czwartek, 20 października 2016

Zapas nasion w działkowym celu ewakuacji. Czy warto?

Czy warto w celu ewakuacji na działce mieć jakiś strategiczny zapas nasion oraz ewentualnie środków ochrony roślin? Cóż. Mógłbym założyć scenariusz totalnego trwałego lub tymczasowego rozkładu cywilizacji, lub dowolnej sytuacji, w której mógłbym mieć problemy z zakupem nasion. To mogłaby być wojna, kryzys paliwowy (patrz wpis o braku ropy)... Szczerze przyznam, że nie rozpatrywałem takich scenariuszy zagłady. Przypuśćmy jednak, że z różnych powodów muszę się trwale ewakuować na działkę, natomiast wiosną z różnych powodów zakup nasion okazuje się niemożliwy. W sytuacji takiego typu za jedną z podstawowych kwestii uznałbym zachowanie ciągłości produkcji ogrodniczej. Oczywiście sytuacje, w których taki zapas nasion miałby okazać się sprawą życia i śmierci, to jakieś totalne mega apokaliptyczne kataklizmy. Ale skoro jako działkowy prepper chcę na miarę swoich możliwości być gotowy na każde zagrożenie. 
Kluczowym zagadnieniami w kwestii moich przygotowań na różne zagrożenia są:
Co prawda zaplecze techniczne gorsze, ale jak się nie ma co się lubi...

1. Czy z określonych przygotowań będę korzystać na co dzień, w czasach niekryzysowych.
2. Moje umiejętności.
3. Moje indywidualne potrzeby i słabości (Nie planuję w najbliższych latach chociażby robić zapasów alkoholu, ponieważ nie mogę pić. Chociaż może jako środek barterowy mógłby się przydać).
4. Moje możliwości finansowe. Nie oszukujmy się. Dla wielu osób czynnik decydujący, dla mnie także.
Jaki jest koszt zbudowania zapasu nasion, takiego na powiedzmy dwa lata? W dłuższej perspektywie – nie ponosimy żadnych kosztów. Jak to? Otóż musimy spełnić  kilka warunków dotyczących zapasów:

1. Robimy zapas tego co zużywamy.
2. Korzystamy z zapasów i je uzupełniamy.
3. Kupujemy wtedy, gdy jest najtaniej.
4. Dbamy o zapas i kontrolujemy jego stan.

Jeśli te warunki spełnimy, to w dłuższej perspektywie taki zapas nasion nie generuje żadnych kosztów. Jednorazowe zbudowanie takiego zapasu to ułamek kosztów, jakie ponosi działkowicz wiosną. Jakie nasiona powinny się znaleźć w takim zapasie? Przede wszystkim takie, które wysiewamy corocznie oraz takie które przez kilka lat zachowują żywotność i siłę kiełkowania na odpowiednim poziomie? Ja wybrałem następujące gatunki.
1. Buraki ćwikłowe, różnych odmian. Od kilku do kilkunastu opakowań. Buraki ćwikłowe to ważna dla mnie roślina stategiczna. Cała roślina jest jadalna.
2. Marchew pastewna. W smaku niewiele się różni od tej jadalnej, jest może mniej „marchewkowa”. Daje wysoki plon. W zapasie jedno opakowanie 100 gram. Takie opakowanie starcza na kilka lat - mniejszych w sprzedaży nie znalazłem. 
3. Rośliny strączkowe w dowolnym układzie. Fasola, groch, bób. Po kilka opakowań.
4. Kalarepa, odmian gigant. 2 – 3 opakowania. Daje duży plon, może zimować w gruncie, łatwo się ją przechowuje w warunkach działkowych.
5. Dynia olbrzymia. Z jednego krzaczka można naprawdę uzyskać ładny plon. Wartościowe warzywo. Bardzo dobrze się przechowuje.
6. Por. Odmiany zimujące w gruncie.
7. Szpinak. Daje najwcześniejszy sensowny plon, można go wysiać w lutym, marcu a w kwietniu, maju już zbierać. Bardzo dobry także jako poplon użytkowy. 
8. Brukiew. Jedno z tzw. warzyw zapomnianych. Daje dość duży plon, może zimować w gruncie. No i mi smakuje.
Oczywiście, nie wszystkie warzywa uprawiane na działce rozmnaża się z nasion. Do takich należą chociażby ziemniaki. Można jednak kopcować sadzeniaki. 
Co oprócz nasion trzymam w swojej skrzynce? 
Nawóz płynny florowit. Nie używam go dużo, ponieważ stosuję nawożenie dolistne nawozami mineralnymi. Jedna litrowa butelka starcza mi na cały rok. W skrzyneczce mam więc dwie. 
Miedzian. Środek grzybobójczy, w miarę uniwersalny ale słaby raczej. Używany na ziemniaki i pomidory przeciw zarazie ziemniaczanej (głównie). 
Karate. Środek na mszyce, tańszy od Decisu, bardziej wydajny. Niestety, jeśli w danym roku zdecyduję się na większa ilość bobu na działce, to inwazja mszyc jest bardziej niż pewna. Nie zawsze uda się je zwalczyć metodami niechemicznymi. 
Jakie korzyści mamy, gdy taki zapas mamy zbudowany i z niego korzystamy? 
1. Przede wszystkim nasiona kupuję po sezonie. Bardzo często wtedy są tańsze. Więc oszczędzam.
2. Na wiosnę mam już skompletowany zestaw nasion do obsiania. Jestem więc bardziej odporny na ich braki w sezonie. 
3. Mam pewne poczucie bezpieczeństwa...

Podsumowując. Warto zrobić podstawowy zapas nasiona na działce. Niewielki koszt zbudowania takiego zapasu, znikoma ilość zabiegów mających na celu utrzymanie zapasu na właściwym poziomie oraz potencjalne korzyści w czasach niekryzysowych oraz w razie kataklizmu skłoniły mnie do zrobienia wspomnianego zestawu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

ANGIELSKI Lubin

ANGIELSKI Lubin
Centrum Językowe Harvard

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *