Czy jestem preppersem?

Pytanie jak w temacie. Czy jestem preppersem? A może powinienem napisać 
- preperem
- prepperem 
- prepersem?
Przeglądając różne strony związane z tematyką preppingu spotkałem się z różna pisownią ;-). Najczęściej jednak używa się słowa preppers, często prepper. Mamy demokrację (teoretycznie), więc i ja będę używać tej pisowni, jak większość. Ale mniejsza z tym. Blog nie ma charakteru polonistycznego i chociaż z oczywistych powodów staram się pisać w miarę poprawnie, nie będę teraz konsultować się ze sztabem polonistów, by ustalić pisownię. 
Kim jest prepper?
Otóż nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Nie da się powiedzieć o kimś, że ta osoba jest preppersem, ponieważ spełnia takie a takie warunki. Nie da się także jednoznacznie odmówić niektórym osobom prawa do określania siebie tym mianem. Prepper to osoba, która zdaje sobie sprawę z możliwości różnych zagrożeń oraz stara się do nich kompleksowo przygotować. Jakie to mogą być zagrożenia?
Wojna, terroryzm, krach gospodarczy... to takie poważniejsze. Oczywiście w pełni realne. Nie będę jednak bawić się w określenie prawdopodobieństwa tych zdarzeń. kilka dni przed 1 września 1945 prawdopodobnie większość rodzin szykowała swoje dzieci do szkół a nie do schronów. A takie małe kataklizmy? Powódź, pożar mieszkania, utrata pracy, eksmisja... Małe. Dla osoby która tego doświadcza poważne. Ale nie mają one charakteru nawet lokalnego. Prepper to człowiek, który ma świadomość różnych zagrożeń i stara się do nich przygotować. Mógłbym stwierdzić, że nasi dziadkowie (i babcie) byli preppersami, zanim stało się to modne. Robili weki na zimę, gromadzili zapasy różnego typu na wszelki wypadek, na pewno nie żyli z dnia na dzień. I według mnie o to chodzi w preppingu. Nie żyć z dnia na dzień, ale być przygotowanym na przysłowiowe jutro, niezależnie od tego jakie czasy przyjdą. 
Czy jestem preppersem? W takim ujęciu chyba tak. 
A może jednak nie jestem? W końcu nie mam wybudowanego schronu, nie gromadzę zapasu żywności na pół roku, nie posiadam plecaka ucieczkowego (świadoma decyzja), nie umiem posługiwać się bronią, nie mam w pełni samowystarczalnego gospodarstwa domowego. Chciałbym większość z tego mieć. Ale nie jestem w stanie. Finanse. 
Jednak na miarę swoich możliwości staram się być przygotowanym na gorsze czasy. 
1. Uczę się rzeczy które mogą mi się przydać.
2. Zorganizowałem sobie cel ewakuacji na działce. Mogę się tam wprowadzić w każdej chwili i przeżyć tam dowolnie długi okres. Oczywiście na co dzień jest to dla mnie miejsce odpoczynku i rekreacji (jeśli oczywiście babranie się w ziemi mógłby któs uznać za odpoczynek). 
3. W domu mam kilka "patentów" na przewidywalne małe kryzysy, takie jak brak prądu, brak wody, brak ogrzewania...
4. Mam jakieś tam oszczędności jako poduszka finansowa. Nie jest to pokaźna kwota.
5. Nie żyję na kredyt. Unikam kredytów. 
Uważam, że jestem preppersem. Jeśli ktoś nazwałby mnie małym preppersem, byłoby to nawet fajne pieszczotliwe określenie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *