niedziela, 12 czerwca 2016

Zapas opału na działce

Podręczna drewutnia, przed altanka. Foto grudzień 2015.
Skoro już mam w altance piec, to może warto by mieć zgromadzony na działce jakiś podstawowy zapas paliwa na działce? Kiedyś byłem zwolennikiem, by w obrębie działki mieć zgromadzony zapas przygotowanego drewna na kilka dni a najlepiej tygodni... Teraz już zrezygnowałem z tej koncepcji. Są preppersi, którzy wyznają strategię, by w celu ewakuacji mieć zgromadzoną jak największą ilość zapasów wszystkiego. Nie neguję tej strategii, też kiedyś byłem jej zwolennikiem. Musiałem jednak zrewidować swoje poglądy i strategie, a właściwie dostosować je do swoich potrzeb i możliwości. Fajnie by było w celu ewakuacji mieć przynajmniej miesięczny zapas opału, najlepiej na pół roku. Nie oszukujmy się jednak. Jest to po pierwsze nie do końca realne, nie do końca ma sens - zastrzegam jednak, że to moja prywatna opinia. Jaki więc zapas opału oraz w jakiej ilości mam u siebie na działce? Trochę już wspominałem o zapasach opału w innym wpisie.

Drewno do pocięcia, czeka na swoją kolej pod wiatą.
Foto grudzień 2015.
Głównym paliwem do pieca jest u mnie drewno. Pozyskuję je w czasie sezonowych przecinek drzew i krzewów. Pilnuję jedynie, by mieć zawsze przygotowane drewno na powiedzmy dwa dni - na przysłowiowy weekend. Dlaczego nie przygotowuję więcej? Po prostu mi się nie chce. W razie potrzeby natnę sobie tyle drewna ile będę potrzebować. 
Czasem w czasie zimowych nocy stosuję węgiel. W altance mam wiaderko węgla - to ilość także na weekend. Węgiel stosuję bardzo rzadko - tylko, gdy chcę zostać na noc w miesiące zimowe i temperatura spada poniżej kilkunastu stopni. 
Czasem stosuję paliwo płynne w piecu. Kanister 5 litrowy jest zapasem wystarczającym. 
Dlaczego taka mała ilość opału w zapasie? Kilka powodów.
1. Pocięte drewno na zewnątrz może być łakomym kąskiem dla złodzieja. No niby nie majątek - ale zdenerwowałbym się, gdyby się okazało, że kilka godzin ciężkiej pracy wylądowało u kogoś innego bez mojej zgody. 
Zbiorowisko malin niedaleko ogrodów działkowych. Z tyłu
widać drzewa pod którymi pełno jest drobnicy gałęziówki.
Foto styczeń 2016.
2. W razie potrzeby po odpowiednią ilość opału mogę sobie pójść niedaleko - kilka godzin i jestem w stanie nazbierać w miarę sensownego drewna na dwa lub trzy dni. W takiej sytuacji robienie sobie większego zapasu drewna byłoby podobne do zbierania zapasu piasku na plaży. 
3. Zapas opału zajmowałby zbyt dużo miejsca a działki ogrodnicze to nie są wielohektarowe powierzchnie - w moim przypadku 3,5 ara.
4. Po prostu mam inne ciekawsze i pilniejsze zajęcia na co dzień niż cięcie ręczną piłą drewna do drewutni. To chyba główny powód. Nie dorobiłem się jeszcze pilarki spalinowej. I jak na razie nie planuję takiego zakupu. Radzę sobie doskonale piłą ręczną. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

ANGIELSKI Lubin

ANGIELSKI Lubin
Centrum Językowe Harvard

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *