środa, 19 października 2016

Kilka słów o rozmnażaniu wegetatywnym roślin uprawnych

Najprościej sprawę ujmując, pozwolę sobie przypomnieć, że w świecie istot żywych występują dwa najpowszechniejsze typy rozmnażania: płciowe i bezpłciowe. Nie wchodząc w szczegóły biologiczne przypomnę tylko, że w przypadku rozmnażania płciowego mamy do czynienia z dwoma organizmami rodzicielskimi (męski i żeński – w świecie roślin, grzybów i zwierząt), potomek dziedziczy mieszankę cech obu rodziców. To rozmnażanie nazywa się często generatywnym. Jeśli siejemy nasiona to właśnie  z tym rozmnażaniem mamy do czynienia. Rozmnażanie bezpłciowe, zwane często wegetatywnym to np. podział organizmu rodzicielskiego, organizm rodzicielski zwany jest w często w praktyce ogrodniczej matecznikiem. W przypadku rozmnażania bezpłciowego mamy do czynienia z jednym organizmem rodzicielskim a potomstwo jest genetyczną kopią organizmu, z którego pochodzi. Klonowanie to właśnie przykład rozmnażania wegetatywnego. Na dobrą sprawę, gdy robimy sadzonki to można śmiało powiedzieć, że klonujemy organizm.
Klonowanie najczęściej definiuje się jako typ rozmnażania wegetatywnego, w którym z fragmentu organizmu rodzicielskiego odtwarzamy cały organizm potomny. To tyle w kwestii drobnego przypomnienia zagadnień z podstaw biologii. Musicie mi ten wstęp wybaczyć. Jak możecie zauważyć z mojego profilu – jestem nauczycielem a belfer to nie zawód a stan umysłu;-).
Do najpowszechniejszych metod rozmnażania wegetatywnego stosowanego w praktyce ogrodniczej, rolniczej i sadowniczej zalicza się:
- sadzonkowanie
- odcinanie rozłogów
- okłady
- podział kępy
- szczepienie i jego odmiany.
O ile 4 pierwsze zabiegi są dość proste, o tyle szczepienie to już trochę wyższa szkoła jazdy. O szczepieniu na razie pisać nie będę. Sam najpierw muszę się tej techniki nauczyć.

Odcinanie rozłogów.
Mogę śmiało stwierdzić, że to najprostszy typ rozmnażania, występuje samorzutnie w naturze. Wśród roślin uprawnych występuje przede wszystkim u truskawek i poziomek, ale także u niektórych roślin ozdobnych domowych, chociażby u zielistek. Roślina sama tworzy rozłogi, za pomocą których opanowuje coraz to większy obszar. Na przełomie czerwca i lipca truskawki tworzą na długich, nadziemnych pędach bocznych małe rośliny potomne, które z czasem tworzą korzenie. Bardzo prosty sposób rozmnażania polega więc na odcinaniu od matecznika młodych truskawek, kiedy są już mocne i mają wykształcone korzenie. Tak powstałe truskawki przenosimy na nowy zagon, lub po prostu powiększamy systematycznie naszą plantację. Można je sadzić najpierw do doniczek, by nieco później przesadzać do gruntu. Według mnie to jednak niepotrzebna zabawa. Łatwiej po prostu pobrać sadzonkę już w miarę sensownie ukorzenioną, od razu na nowe miejsce posadzić i na początku zadbać o nią. Ważne jest obfite podlewanie na początku, rośliny nie powinny mieć zbyt sucho by nie zwiędły. Warto też posadzić nową roślinę na ziemi kompostowej lub podłożyć trochę obornika lub innego nawozu organicznego, roślina wtedy szybko nabierze sił i szybciej będzie plonować – możliwe, że już w następnym roku.

Okłady
Jeżyny, porzeczki, agrest oraz wiele innych krzewów owocowych można z powodzeniem rozmnażać przez okłady. Najprostsze do wykonania są okłady, które mógłbym nazwać okładami ziemnymi. W tym celu wczesną wiosną usypujemy płaski kopczyk ziemi pod pędem rosnącym blisko ziemi i tak go przyginamy, żeby dotykał ziemi. Umocowujemy go w tej pozycji, możemy do tego użyć drucianych klamerek lub silnych gałązek. Następnie przygotowaną ziemią przysypujemy leżący na ziemi pęd, pozostawiając na wierzchu jego górną połowę. Do jesieni pęd wytworzy korzenie, wówczas odcinamy go rośliny matecznej i sadzimy jako nową roślinę. Ten sam zabieg możemy wykonać jesienią, po zbiorze owoców. Stosując ten termin mamy nową roślinę na wiosnę. W obu przypadkach należy sprawdzić, czy przygięty pęd odpowiednio się ukorzenił. Jeśli nie zdążył, to lepiej poczekać – póki nie odetniemy naszego pędu od matecznika będzie on czerpał częściowo soki z niego i nie grozi mu obumarcie.

Podział kępy
Ten typ rozmnażania można z powodzeniem praktykować w przypadku szczypiorku, rabarbaru, mięty, melisy. Kępę dzielimy jesienią lub wiosną, gdy tylko pokażą się pierwsze zielone liście. Wybieramy do tego celu duże rozrośnięte kępy. Wykopujemy je szpadlem, tak by miały możliwie zbitą dużą bryłę korzeniową, którą można od razu szpadlem lub ostrym nożem podzielić na kilka mniejszych części. Sadzimy je osobno w przygotowanym miejscu, gdzie przy obfitym podlaniu szybko się przyjmą i będą rosły dalej.

Sadzonkowanie
Na sadzonki najlepiej przeznaczać tegoroczne wierzchołki pędów roślin zielnych i zdrewniałych, które nie są już całkiem miękkie, lecz jeszcze niezupełnie zdrewniały. Z powodzeniem możemy sadzonki robić z pędów dwuletnich, należy jednak wtedy znacznie skrócić sadzonkę – w przypadku większości gatunków kilkanaście centymetrów to wielkość maksymalna. Pobrane fragmenty powinny mieć 2 -3 pary liści. Wybrany na sadzonkę pęd odcinamy sekatorem lub ostrym nożem ogrodniczym tuż pod liściem lub parą liści. Sadzonka nie może być zbyt duża ani mieć zbyt dużo liści, gdyż wówczas traci dużo wody i więdnie. W przypadku roślin pnących o dużych liściach warto liście usunąć. Sadzonka wytworzy nowe, gdy tylko się przyjmie. Tak postępujemy w przypadku chociażby winogrona. Najlepsze rezultaty osiągniemy sadzonkując najpierw do doniczek. Małe doniczki napełniamy podłożem do sadzonkowania - najlepiej mieszanka nienawożonego torfu wysokiego z piaskiem lub perlitem w stosunku 1:1. Podłoże lekko uciskamy, żeby poniżej krawędzi pozostało miejsce umożliwiające podlewanie. Patyczkiem lub kołeczkiem do pikowania robimy w podłożu dziurkę, wkładamy do niej sadzonkę i ziemię wokoło dokładnie uciskamy.
Warto zapewnić sadzonkom równomierną wilgotność podłoża i powietrza, tzn. dobrze je podlewać, a na doniczki nałożyć szklane lub plastikowe klosze. Następnie stawiamy je w ciepłym miejscu (15-20 st. C.).
Można także znacznie sobie uprościć cały ten proces i sadzonkować od razu do gruntu. Musimy się jednak wtedy liczyć z większymi stratami sadzonek, ponieważ wszystkie mogą się nie przyjąć. Jeśli jednak sadzonek możemy mieć pod dostatkiem, a nie chcemy tracić miejsca w domu na sadzonkowanie, warto spróbować sadzonkować od razu do gruntu. Ja jakieś dwa lata temu zrobiłem sobie mnóstwo sadzonek z porzeczek. Używałem ich jako patyczki do sznurków zaznaczających rzędy. Prawie połowa się przyjęła. Nie poświęcałem im zbyt dużo uwagi, mogłem sobie pozwolić na straty. W końcu ostatecznie to były patyczki do sznurków.
Jeśli jednak dysponujemy ograniczoną ilością sadzonek, lub z różnych powodów chcemy by jak najwięcej nam się przyjęło, wtedy postarajmy się o jak najbardziej optymalne warunki.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

ANGIELSKI Lubin

ANGIELSKI Lubin
Centrum Językowe Harvard

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *