piątek, 28 kwietnia 2017

Zioła na impotencję

Niezdolność odbycia stosunku płciowego może być spowodowana licznymi chorobami, które najpierw należy wykluczyć lub leczyć, jednak często jest pochodzenia psychicznego, zwłaszcza u młodych mężczyzn. Podjęcie leczenia hormonalnego zależy od decyzji lekarza, natomiast zioła mogą być pomocne jako ogólnie wzmacniające, pobudzające krążenie obwodowe, zmniejszające wewnętrzne opory psychiczne i ogólnie przestrajające. W okresie postępującego przekwitania męskiego zioła mają coraz mniejsze znaczenie.

Zioła na grzybicę skóry

Choroba jest wywołana zakażeniem skóry przez grzyby, tzw. dermatofity, i może obejmować skórę gładką, stopy, paznokcie, owłosioną skórę i inne części. Powoduje świąd, pieczenie, stan zapalny, łuszczenie naskórka lub inne objawy. Również niektóre grzyby drożdżopodobne atakują błony śluzowe i skórę, wywołując tzw. drożdżycę, m.in. kandydozę kątów ust, popularnie zwaną zajadami. Stosowane są liczne leki w postaci maści, kremów, zasypek, aerozoli, płynów. Preparaty ziołowe mają znaczenie uzupełniające.

Zioła na grypę i przeziębienie

Wirusowe zakażenie górnych dróg oddechowych, zwane grypą, jest chorobą szerzącą się epidemicznie. Podobnie jest w niektórych okresach roku z tzw. przeziębieniem lub chorobą z przeziębienia, spowodowaną przez wirusy, bakterie lub infekcję mieszaną. Atakowany jest wówczas nos, zatoki, gardło i krtań, występuje też gorączka, kaszel i ewentualnie zaburzenia czynnościowe innych organów. Leczenie jest wyłącznie objawowe i preparaty roślinne są często stosowane jako napotne,przeciwgorączkowe, moczopędne, wykrztuśne, wzmacniające, zwiększające odporność i odkażające.

Zioła pomocnicze przy leczeniu gruźlicy

Choroba szerzy się nadal ze znacznym nasileniem, pomimo stosowania nowoczesnych leków syntetycznych. Najczęściej atakowane są płuca, rzadziej oskrzela, przewód pokarmowy, otrzewna, kości, stawy i inne. Ziołolecznictwo ma znaczenie pomocnicze, zwłaszcza w gruźlicy płuc. Preparaty roślinne działają wykrztuśnie, przeciwzapalnie, wzmacniająco i uodparniająco na miąższ płuc i błony śluzowe, a ponadto przyspieszają procesy wsysania się ognisk gruźliczych, ewentualnie ich otorbienia lub zwłóknienia. Zioła działają też korzystnie w uszkodzeniu i uwrażliwieniu płuc przez pyły przemysłowe (np. pył węglowy), gazy i spaliny, jak również w okresie rekonwalescencji po przebytej gruźlicy i w stanach przedgruźliczych, gdy istnieje zagrożenie gruźlicą.

Zioła na zapalenie dróg moczowych

Przez to ogólne określenie należy rozumieć wiele chorób obejmujących nerki, moczowody i pęcherz, charakteryzujących się ostrym albo przewlekłym stanem niewydolności (np. mocznica, białkomocz), stanem zapalnym pochodzenia bakteryjnego, alergicznego lub toksycznego (np. odmiedniczkowe zapalenie nerek). Stany ostre w tych chorobach leczone są w warunkach szpitalnych, a ewentualne pomocnicze zastosowanie preparatów roślinnych jest uwarunkowane zgodą lekarza urologa. W stanach przewlekłych zioła znalazły szerokie zastosowanie i okazały się skuteczne. Podaje się leki roślinne o działaniu bakteriobójczym, przeciwzapalnym, rozkurczowym, moczopędnym, odtruwającym, regenerującym nabłonek, krwiotamującym i przeciwalergicznym. Wskazana jest również odpowiednia dieta. Leczenie powinno się odbywać pod stałą kontrolą lekarza, z okresowym badaniem moczu.

czwartek, 27 kwietnia 2017

Z jakiej literatury korzystam, podczas pisania bloga

Nie oszukujmy się. Gdy piszę poszczególne wpisy, często posiłkuję się literaturą. Wielu wpisów nie byłbym w stanie samodzielnie zredagować. Oto wykaz publikacji, z których korzystam:

1. Rośliny lecznicze i ich praktyczne zastosowanie Aleksander Ożarowski, Wacław Jaroniewski Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych

Na podstawie tej starej i dobrej publikacji czerpię wiedzę z zakresu szeroko pojętego ziołolecznictwa. Z tej książki pochodzą też najczęściej informacje na temat właściwości leczniczych wybranych roślin oraz inne wpisy z zakresu ziołolecznictwa.

Zioła na biegunkę

Biegunkę wywołują liczne przyczyny, m.in. zatrucie pokarmowe, schorzenia przewodu pokarmowego, zakażenia bakteryjne. Wygląd stolców stanowi ważną informację. Stolce czarne, smołowate dowodzą obecności krwi pochodzącej z górnych odcinków przewodu pokarmowego (np. żołądka, dwunastnicy). Stolce ze świeżą krwią i śluzem wskazują na krwawienie z dolnego odcinka jelit. Stolce tłuszczowe, cuchnące dowodzą upośledzenia wchłaniania pokarmów i zaburzeń w trawieniu. Stolce z ropą pojawiają się w bakteryjnych i zapalnych schorzeniach jelit. Leki ziołowe hamujące biegunkę są środkami pomocy doraźnej, ponieważ należy leczyć jej przyczynę. Są również biegunki nie poddające się leczeniu ziołami.

Zioła na bezsenność

Bezsenność jest to stan wywołany nadmiernym pobudzeniem układu nerwowego przez choroby ogólne o znacznym nasileniu bólu (np. kamicę żółciową, kamicę moczową, gościec, dnę), kaszlu (np. grypę), biegunki czy też innych dolegliwości, a także przez choroby organiczne (np. nowotwór, miażdżycę naczyń mózgowych) i choroby układu nerwowego (np. nerwicę, nerwobóle). Niekiedy bezsenność występuje również u osób zdrowych, przemęczonych nadmierną pracą umysłową. Konieczne jest leczenie istotnych przyczyn bezsenności. Leki roślinne mogą być szczególnie pomocne w przypadkach na tle nerwowym i przemęczenia umysłowego oraz dla stopniowego wygaszania wytworzonego odruchu warunkowego bezsenności.

niedziela, 23 kwietnia 2017

Mini wyprawa Wielkanoc 2017

W Poniedziałek Wielkanocny zaryzykowałem i postanowiłem się przejść w okolice Lasku Południowego w Słupsku. Na szczęście żadnego lania nie miałem. Celami głównym były zbiory młodziutkiej pokrzywy do suszenia, sprawdzenie kilku rzeczy oraz zwyczajne wyjście z domu. Typem domatora ta ja nie jestem i dwudniowe siedzenie w domu źle na mnie działa. 
Mięta nadwodna jeszcze miejscami maluteńka jest. Jednak taka jest najsmaczniejsza, mocna i wyjątkowo aromatyczna. A sam raz po obfitym jedzonku w ciągu ostatnich dwóch dni.

środa, 19 kwietnia 2017

Zużycie nafty i innych paliw w lampie naftowej

W jednym z poprzednich wpisów pisałem o lampie naftowej w celu ewakuacji. Z uwagi na cenę nafty oraz olejów parafinowych do lamp (kilkanaście złotych za litr) zastanawiałem się, czy do lampy naftowej można użyć jakiegoś tańszego paliwa. Sprawdziłem olej napędowy, o czym pisałem tutaj. Cze jednak olej napędowy jest taki bezpieczny? Tego nie wiem. Postanowiłem sprawdzić, czy wydatek przystosowanych do tego celów paliw do lamp (olej parafinowy oraz nafta) drogo wychodzi. Fakt, że jakieś paliwo kosztuje kilkanaście złotych za litr, nie oznaczać musi, że użytkowanie jest drogie (pojęcie względne oczywiście). Postanowiłem sprawdzić zużycie oleju parafinowego i nafty. Wiadomo, że zużycie w bardzo dużym stopniu zależy od intensywności płomienia (długości knota). Ja swoja lampę ustawiłem na największy możliwy płomień, oczywiście by nie kopcił. Podczas pobytów na działce odpalałem lampę, ustawiałem największy niekopcący płomień, notowałem czas zapalenia i zgaszenia lampy. 
Wynik - czas palenia 100 ml oleju parafinowego do lamp w moim "doświadczeniu" wyniósł 7,5 godziny (można przyjąć czas 7-8 godzin). 
Czy to duże zużycie? To już kwestia indywidualnej oceny. Litr paliwa wystarcza mi na powiedzmy 70 - 80 godzin (koszt od dziesięciu do kilkunastu złotych). Przyjmując, że do optymalnego oświetlenia pomieszczenia używam dwóch lamp, można zużycie policzyć na 
30-40 godzin / litr / 2 lampy
W mojej prywatnej ocenie przy takim zużyciu mogę sobie używać nawet olejów zapachowych. 

niedziela, 9 kwietnia 2017

Napój imbirowo - cytrynowy na pierwsze objawy przeziębienia

Odkąd zacząłem robić i regularnie odporność w naszej rodzinie na sezonowe podziębienia znacznie się poprawiła. Zapewne wiele osób stosujących domowe sposoby leczenie zetknęło się z tą miksturą. Wiele osób poddaje ją zapewne jakiejś modyfikacji. Ja także. Opisany przeze mnie napój często traktuje jako popitka do obiadu. Proponowane przeze mnie proporcję można według mnie swobodnie modyfikować, wedle własnego uznania. Ja, gdy robię tą miksturę, przygotowuję dwie wersje
- dla rodziny z mniejszą ilością imbiru
- dla mnie z większą, akurat lubię ten napój w wersji pikantnej.
Składniki:
- imbir (ilość zaprezentowana na zdjęciu)
- jedna cytryna
- dwie łyżki cukru
- litr wody.
Składniki mikstury. 

wtorek, 4 kwietnia 2017

O zapasach tytoniu i alkoholu - małe zastrzeżenie

Zapas tytoniu dotyczy osób palących, ale nie jest to konieczne zastrzeżenie. Używka ta może być dobrym płaciwem w czasach kryzysowych. Brak możliwości jego zastąpienia determinuje u osób palących konieczność posiadana jak największej ilości jego zapasu, minimum rocznego. Termin przydatności można przyjąć na 2-3 lata od czasu zakupu. Część osób traktuje zapas tytoniu jako długoterminowy, który można przechowywać kilkanaście lat. Forma przechowywania tytoniu dowolna, raczej jednak preferuje się zrobione gotowe papierosy. Należy zabezpieczyć zapas przed wilgocią i nadmiernym wysuszeniem. Warto mieć w zapasie nasion strategicznych nasiona tytoniu., który możemy samodzielnie uprawiać na własne potrzeby. W warunkach uprawy amatorskiej tytoń traktujemy jak każdą roślinę ciepłolubną, wrażliwą na niskie temperatury. Warto też rozważyć posiadanie małego (lub nawet dużego) zapasu tytoniu, lub gotowych papierosów, przez osoby nie palące. Wielu osobom palącym trudno teraz zrezygnować z tytoniu, podejrzewam, że w ciężkich czasach szczególnie się to nie zmieni. Papierosy mogą się okazać dobrą walutą, niezawodnym płaciwem, towarem do wymiany barterowej. 

piątek, 24 marca 2017

O zepsutym solarze, prądzie i kilka innych przemyśleń...

Pierwsza wersja altanki, niedokończona wtedy. Foto maj 2014.
Kilka tygodni temu moja ładowarka słoneczna odmówiła współpracy. Wobec tego zostałem z akumulatorem na działce, jako jedynym źródłem prądu, bez możliwości jego samodzielnej produkcji we własnym zakresie. Ładowarki słonecznej niestety nie da się naprawić w ramach gwarancji. Początkowo myślałem, że będę musiał szybko ten brak uzupełnić najbliższym zakupem. No bo jak? Bez prądu? Po jakimś czasie jednak zacząłem myśleć inaczej. W swoim celu ewakuacji na działce mam jak na razie inne planowane wydatki, które są raczej bardziej pierwszoplanowe, ponieważ są związane ze stanem technicznym zabudowań no i samą infrastrukturą ogródka. Chcę w końcu altankę ostatecznie wykończyć, później wybudować tunel foliowy, później wędzarnie. Tak naprawdę prąd może sobie poczekać. Z resztą akumulator został, jest to akumulator samochodowy 45 Ah, jak na warunki polowo – turystyczne nie jest to mało. Raz na kilka miesięcy będę go zabierać do domu z celu naładowania. Dość kłopotliwe, ale przez rok lub więcej zda egzamin. Dlaczego o tym piszę? Bo zdałem sobie sprawę z czegoś oczywistego.

poniedziałek, 20 marca 2017

Zamienniki nafty oświetleniowej w lampie naftowej

Paląca się kilka godzin lampa naftowa w altance, zalana olejem 
napędowym. Foto marzec 2017
W jednym z wpisów pisałem o tym, że warto w celu ewakuacji mieć lampę naftową, jako awaryjne źródło światła. Oczywiście w pełni zdaję sobie sprawę, że dzisiaj jest wiele innych, bardziej skutecznych możliwości oświetlenia pomieszczenia, nawet w sytuacji, gdy nie mamy podłączenia do sieci elektrycznej. Możemy używać latarek wszelkiego typu, mieć instalację opartą na ładowarkach słonecznych, możemy mieć dowolny agregat prądotwórczy, jakąś formę turbiny wiatrowej… To wszystko prawda. Elektronika, jak każdy sprzęt się psuje, potrafi zawieść. Solar może się zwyczajnie zepsuć, lub mogą go ukraść, tak samo z każdym urządzeniem. Osobiście się o tym przekonałem. Niedawno moja ładowarka słoneczna odmówiła współpracy. Niestety jej naprawa w ramach gwarancji jest już niemożliwa. W altance więc pozostał mi akumulator samochodowy. Oczywiście obecnie nie ma najmniejszego problemu, bym raz na kilka miesięcy wziął akumulator do domu i go naładował. I tak dwa razy w roku to robiłem oraz dokonywałem innych czynności konserwacyjnych. Więc póki co kupienie nowej ładowarki słonecznej nie jest aż takie pilne. W przypadku gdyby to się wydarzyło w czasie, gdy wzięcie akumulatora do ładowania jest niemożliwe, potrzebne mi jest inna możliwość oświetlenia. Obecnie najkorzystniejsza w mojej sytuacji jest lampa naftowa. Prąd w akumulatorze lepiej wtedy mi zostawić na chociażby ładowanie telefonu komórkowego, który służy mi nie tylko do standardowej łączności, o czym pisałem tutaj. Teraz głównie używam, gdy nie potrzebuję silnego światła w altance. Jedna z wad lamp naftowych była dla mnie cena oryginalnej nafty oświetleniowej lub oleju do lamp naftowych (kilkanaście złotych za litr). Rozpocząłem poszukiwania paliw zastępczych. Na pierwszy ogień poszedł olej napędowy. Paliwa tego używam także do innych celów, chociażby jako forma rozpałki do pieca. Zużywam go czasem jako samodzielne paliwo w przypadku, gdy chce tylko na chwilę rozpalić w piecu. Biorę wtedy dowolną metalową puszkę z czymś co pełni funkcję knota i wkładam do pieca. Kiedyś używałem benzyny do tego celu, jednak uznałem, że olej napędowy jest bezpieczniejszy w użyciu. Oleju napędowe staram się więc mieć w altance zawsze zapas na minimalnym poziomie 10 litrów.

czwartek, 16 marca 2017

Dokumentacja dzałki

Dziennik działki z roku 2016 oraz tegoroczny. Foto marzec 2016
Mamy naszą działkę. Uprawiamy na niej różne warzywa, owoce, zioła i kwiaty. W poprzednich wpisach wspominałem o konieczności prowadzenia płodozmianu, w przypadku tradycyjnych form uprawy. Pod pojęciem upraw tradycyjnych mam na myśli sposób uprawy znany na większości działkach, na których w danym roku mamy na przykład grządkę cebuli, grządkę ziemniaków, grządkę marchewki, itd… Zbytnio nie mam orientacji jak ma wyglądać sprawa płodozmianu, w przypadku takich wynalazków jak chociażby permakultura, siewy współrzędowe oraz inne „nowoczesne” formy prowadzenia upraw. Obecnie jestem zwolennikiem upraw tradycyjnych. Nie przekreślam tych wynalazków, być może sam je kiedyś wprowadzę w jakiejś formie. Obecnie jednak moja wiedza na temat tych metod jest zbyt mała by się nimi zająć. Jeśli zdecydowaliśmy się więc na uprawy tradycyjnymi metodami polecam rozważyć wprowadzenie jakiejś formy wieloletniej dokumentacji działki. I nie chodzi tutaj wcale o jakieś bzdurne zbiurokratyowanie upraw. Wbrew pozorom prowadzenie takiej uproszczonej dokumentacji może znacznie pomóc w planowaniu upraw na przestrzeni lat a jej prowadzenie nie zajmie więcej jak kilka godzin w roku. Tak – dokładnie – kilka godzin w roku. Można oczywiście stosować dokumentację uproszczoną, w której odpowiednio zaznaczamy uprawy i podstawowe zabiegi agrotechniczne na poszczególnych grządkach, Może także prowadzić sobie coś na kształt relacjonowania każdego pobytu na działce. Ja akurat prowadzę sobie rozbudowany dziennik działki, w którym wypisuję różne wykonywane czynności w czasie poszczególnych pobytów oraz dziennik wieloletni. Dziennik szczegółowy jest oczywiście moją prywatną fanaberią. W nim zapisuję wszystkie czynności związane z prowadzeniem działki w czasie pobytu, wolne notatki, jakieś plany, jakieś wnioski, podpowiedzi sąsiadów dotyczące chociażby środków ochrony roślin… Takie dzienniki z założenia przechowuję kilka lat.

wtorek, 21 lutego 2017

Owoc ziemniaka

Poniżej zdjęcie owoców ziemniaków. Owoców - nie bulw. Przypomina Wam trochę pomidory? Prawidłowo. Ziemniaki i pomidory należą do tej samej rodziny botanicznej - psiankowate Solanaceae. To między innymi dlatego nie sadzimy po ziemniakach pomidorów gruntowych. Ostrzegam - raczej nie jedzmy - roślina ziemniaków zawiera toksyczna solaninę, pomidory z resztą podobnie, Dlatego nie jedzmy liści pomidorów. 

Owoce ziemniaków.Foto sierpień 2016
Dość już wyrośnięte owoce ziemniaków. Jeden z nich przekrojony - podobieństwo do pomidorów dość znaczne. Foto sierpień 2016.

środa, 8 lutego 2017

O efekcie placebo słów kilka

Kilka słów odnośnie do  leczenia i lekarzy. Trzeba zaufać. Zaufanie jest ważnym elementem leczenia. Efekt placebo to nie zawsze wynik szarlatanerii ale jeden z mechanizmów leczenia. Zaufanie do lekarza jest bardzo istotne w terapii. Opowiem Wam przykład z mojego życia. I to wcale nie jest jedna z tych tkliwych historyjek z internetu. Miało to wydarzenie miejsce kilkanaście lat temu, gdy jeszcze miałem dobry kontakt z moim ojcem. Któregoś dnia bardzo bolała go wątroba lub żołądek, zwijał się z bólu. Cóż... Czymś się zatruł poprzedniego dnia. Skarżył się niemiłosiernie. Poprosił bym coś mu tam znalazł na jego dolegliwości. Od dzieciństwa byłem przyrodnikiem a wtedy znałem się dość dobrze na zielarstwie. Więc miałem mu ziółka znaleźć i zrobić. Powiedziałem ok - coś znajdę. Wyszedłem na dwór do sadu. On za mną. I zbierałem różne chwasty i trawę. Jedno tu, drugie tam, jedno dalej no bo trza było znaleźć. Nazbierałem mu w sumie rzeczy które nie miały prawa mu pomóc. Trawa chwasty jakaś kora... Losowe rośliny. On myślał, że starannie dobrane... Dobra. Miałem dwie garście materiału. Idę do domu zrobić herbatkę. On za mną. No to jedno zalałem woda, drugie gotowałem, trzecie roztarłem z zimną woda, czwarte parzyłem długo, piąte krótko... Musiało to wyglądać na coś skomplikowanego. Po prostu koło tej czynności wytworzyłem swoisty rytuał. Kazałem mu pić po dwie łyżki co minutę. Też miał być rytuał. Powiedziałem że po kwadransie powinno być lepiej. Po kilkunastu minutach on nie czuł już bólu. Bo zaufał. A ja dając mu stertę roślin wokół których wytworzyłem rytuał skomplikowany, dałem mu placebo typowe. 

Własne warzywa i zioła na parapecie okiennym

Działkę na RODOS mam dopiero od 2012 roku. Wcześniej też jednak trochę interesowałem się produkcją własnych warzyw na parapecie okiennym, o czym wspomniałem tutaj. Balkonu nie mam. Prawdopodobnie gdybym miał zamieniłbym go w ogródek i nigdy na działkę bym się nie zdecydował. Uprawiałem jednak niewielkie ilości warzyw na parapetach okiennych, zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych. Tak naprawdę, przy odrobinie chęci na tych parapetach można podziałać z mini warzywniakiem. W tym wpisie nie będę bawić się w teoretyzowanie, co może się udać, co się może nie udać. Napiszę co u mnie wychodziło, co się nie udało. 
Miętę długolistną na parapet okienny możemy pozyskać ze
stanowisk naturalnych, często dziczeje, naprawdę łatwo ją
spotkać. Foto czerwiec 2013.
Możemy przyjąć zasadę – na parapecie wewnętrznym uprawiamy te warzywa i zioła, które byśmy posadzili w szklarni, na parapecie zewnętrznym te warzywa, które w warunkach działkowych idą do gruntu na zewnątrz. Oczywiście na parapecie okiennym lub nawet na małym balkonie nie osiągniemy dużych plonów, jednak skromne ilości jesteśmy w stanie w takich warunkach wyhodować. Warto skupić się na warzywach aromatycznych, przyprawowych. Ziemniaki lepiej sobie odpuścić na rzecz chociażby botwinki lub pietruszki naciowej. Oczywiście można próbować, ale odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie - co się nam bardziej przyda - kilka kilogramów ziemniaków wielkości orzecha włoskiego, czy mała skrzyneczka chociażby pietruszki naciowej, która możemy ususzyć lub zamrozić na zimowy zapas. 

Rozmnażanie przez sadzonki pędowe na przykładzie mięty

Mięta długolistna w ogródku. Pieprzowa wygląda inaczej.
Foto maj 2016. 
Rozmnażanie roślin poprzez sadzonki pędowe najłatwiej wykonać na przykładzie mięty długolistnej. Odważyłbym się nawet użyć stwierdzenia, że jak nie umiesz sadzonkować i chcesz się nauczyć – trenuj na mięcie długolistnej. Sprawa jest naprawdę prosta. Omówmy się najpierw na następujące nazewnictwo. Roślina składa się z korzenia, pędu (łodygi), liści i kwiatów (które de facto są przekształconymi liśćmi ale szczegóły morfologii i anatomii roślin już pomijam). Z pędu wyrastają liście, często w wyraźnych odstępach między sobą. Otóż miejsce na pędzie (łodydze), z którego wyrasta liść nazwijmy węzłem (jest to fachowe określenie). Łodyga na której nic nie wyrasta, czyli te odcinki pomiędzy liśćmi to międzywęźla. To tyle teorii. Wracam do zagadnienia jak uzyskać sadzonki mięty.

wtorek, 7 lutego 2017

O wykorzystaniu obierków ziemniaków jako sadzeniaków

W zeszłym rok postanowiłem na działce posadzić obierki ziemniaków. Chodzi oczywiście o część skórki z kiełkującym „oczkiem”. Kilka lat temu z ciekawości posadziłem w ten sam sposób kilka krzaczków. Ziemniaki wyrosły, ale plon był mizerny – bardzo małe ziemniaki wielkością zbliżone do orzecha włoskiego. Wtedy jednak posadziłem kilka sztuk na zasadzie gdzie popadnie, gdzie wolne miejsce, zbytnio się do tego nie przykładając. W poprzednim roku postanowiłem zrobić z tego bardziej kontrolowany eksperyment. By uniknąć tego, że mam różne odmiany w materiale do sadzenia, kupiłem w listopadzie lub grudniu 2015 worek 15 kg ziemniaków. Odmiany nie zapamiętałem, ale istotne to dla mnie wtedy zbytnio nie było. Od lutego podczas obierania ziemniaków miejsce kiełkującego „oczka” odkrawałem trochę grubiej.

Widoczny nietypowy materiał sadzeniowy. Obierki ziemniaków z zachowanymi podkiełkowanymi oczkami. W miejscu, gdzie oczka obierałem trochę grubiej - na niecały centymetr. Foto grudzień 2015. 




Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *