niedziela, 12 czerwca 2016

Od czego zacząć?

Od czego należy zacząć nasze przygotowania na kryzysowe czasy? Co powinno być naszym priorytetem? Jakie przygotowania podjąć na początku, jakie są drugoplanowe? Na te pytania musiałem sobie odpowiedzieć kilka lat temu. Pierwsze z czego musiałem sobie zdać sprawę, to fakt, że możliwość chociażby utraty mieszkania jest całkowicie realna w moim przypadku. Pomimo, że mam mieszkanie własnościowe, wszelkie opłaty z nim związane uiszczam w miarę na bieżąco, więc na chwilę obecną nie grozi mi (nam, mam rodzinę) eksmisja z powodu zadłużenia. Mógłbym jednak stracić  mieszkanie, chociażby dzięki naszemu rządowi i różnym organom państwowym, niekoniecznie z jakiejkolwiek mojej winy. Naoglądałem się wystarczająco dużo programów z cyklu "Uwaga', "Sprawa dla reportera" i tego typu. Widziałem, dzięki mediom, jak ludzie tracą dobytek całego życia, bo w miejsce ich domu ma powstać jakaś autostrada. Często ci ludzie nie dostają mieszkania zastępczego,
albo organy państwowe oferują im w zamian warunki takie, że tak naprawdę przyczepa campingowa w porównaniu z nimi to luksus i cudo techniki. Kilka miesięcy temu w moim rodzinnym mieście w powietrze wyleciała cała wielorodzinna kamienica, bo jakieś kretyn po pijanemu rozwalił samochodem budkę dystrybucyjną gazu (czy jak to tam się nazywa). Miasto co prawda zapewniło im najpierw lokale zastępcze, a w dalszej perspektywie możliwość zamieszkania w nowych domach. Z tego co wiem, to ta kamienica należała jednak do miasta, więc samorząd był trochę zobligowany do pomocy. Zakładam jednak, że gdyby podobny wypadek miał miejsce w przypadku chociażby domu dwurodzinego własnościowego, to ludzie musieliby radzić sobie sami. Nie wierzę w dobrą wolę organów państwowych, jak nie muszą pomóc to nie pomogą, a nawet jak muszą to zrobią wszystko by nie udzielić pomocy. Dwa lata temu spaliła nam się połowa mieszkania. Bezpośrednia przyczyna pożaru to najprawdopodobniej rozszczelnienie się pieca CO. Mieszkanie mamy własnościowe, nie było ubezpieczone. I to był powód naszej kilkumiesięcznej tułaczki. Z powodu faktu, że mieszkanie było własnościowe nic nam się nie należało, żadna forma pomocy. A w wyniku tego, że ubezpieczone nie było sami musieliśmy pokryć wszelkie koszta remontu i naszego mieszkania i lokalu sąsiedniego, który także ucierpiał z powodu pożaru. Żona z dzieckiem pomieszkiwała u wynajętej wtedy niani naszej córeczki. Ja przez ten czas "mieszkałem" w zgliszczach tego mieszkania. Jaką pomoc oferowało miasto? Mogliśmy odpłatnie wynająć sobie bursę młodzieżową, na maksymalnie 1 miesiąc.
Od czego więc zacząć nasze przygotowania?
1. Zdać sobie sprawę, że w życiu wszystko się może wydarzyć i fakt, iż teraz mamy stabilną sytuację nie gwarantuje nam zawalenia się całego uporządkowanego dotychczas świata w jednej chwili.
2. Przeanalizować możliwości zabezpieczenia swoich potrzeb na ewentualny kryzys. Mam tutaj na myśli przede wszystkim finanse.
3. Wyznaczyć sobie plan działań zabezpieczających, dostosowany do możliwości finansowych. Po prostu - na co nas stać. Czy jedynie na zestaw ewakuacyjny umieszczony w samochodzie, czy może na wybudowanie domku letniskowego na działce.
4. W miarę konsekwentnie ten plan realizować.
Ja pierwsze 3 etapy mam za sobą. Zdałem sobie sprawę, że prace i mieszkanie mogę stracić. Po przeanalizowania swoich możliwości doszedłem do wniosku, że zbyt wiele nie jestem w stanie przeznaczyć na zabezpieczenia. Powód? Po prostu są miesiące, że jest nam finansowo ciężko (miesiące zimowe - koszt opału). Jestem w stanie w ciągu jednego roku zainwestować maksymalnie kwotę 2 tysięcy złotych, jak dobrze pójdzie. W moim przypadku więc miałem do dyspozycji następujące środki zabezpieczające:
1. Przyczepa campingowa lub ogródek działkowy w ROD z altanką.
2. Zrobienie i utrzymanie zapasów żywności z podstawowych artykułów spożywczych, które zaliczyłbym do suchych skrobiowych oraz najtańszych konserw mięsnych i rybnych.
3. Kilka uncji srebra, drobne oszczędności w gotówce lub koncie oszczędnościowym.
4. Zestaw ewakuacyjny podstawowy. A raczej dwa zestawy. Jeden w miejscu zamieszkania, drugi w docelowym miejscu ewakuacji. Każdy po zapoznaniu się z zagadnieniem powinien jednak utworzyć własny zestaw tego typu. Są pewne uniwersalne zasady, aczkolwiek każdy powinien mieć swój, osobisty. Najważniejsze jednak by był. Jego podstawa to cieplejsze ubranie, zapas wody, trochę jedzenia podstawowa apteczka, trochę gotówki.
5. Wyposażenie celu ewakuacji w podstawowe "AGD".
Kolejność punktów wyznacza od razu kolejność realizacji planu w moim przypadku. Najpierw postanowiłem zabezpieczyć potrzeby mieszkaniowe poprzez zakup działki z altanką. Zrobienie zapasów żywnościowych z podstawowych artykułów skrobiowych nie stanowiło problemu, ponieważ zasadą w naszym domu jest robienie miesięcznych zapasów wybranych grup artykułów żywnościowych. Wystarczyło tylko dokupić kilka konserw i sprawa była załatwiona. Srebro kupuję w miarę możliwości w łatwiejszych finansowo miesiącach, kilkanaście uncji już więc mam. Natomiast jak już będę miał ogródek z altanką to tam umieszczę zestaw ewakuacyjny podstawowy. Później będę dokupować podstawowe AGD do altanki.

Uzupełnienie
Wpis pisałem w latach 2015, mniej więcej. Czas leci, przygotowania w trakcie realizacji, główny plan związany z celem ewakuacji zrealizowany. Mogę w nim "zamieszkać" w każdej chwili, idać do niego o każdej porze roku w przysłowiowych skarpetkach...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *