsce przekopuję i uznaję, że gleba w tym miejscu to obfitość żyzności. I bank nasion chwastów. Jednak rosnące dynie i cukinie skutecznie zagłuszą takie chwasty właśnie. Stały (taki na 2-3 lata) kompostownik to bardziej przeznaczam na takie odpadki roślinne, których kompostowanie trwa dłużej niż jeden sezon. Chociażby na pozostałości po przycince żywopłotu, lub "zdrewniałe" (nieprawidłowe określenie) części niektórych warzyw. Czyli taki stały kompostownik to miejsce do składowania odpadków roślinnych, które się w jeden rok nie rozłożą. Dobra. Namieszałem chyba ;-) . Mam dwa miejsca kompostowania. Jedno tegoroczne, drugie kilkuletnie. Nie kupuję żadnych skrzyń kompostowych ani tego typu wynalazków. Kompost składuję po prostu w formie pryzmy. A teraz pokażę moje dynie i cukinie, które rosną na takich miejscach.

Sadzonki pędowe "przy okazji"

W 2017 roku postanowiłem wykonać kilka sadzonek pędowych porzeczek. Nie zakładałem jakiejś specjalnej szkółki. Zwyczajnie odcinałem podczas cięcia porzeczek pędy i używałem ich jako patyczki do zaznaczania grządek. Stwierdziłem - ukorzeni się - to fajnie. Nie ukorzeni się - trudno. Był to zabieg dosłownie "przy okazji" - głównym celem było w końcu uzyskanie patyczków do sznurka zaznaczającego siew nasion na grządkach. Efekt? Miałem kilkadziesiąt sadzonek porzeczek ;-) . Część rozdałem, część posadziłem. Ważne w mojej opini zabieg - odciąć górny wierzchołek oraz zawiązki kwiatów by sadzonka "nie chciała" rosnąć w górę oraz zawiązywać owoców. Miała "skupić się" na ukorzenieniu i ewentualnym rozkrzewieniu. 
Jedna z wielu sadzonek

Grupy botaniczne i płodozmian

Kilkukrotnie przy okazji omawiania różnych warzyw wspominałem o zachowaniu określonej przerwy w uprawie, w celu zachowania płodozmianu. Ogólna zasada – należy zachować przeważnie 3 letnią przerwę w uprawie roślin należących do tej samej rodziny botanicznej na tym samym stanowisku. Przykładowo, jeśli na danej grządce uprawialiśmy por, to na tej samej grządce ponownie por (oraz inne cebulowate) można posadzić dopiero po 3 – 4 latach Można oczywiście ten okres skrócić do powiedzmy dwóch lat, jeśli zastosowaliśmy poplon chociażby z rodziny bobowatych (in. motylkowatych).
W tym roku działkę miałem podzieloną na 6 grządek, które numeruję

Zmianowanie i płodozmian

Pojęciem płodozmianu określa się następującą po sobie uprawę różnych gatunków warzyw na jednym zagonie przez dłuższy czas. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na to, jakie gatunki warzyw pobierają z gleby duże ilości składników pokarmowych (rośliny „żarłoczne”), a jakie mało (rośliny o małych potrzebach), żeby stworzyć w tym zakresie równowagę.

Przedplon ze szpinaku. Zebrany w maju, po nim weszły ziemniaki. Foto marzec lub kwiecień 2016.
Większość ziół należy na przykład do roślin o średnim lub słabym „apetycie”, stąd też nadaje się do uprawy po warzywach mających duże zapotrzebowanie na składniki pokarmowe. Mogą zatem dzielić się jednym zagonem z prawdziwymi „żarłokami” - przykład: koper i kapusta. Planowanie uprawy Róbmy regularne notatki dotyczące obsadzenia zagonów; wówczas będzie nam łatwiej przestrzegać odpowiedniego płodozmianu. Będziemy mogli sprawdzić, gdzie w zeszłym roku rosła „żarłoczna” kapusta czerwona, by w tym sezonie posadzić tam mało wymagające groch i roszponkę. Najlepszą porą na sporządzenie takiego planu uprawy jest zima. Ustalmy przy tym, jakie gatunki i odmiany warzyw oraz ziół chcemy uprawiać, a także na których zagonach i w jakiej kolejności powinniśmy je umieścić. Pomogą nam w tym zestawienia roślin mających duże i małe zapotrzebowanie na skład pokarmowe oraz wpis o właściwych połączeniach warzyw.

Rozmnażanie przez sadzonki pędowe na przykładzie mięty

Rozmnażanie roślin poprzez sadzonki pędowe najłatwiej wykonać na przykładzie mięty długolistnej. Odważyłbym się nawet użyć stwierdzenia, że jak nie umiesz sadzonkować i chcesz się nauczyć – trenuj na mięcie długolistnej. Sprawa jest naprawdę prosta. Omówmy się najpierw na następujące nazewnictwo. Roślina składa się z korzenia, pędu (łodygi), liści i kwiatów (które de facto są przekształconymi liśćmi ale szczegóły morfologii i anatomii roślin już pomijam). Z pędu wyrastają liście, często w wyraźnych odstępach między sobą. Otóż miejsce na pędzie (łodydze), z którego wyrasta liść nazwijmy węzłem (jest to fachowe określenie). Łodyga na której nic nie wyrasta, czyli te odcinki pomiędzy liśćmi to międzywęźla. To tyle teorii. Wracam do zagadnienia jak uzyskać sadzonki mięty.
Mięta długolistna w ogródku. Pieprzowa wygląda inaczej.  

O szkodliwości chwastów kilka słów

Najpierw krótko terminologia. Co to jest chwast? Otóż kilka słów wyjaśnienia. Często spotykam się z określeniem, że ktoś zbiera "chwasty" do jedzenia. Otóż nie możemy mówić o chwastach gdy mówimy o terenie nie uprawianym. Chwast to określenie ściśle związane z uprawami i używanie go w odniesieniu do innych aspektów jest co najmniej błędem. Chwast to niekoniecznie roślina "dziko rosnąca", rodzima. Jeśli w moich pomidorach urośnie arbuz a ja arbuza nie chciałem i nie sadziłem - to dla mnie arbuz jest chwastem. Jeśli w marchewce urosną mi pomidory koktajlowe, bo nasiona przechowały się w ziemi z poprzedniego roku - to dla mnie pomidor ten jest chwastem i często jestem zmuszony potraktować go jak każdego chwasta - usunąć. Chwastem nazwiemy więc każdą roślinę w uprawach, której nie chcemy i której nie planowaliśmy. To może być nawet owies w pszenicy. I jeszcze raz. O chwastach mówimy tylko w aspekcie upraw. W przyrodzie nie ma chwastów. Chwasty są tylko w uprawach.
Pomimo, że tutaj chwasty jeszcze nie przerastają bobu to ich obecność dla bobu zbyt dobra nie jest.

Masz działkę? Nie wyrzucaj obierków z warzyw i owoców.

I w sumie tytuł mówi sam za siebie. Mógłbym jedynie wstawić zdjęcia i tak zostawić. Jednak to nie po mojemu ;-). Muszę coś napisać od siebie, to silniejsze ode mnie. Ale krótko będzie. Jeśli masz działkę ogrodniczą, ogródek przydomowy, dowolny skrawek terenu, na którym coś uprawiasz. Po pierwsze - miej tam kompostownik. Regulamin ROD nawet nakłada taki obowiązek na działkowiczach. Jednak zdaję sobie sprawę, że skrawek ziemi można mieć nie tylko w ramach RODów. Przecież to może być nawet rabatka kwiatowa pod blokiem. Nic nie stoi na przeszkodzie by kompostownik tam był. Jeśli masz już kompostownik i na swoim skrawku ziemi jesteś przynajmniej 2 razy w tygodniu (w sezonie) nie wyrzucaj do śmieci obierków z warzyw i owoców. Zanoś je na działkę, wrzucaj do kompostownika. W ten sposób z odpadu robisz dobry jakościowo surowiec. A nawet jeśli masz tylko balkon, lub parapet okienny. Obczaj czy nie dałoby się w Twoim przypadku Drogi Czytelniku zorganizować małego kompostownika. Po jakimś czasie masz wspaniałą ziemię do swoich domowo - parapetowych upraw. Naprawdę warto. 
Akurat obierki z przygotowania obiadu

Tutaj już reklamówka z obierkami od dwóch dni czeka na wyniesienie

Nawożenie dolistne na mojej działce

Od poprzedniego roku (2017) zdecydowałem się na ograniczenie na maksa wszelkich chemicznych środków ochrony roślin i sztucznych nawozów. Jeszcze o ty będę pisać. Na działce już nie używam chemicznych nawozów. Moje głowne nawożenie to gnojówki z roślin,  używanie popiołu z drewna , przy krzewach i drzewach używam czasem trocin i zrębków jako nawóz, oczywistością sa u mnie nawozy zielone. Osobną sprawą jest ściółkowanie roślin. Zacząłem być fanem i orędownikiem ściółkowania od jakiś 2-3 lat. To także forma nawożenia. Co kilka tygodni rozcieńczam obornik w wodzie i taką gnojówką podlewam swoje uprawy. Nie zrezygnowałem jednak całkowicie z nawozów mineralnych. Mimo swoich wad nawożenie mineralne odpowiednio stosowane ma swoje zalety.

Płynny kompost

Co prawda z tego co się zorientowałem ten działkowy specyfik częściej występuje pod nazwą gnojówka z roślin. Nie pasuje mi jednak to określenie. W mojej prywatnej ocenie - nazwa płynny kompost jest bardziej adekwatna. Mniejsza o nazwę. O co tu chodzi. Co to jest? Jest to wodny roztwór przerobionej, przekompostowanej w środowisku płynnym materii organicznej. Bardzo dobry nawóz organiczny, porównywalny z kompostem świeżym. W praktyce ogrodnictwa naturalnego spotykane są różne gnojówki roślinne. A to z pokrzyw, a to z łetów czosnku, a to ze skrzypu. Każda ma inne działanie, niektóre z nich spokojnie można uznać za środki ochrony roślin. W tym wpisie skupię się jednak na wyrobie stosowanym przeze mnie - zwykłej gnojówce roślinnej / płynnym kompoście, którego głównym zadaniem jest nawożenie. 
Tutaj gnojówka w beczce.

środa, 6 lutego 2019

Smartfon jako element przygotowań

Nic odkrywczego nie napiszę, jeśli stwierdzę, że smartfon można uczynić jednym z ważnych elementów przygotowań. Współczesne smartfony przestały być już jedynie telefonami. To komputery z dość dużymi możliwościami. Urządzenia te mogą być bardzo przydatne, nawet bez karty SIM. No bo przecież łączność może paść :-). Nawet bez możliwości komunikacji to nadal komputer, którego zastosowanie zależy od parametrów technicznych i zainstalowanych aplikacji. W mojej ocenie nie ma znaczenia, czy będziemy przygotowywać nasz codziennie używany telefon, czy telefon pozostawiony w celu ewakuacji.

Warzywa u mnie na działce od 2019

Gdy miałem tylko jedno dziecko, mieliśmy trochę więcej czasu. Teraz mamy dwójkę, więc pojęcie wolnego czasu jest dla nas trochę abstrakcją ;-) . Na szczęście jeszcze oboje znajdujemy czas na swoje zainteresowania i samorozwój. Jednak nie oszukujmy się. Nie bez powodu działki ogrodnicze użytkują w większości emeryci. Młodzi (z moich subiektywnych obserwacji okolic) jeśli mają działkę to bardziej działkę rekreacyjną. trawnik, trochę krzewów, jakaś mała grządka. Ja mam działkę typowo warzywną plus trawnik. Nie mam jednak na uprawy zbyt wiele czas. Jeszcze w czasach , gdy pracowałem jako nauczyciel mogłem sobie w wakacje nadrobić zaległości w zabiegach pielęgnacyjnych. Teraz już nauczycielem nie jestem. Nie narzekam, bo dzięki rezygnacji z pracy w oświacie czas w domu to czas w domu a nie przeniesienie obowiązków szkolnych do domu. Gdy wychodzę z pracy - kończę pracę. I finito. Mniejsza z tym. Nie mam tyle czasu dla siebie i na działkę co chociażby 2-3 lata temu. Jednak nie zamierzam wprowadzać na działkę tylko trawnik. Chcę nadal mieć na niej warzywa. Jednak już na innych warunkach. 

wtorek, 4 grudnia 2018

Cel ewakuacji - moje podejście

Jedną z filozofii wyposażenia celu ewakuacji jest posiadanie w nim w miarę "wszystkiego". Zapas żywności na bardzo długo, zapas wody na bardzo długo, zapas opału na jak najdłużej... Wszelkiej maści sprzęty. Nie neguję tego. Jeśli ktoś chce z celu ewakuacji uczynić coś na kształt "drugiego domu" plus dodatkowe rzeczy, bo przecież trzeba w nim przetrwać wszystko - jego sprawa i ja  nie mam najmniejszego zamiaru tego jakoś krytykować. Mam po prostu inne podejście. 

Popiół jako nawóz

Popiół może być bardzo dobrym "nawozem" na działce. Kilka zastrzeżeń. Do nawożenia roślin nie wolno używać popiołu powstałego ze spalania węgla, drewna barwionego, impregnowanego lub lakierowanego, papieru, tektury oraz śmieci, ze względu na zawartość szkodliwych chemikaliów. Należy używać wyłącznie popiół powstały w wyniku spalania naturalnego, surowego drewna. Tylko taki materiał jest nawozem a nie odpadem.
Grządka w trakcie wysypywania popiołu

ANGIELSKI Lubin

ANGIELSKI Lubin
Centrum Językowe Harvard

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *