niedziela, 12 czerwca 2016

Komputer na działce

Mój mini netbook w altance. Widoczny zasilacz 12 V oraz
przyczepiony do kabla zasilającego modem 3 G USB.
Foto autor, listopad 2015.
Czasem, gdy rozmawiam ze znajomymi i w trakcie rozmowy wyjdzie, że mam na działce komputer, to jestem postrzegany jak dziwak. Po co mi jednak komputer na działce? Fakt. Niezbędny nie jest. Jednak bardzo ułatwia czasem niektóre rzeczy a już na pewno znacznie poprawia komfort przebywania na działce. Na działce nocuję w weekendy dość często. Wieczorem mam ochotę obejrzeć jakiś film. Czasem chcę coś szybko w internecie sprawdzić, coś doczytać. Często chcę przejrzeć różne poradniki, by w jakimś aspekcie uprawy na szybko się doszkolić. Oczywiście, te funkcje zapewnia mi telefon. Jednak komfort oglądania na nim filmów i użytkowania internetu lub przeglądania dokumentów jest znikomy. Do tych celów mogę używać telefonu, jak na przykład czekam w kolejce do lekarza. Poza tym telefon ze wspomnianymi możliwościami mam od niedawna a działkę od 2012 roku. Altanka w swoich założeniach ma być awaryjnym celem ewakuacji, alternatywnym domem. W domu mam komputer, więc na działkę także chciałem go wprowadzić.Przydaje się bardzo często.

Jakie cechy musiał mieć komputer bym zdecydował się go wprowadzić do altanki? Oto ich zestawienie.
1. Musiał być tani! Zdaję sobie sprawę, że to mało precyzyjne określenie. Ale mam na myśli fakt, że nie miał to być nowy komputer za tysiąc złotych. Zakładałem możliwość zakupu używanego, na zasadzie - ma być tani i działać.
2. Ma być mały, mobilny... Więc netbook najlepiej.
3. Najlepiej by można było ładowarkę do niego mieć na 12 V, ponieważ instalacja elektryczna w altance jest 12 voltowa. Nie był to warunek konieczny, ponieważ mam przetwornicę napięcia 12 na 230 V 150 watową.
4. To nie mógł być tablet. Wynika to z faktu, że dystrybucje Androida nie przypadły mi do gustu. To już była kwestia moich osobistych przyzwyczajeń.
5. Musiał mieć możliwość zainstalowania dystrybucji Debian. To także kwestia osobistych preferencji oraz przyzwyczajeń.
Zacząłem poszukiwania. Allegro oraz lombardy. Szukałem malutkiego, taniego netbooka. Po kilku tygodniach udało mi się znaleźć coś co mogło mi odpowiadać. To rozwiązanie się sprawdziło. Kilka słów na jego temat.
To mały netbook, o monitorze 7 calowym. Jego parametry techniczne zbliżają go bardziej do tableta z dolnej półki niż do netbboka. Procesor około 0,5 Ghz, 512 MB RAM, 4GB dysk... Zainstalowałem na nim dystrybucję Debiana ze środowiskiem graficznym lxde. Ta dystrybucja jest mało wymagająca w kwestii parametrów, ale w podstawowej konfiguracji mam dostępne najważniejsze oprogramowanie (przeglądarkę internetową, odtwarzacz multimedialny, pakiet LibreOffice oraz inne narzędzia ). Praktycznie wykonam na nim wszystko, co na komputerze domowym. Oczywiście z powodu jego parametrów technicznych nie ma zbytnio możliwości robienia kilku rzeczy jednocześnie. Tym bardziej mogę zapomnieć o oglądaniu na nim filmów wysokiej jakości (zacinają się), ale przy ekranie 7 calowym nie ma to dla mnie znaczenia. wszelkie filmy mam w swojej filmotece przekonwertowane do formatu flv. Dość pokaźny zbiór filmów zgromadziłem sobie na dysku USB. Zasilacz do niego przerobiłem sobie na gniazdo zapalniczki samochodowej 12V.
Dlaczego nie zdecydowałem się na rozwiązanie typu tablet z klawiaturą? Jak już wspomniałem, jestem przyzwyczajony do dystrybucji Debiana. Używając tableta skazany byłbym na Android. Dla mnie to dystrybucja na telefony, mało wygodna do codziennego używania. Miałem jakiś rok temu tablet. Nie sprawdził się. Edycja dokumentów  w programach dostępnych na Androida to dla mnie nauka i sprawdzian cierpliwości.
Podsumowując. Mini netbook, który użytkuję w altance zapewnia mi podstawowe funkcje standardowego komputera. Jest w pełni dostosowany do warunków działkowych - mały, energooszczędny...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

ANGIELSKI Lubin

ANGIELSKI Lubin
Centrum Językowe Harvard

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *