wtorek, 14 czerwca 2016

Majowe zbiory z rodzinką w 2013 roku

W sobotę w drugiej połowie maja postanowiliśmy wybrać się na plac zabaw w Parku Kultury i Wypoczynku (link) i przy okazji na zbiory roślin. Dziewczyny chciały przede wszystkim plac zabaw, ale było jedno i drugie. Dzisiejsze główne cele zbiorów to: pokrzywa zwyczajna (tak, znowu ona), szczaw zwyczajny, mięta nadwodna i kwiaty mniszka lekarskiego. Na tych zbiorach mi zależało najbardziej. Oczywiście miałem zamiar jakieś drobiazgi przy okazji zebrać. Zakładałem czas zbiorów na około pół godziny lub maksymalnie godzinę. Wiadomo, jakbym poszedł sam to mógłbym poświęcić na same zbiory więcej czasu. Szliśmy wspólnie, więc musiałem pójść na kompromis - maksymalnie godzina zbiorów (czyli ja w swoim żywiole), reszta czasu na placu zabaw (czyli dzieciaki w swoim żywiole). Zakładałem, że godzina w zupełności wystarczy mi na zbiory. 

Zbiory zacząłem od szczawiu.  Dziewczyny trochę pomagały.

Dziewczyny pomagają. Od prawej: córeczka, żoneczka, siostrzenica. Foto autor, maj 2013.

Oczywiście najpierw musiałem siostrzenicy pokazać, która roślina to szczaw. Trochę nazbierała. Mały królik może miałby przekąskę, jakby lubił szczaw :-).
Nie to było najważniejsze - dzieciaczki nie nudziły się przynajmniej.  





Szczaw zwyczajny. Foto autor, maj 2013. 

Szczaw zwyczajny, czyli dzisiejszy główny cel zbioru. Już nadaje się do zbioru. 2 tygodnie temu także się nadawał, ale jego zbiory trwałyby zbyt długo. Tego dnia był już wystarczająco duży, więc opłacało się go zebrać. Trochę czasu poświęciłem (około 20 minut) i sporo go uzbierałem - na kilka porcji.   Jedna na najbliższą zupę szczawiową, resztę zawekuję w małych słoikach. W tym roku także planuję część zamrozić, część zakonserwować w słoiczkach. W obu wersjach przechowywania sprawdza się doskonale.

Młoda malina właściwa. Foto autor, maj 2013.
Młoda malina właściwa. Można już zbierać liście na herbatki ziołowe. Te same właściwości lecznicze maja młode pędy. Dla mnie to przekąska w terenie. Wystarczy trochę oskrobać z drobnych kolców i zajadać. Jadalne na surowo i po ugotowaniu. Wiadomo – mam na myśli młode, jeszcze niezdrewaniałe pędy. Do domu nie zbierałem tym razem. Zjadłem trochę na miejscu. W czerwcu planuję zebrać więcej liści na herbatki.

Komosa biała. Foto autor, maj 2013.
Komosa biała. Roślina jadalna po ugotowaniu i na surowo młode okazy i liście. Można ją przygotowywać w sposób podobny do szpinaku. Wiele tego dnia zebrać się nie udało. Malutka jak widać jeszcze jest. Jej zbiór będzie opłacalny za około 2 tygodnie, w czerwcu, wtedy po nią się wybiorę. Teraz można ją spożywać na surowo - starszą należy poddać obróbce termicznej. Na tę roślinę w tym roku zamierzam  "polować". W zeszłym roku zrobiłem mały eksperyment. część zbiorów zamroziłem, część zawekowałem w małych słoikach. Zamrożona idealnie się sprawdził w miesiącach zimowych, w różnego typu sosach i zupach. W tym roku zamierzam kilka/kilkanaście porcji zamrozić.

Mięta nadwodna. Foto autor, maj 2013.
Kolejny główny cel zbioru tego dnia - mięta nadwodna. Tak, znowu ją zbieram. W domu sporo jej schodzi, dlatego pozyskuję ją, gdy tylko mam okazję. Miętą i pokrzywą dzielę się ze znajomymi i rodziną. Ci, co poznali i polubili jej smak, już nie uznają tej dostępnej w sklepach.

Rzeżucha łąkowa. Foto autor, maj 2013.
Przy okazji zebrałem trochę rzeżuchy łąkowej. W poprzednim artykule także ją prezentowałem  (link 1) . Stosujemy ją tak samo jak pieprzycę siewną, którą popularnie nazywamy rzeżuchą ogrodową.

Marchew zwyczajna. Foto autor, maj 2013. 

























Marchew zwyczajna. Fot autor, maj 2013.



























Trochę marchwi zwyczajnej także zebrałem. To dzika forma znanego nam wszystkim popularnego warzywa. Jeśli jednak ktoś spodziewa się dużego, słodkawego w smaku warzywa korzeniowego, to najprawdopodobniej się zawiedzie. Korzonki są najczęściej małe, w smaku przypominają bardziej coś pośredniego między pietruszką a selerem. Najczęściej też będziemy mieli do dyspozycji łykowate i twardawe korzenie. W każdym razie nie jest to warzywko na surówki. W kuchni możemy używać podobnie jak pietruszkę - wykorzystujemy wtedy jej aromatyczność. Niektórzy zbieracze, pasjonaci zielonego survivalu, zalecają spożywać ją w całości, razem z liśćmi - w myśl zasady oszczędnego gospodarowania zdobytymi zasobami. Ja z reguły pozbywam się w większości naci. Jeśli stosujemy ją jako dodatek do zupy, można zużytkować także liście. Czemu nie. Wspomniałem już - stosujemy ją bardziej jak pietruszkę, niż jak marchew.

Kwitnący mniszek lekarski. Foto autor, maj 2013.
To kolejny główny cel zbiorów tego dnia - mniszek lekarski. Zbierałem kwiatostany. Zbieraliśmy...

Dzieciaczki pomagają zbierać. Foto autor, maj 2013.
Dzieciaczki chętnie włączyły się do zbierania kwiatów mniszka i stokrotek. Także miałem w miarę czyste sumienie, że się nie wynudziły. Kwiatostany mniszka najlepiej zbierać w maju, później przekwitają i na poważne zbiory już może być za późno. Roślina ta kwitnie co prawda całe lato i jesień, ale teraz jest ich najwięcej. Można je suszyć, robić z nich przetwory, dodawać do sałatek wiosennych. Przyrządzam z nich syrop, zwany miodkiem majowym lub miodkiem z mniszka. To surogat miodu pszczelego  znany w kuchni śląskiej, jako produkt zastępujący naturalny miód i środek leczniczy. Medycyna ludowa przypisywała mu właściwości wzmacniające i oczyszczające organizm, szczególnie przy schorzeniach wątroby. Otrzymywany jest z nieopłukanych kwiatów. Gotowy produkt charakteryzuje się ciemno - bursztynową barwą i przyjemnym zapachem. Smak miodku majowego zbliżony jest do smaku miodu pszczelego. Występująca często krystalizacja, podobnie jak w miodzie naturalnym, nie dyskwalifikuje wyrobu. Miodek majowy ze względu na technikę przygotowania zawiera duże ilości nektaru i pyłków kwiatowych, prawdopodobnie z tym są związane przypisywane mu właściwości lecznicze. Są też inne metody na preparaty z kwiatów mniszka (link). Ja preferuję przede wszystkim syropy. Zrobienie miodku majowego jest trochę bardziej czasochłonne i pracochłonne niż zwykłego syropu, ale wiem, że w tej wersji smakuje domownikom. Sprawdza się jako słodki dodatek do chleba, do wypieków. W kuchni możemy go stosować podobnie jak miód - to jego zamiennik.

Mięta długolistna. Foto autor, maj 2013.
Trochę udało mi się znaleźć w zaroślach mięty długolistnej. Czasem mam wątpliwość, czy mam do czynienia z miętą długolistną, czy podobną do niej trochę miętą polną. Mięta długolistna lubi  czasem krzyżować się z innymi gatunkami, dając mieszańce trudne do rozróżnienia. Przy zbieraniu różnych gatunków mięt należy zachować ostrożność, gdyż podobna do mięty polnej mięta polej może wykazywać właściwości toksyczne. Starożytne Greczynki i Rzymianki piły wywar z mięty polej lub dodawały ją do wina, jako swoisty środek antykoncepcyjny. Dziś określilibyśmy to działanie bardziej jako wczesnoporonne. Te właściwości były jednak skutkiem ubocznym. Spożywanie w nadmiarze może prowadzić do uszkodzeń narządów wewnętrznych. Całkowicie bezpieczne do zbioru gatunki to: mięta nadwodna, mięta długolistna, mięta pieprzowa (uprawiana, czasem dziczejąca). Znalezionej tutaj mięty długolistnej wiele nie było, na kilka herbatek najwyżej. Ale zebrałem jej trochę w innym celu. Rozmnożę ją w doniczce na parapecie okiennym. W poprzednim roku tak zrobiłem. Przetrwała zimę i w tym roku mam już ładnie dająca plony doniczkę z miętą.

Doniczka z mięta długolistną na parapecie zewnętrznym. Foto autor, maj 2013.
Używam jej w formie świeżej jako przyprawy. Robię też z niej sos miętowy (link 1) (link 2).

Stokrotka pospolita. Foto autor, maj 2013.
Przy okazji trochę kwiatostanów stokrotki zebraliśmy. Traktuję je jako dekorację sałatkową. Jak ma się w domu małego niejadka, warto spróbować sposobu - przystroić potrawę kwiatami stokrotki. Są jadalne, wykazują nawet właściwości lecznicze. Najeść się nimi nie najemy, ale jak już wspomniałem, potraktujmy je jako dekorację potraw. W końcu estetyka podania potrawy jest równie istotna, jak jej smak, aromat i wartości odżywcze. Wiedzą o tym restauracje, pamiętajmy i my.

Babka lancetowata. Foto autor, maj 2013


























Trochę babki lancetowatej zebraliśmy. Jest rośliną jadalną na surowo i po ugotowaniu. Wykazuje także właściwości lecznicze (link). Część z Was zapewne zna spokrewnioną z nią babkę zwyczajną / babkę większą, którą można stosować zewnętrznie do okładów. Dla mnie babka lancetowata to przede wszystkim roślina dekoracyjna, podobnie jak kwiatostany stokrotki.

Idziemy na plac zabaw. Foto autor, maj 2013. 
Ustalony czas zbiorów dobiegał końca. Co potrzebowałem zebrałem. W drodze na plac zabaw siostrzenicę zainteresował jeden krzew. Spytała czy jego owoce można jeść. Dobrze, że najpierw spytała. Oto co ją zainteresowało:

Ligustr pospolity. Foto autor, maj 2013.

Ligustr pospolity. Krzew ozdobny, żywopłotowy, często sadzony. Uwaga na niego - jego owoce są trujące. Dzieci mogą nim być zainteresowane, szczególnie, gdy widzą, że w terenie można zbierać rośliny do celów spożywczych. Przestrzegam, by szczególnie uważać na dzieci, gdy jesteśmy w terenie. Dzieci mogą się skusić owocami tak powszechnych gatunków jak: konwalia majowa, ligustr pospolity, pokrzyk wilcza jagoda.
To był bardzo przyjemny i miło spędzony dzień dla całej czwórki. Dziewczyny miały radochę na placu zabaw.

 

Oczywiście na placu zabaw spędziliśmy więcej czasu niż na zbiorach. Najważniejsze, że wszyscy byliśmy zadowoleni. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

ANGIELSKI Lubin

ANGIELSKI Lubin
Centrum Językowe Harvard

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *