niedziela, 12 czerwca 2016

Co jeść, gdy mieszkamy na działce?

W tym wpisie postaram się omówić, jakie mogą być nasze źródła pożywienia, gdy jesteśmy mieszkańcami domku w ogródku działkowym. Oczywiście zakładam pesymistyczną sytuację, że jesteśmy bez stałej pracy, a tym samym dysponujemy bardzo ograniczonymi zasobami finansowymi. 

Nasza dieta może zależeć od kilku czynników:
1. Pory roku
2. Stopnia znajomości dziko rosnących roślin jadalnych
3. Możliwości przetwarzania i przechowywania dostępnej okresowo żywności na czas jej niedostępności
4. Urodzaju lub nieurodzaju w danym roku
5. Dostępnej gotówki

Postaram się tutaj przedstawić, różne źródła naszego pożywienia.

Przez jakiś czas po wprowadzeniu się na działkę, możemy korzystać ze zgromadzonych zapasów. Wtedy nasza dieta zależy od pory roku oraz od tego co zgromadziliśmy w zapasach. Po pewnym czasie jednak się skończą, wtedy musimy organizować sobie pożywienie innymi metodami. Z resztą nawet, gdy mamy zapasy, to warto zdobywać pożywienie, a nie tylko wyjadać zgromadzoną żywność. Na dłużej po prostu zachowamy sobie jedzenie z zestawów przetrwania.

Na działce oczywistym źródłem pożywienia są wyhodowane warzywa i owoce. W sezonie, gdy mamy dostępne warzywa i owoce z działki, to używamy ich do przygotowywania posiłków i robienia różnych zapasów i przetworów na okres zimowo-wiosenny. Warzywa i owoce możemy suszyć. To jedna z najstarszych metod przetwarzania żywności. Obfitość plonów mamy późnym latem oraz jesienią. Jeśli pogoda ku temu sprzyja, suszymy płody działki w sposób naturalny. Gdy słońce już zbytnio nie operuje, suszymy w ogrzewanym domku na działce. Suszone owoce i warzywa wzbogacą naszą dietę zimą i wiosną. Na działce możemy sobie wybudować ziemiankę, w której możemy przechowywać znaczną część warzyw okopowych. Sprawę mamy bardzo komfortową, jeśli nasza altanka ma piwnicę. Możemy w niej przechowywać ziemniaki i znaczną część warzyw i owoców przez prawie całą zimę. Bardzo dobry sposób robienia przetworów polega na ich zasoleniu w słoikach. Nie musimy wtedy pasteryzować słoików. Musimy jednak wziąć pod uwagę, że przy tej metodzie (bez pasteryzacji) mamy ograniczony asortyment produktów. Możemy także robić tradycyjne weki. W końcu nie potrzebujemy do tego dobrego zaplecza kuchennego. Weki robimy w dużym garnku postawionym na piecu lub na grillu. Na kuchence turystycznej raczej tego nie róbmy, gdyż za drogo nas paliwo do takiej kuchenki wyniesie. 

Kolejnym źródłem pożywienia są dziko rosnące rośliny jadalne. Warto je znać, z kilku powodów. Pierwszy i najważniejszy to ich dostępność oraz specyfika ich dostępności. Co mam tutaj na myśli? Wszelkiego typu plony z działki możemy mieć dostępne dopiero od maja i czerwca. W końcu w kwietniu i maju dopiero zaczynamy siewy wszelkiego typu. W maju, jak dobrze pójdzie, mamy dopiero niektóre warzywa. Dziko rosnące rośliny jadalne mamy dostępne o wiele wcześniej. W marcu i maju mamy już sezon w pełni na większość dziko rosnących roślin jadalnych. W okresie tak zwanego przednówka, gdy być może zgromadzone w poprzednim sezonie zapasy już mamy na wyczerpaniu, korzystamy z tego co uzbieramy. Jesienią możemy zbierać wszelkiego typu żołędzie, które po odpowiedniej obróbce nadają się do jedzenia i są doskonałym źródłem skrobi. Jesienią warto zbierać dzikie owoce jarzębin, głogów, jeżyn, jabłek oraz innych dostępnych w okolicy owoców dzikich lub zdziczałych drzew owocowych. Poza tym zbieramy zioła lecznicze, dzięki którym możemy wyleczyć niektóre choroby. Obszerne informacje o dziko rosnących roślinach jadalnych publikuję na łamach tej strony i staram się na bieżąco je uzupełniać. Kolejny powód ma trochę inny charakter. Dzięki znajomości jadalnych i leczniczych chwastów, uprawy na działce możemy ograniczyć tylko do tego, co w okolicy dziko nie rośnie. Przykładowo - po co hodować szczaw i marnować na niego miejsce, skoro możemy go nazbierać gdzie indziej. W mojej okolicy rośnie bardzo dużo zdziczałych jabłoni, wobec czego w sezonie w ciągu kilku dni byłbym stanie nazbierać kilkadziesiąt kilogramów. W 2011 roku nazbierałem bardzo dużą ilość zdziczałych jabłek (około 50 - 60 kg) w ciągu kilku wyjść w teren. Innym powodem, dla którego warto znać się na dziko rosnących roślinach jadalnych, jest fakt, że nie jesteśmy do końca w stanie przewidzieć, czy w danym roku działka nam obrodzi czy nie. W roku, w którym z działki zbyt wiele warzyw na zapas zimowy mieć nie będziemy, to właśnie zbieractwo może być dodatkowym źródłem naszego pożywienia.

Kolejnym źródłem pożywienia są... sklepy. Tak. Mam tu na myśli normalne zakupy produktów spożywczych. Zakładam, że jakąś gotówką będziemy dysponować. W zależności od tego jaki byłby nasz budżet, robimy mniej lub bardziej różnorodne zakupy. W dalszej perspektywie musimy się postarać o jakieś źródło dochodu, by mieć pieniądze na chociażby utrzymanie działki oraz inne rzeczy, o których wspominałem w jednym z wpisów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *