Warto spędzić kilka dni zimą w celu ewakuacji

W jednym z poprzednich wpisów wymieniłem kilka powodów, by część urlopu spędzić na działce. Należy jednak przyznać, że latem przeciętny zdrowy człowiek nie potrzebuje specjalnej ochrony przed warunkami atmosferycznymi. Jest po prostu dość ciepło i większość spędziłaby taki czas w dość komfortowych warunkach nawet pod namiotem, jeśli tylko zadba o wodę i jedzenie. W naszych warunkach klimatycznych to właśnie okres zimowy, lub ściślej od późnej jesieni do wczesnej wiosny, potrzebujemy ochrony przed nieodpowiednimi warunkami. Warto w miarę możliwości kilka dni wybrać sobie z tego okresu, by w naszym celu ewakuacji spędzić czas. W tym czasie jest trudniej zapewnić sobie warunki niezbędne do przeżycia oraz utrzymania odpowiedniego poziomu komfortu. Przy czym wiadomo, że poziom komfortu to pojęcie bardzo indywidualne. Dla jednego wystarczającym komfortem będzie sam fakt posiadania poduszki podczas spania, dla innego brak internetu będzie katastrofą. Musimy znaleźć swój własny poziom komfortu, do jakiego chcemy dążyć w naszym celu ewakuacji. Musimy odpowiednio wyważyć nasze oczekiwania, tak by nie były zbyt wygórowane ( w końcu cel ewakuacji z założenia zakłada trochę spartańskie warunki, ma charakter awaryjny), ale też musimy pamiętać, że odpowiedni poziom komfortu i zadowolenia wpływa w bardzo istotny sposób na naszą psychikę, która odgrywa bardzo istotną rolę w przetrwaniu trudnych warunków. 
Pragnę tylko przypomnieć warunki, jakie założyłem by cel ewakuacji spełniał swoje funkcje.

1. Powinno być w nim trochę jedzenia (lub więcej niż trochę) oraz możliwość jego przygotowania.
2. Powinien być w nim zapas wody.
3. Powinien dać możliwość w miarę higienicznego załatwienia potrzeb fizjologicznych.
4. Powinien dać  możliwość utrzymania odpowiedniego poziomu higieny.
5. Musi być zamykany.
6. Musi być w nim w miarę ciepło.
7. Wskazane byłoby posiadanie w nim oświetlenia i niektórych gadżetów poprawiających komfort.
8. Powinna być w nim podstawowa apteczka.
To właśnie miesiące zimowe (lub po prostu zimne) będą najbardziej realnym sprawdzianem gotowości naszego celu ewakuacji. Wtedy będziemy mieli możliwość sprawdzenia, czy ogrzewania działa nam tak jak powinno, czy zdołamy się umyć wieczorem lub rano oraz czy będziemy się nudzić. Warto w tym czasie nie tylko korzystać ze zgromadzonego zapasu opału, ale próbować sobie ten opał zdobywać. W końcu może się okazać, że tego opału w okolicy wcale zbytnio nie ma, a myśmy zakładali, że drewno to się zawsze znajdzie. W mojej ocenie spędzenie kilku dni w celu ewakuacji, na przykład w altance na działce, jest jedynym praktycznym sposobem sprawdzenia gotowości naszej działki. Dobrze byłoby, gdyby udało nam się namówić na taką przygodę najbliższą rodzinę – chociaż to może okazać się najtrudniejsza część zadania ;-). Tak byłoby w moim przypadku. Ja i moja żona mamy zupełnie odmienne tłumaczenie słowa „odpowiedni poziom komfortu”. 
Ja taki zimowy wypad na działkę mam już dawno za sobą. Miał on miejsce zimą (styczeń) w 2015 roku. Spędziłem tam tydzień, akurat miałem wolne, żona z dziećmi postanowiła pojechać do teściów. 
W trakcie tamtego pobytu:
-  nauczyłem się jak podkładać do pieca drewna, tak by z rana był jeszcze ciepły
-  nauczyłem się jak naprawiać komin taśma aluminiową (zdaje to egzamin)
- rozwiązałem kilka książeczek z krzyżówkami (by się nie nudzić)
- wystrugałem kilka łyżeczek (także sposób na nudę)
- na własne oczy przekonałem się, że śnieg wcale nie jest taki czysty
Po dwóch dniach okazało się, że jednym z największych wyzwań to umiejętność zorganizowania sobie czasu tak, by się nie nudzić. Przygotowanie sobie opału zajmowało średnio godzinę lub dwie dziennie, zrobienie jedzenia to też nie są długie godziny. W styczniu na działce zbyt wiele zadań do wykonania nie ma – głównie cięcie prześwietlające drzew i krzewów oraz bieleni pni. Można oczywiście większość czasu oglądać filmy na netbooku. Wtedy pozostaje kwestia prądu – czy nasza instalacja da go wystarczającą ilość (piszę tutaj oczywiście o prądzie uzyskiwanym samodzielnie). Własnie po tamtym urlopie postanowiłem trochę zmodernizować swoją instalację elektryczną. Postanowiłem zakupić mocniejszą ładowarkę słoneczną (10 W, wcześniej miałem 2 W) oraz zamienić akumulatory żelowe na zwykły akumulator samochodowy. Na tamtym etapie to były jedyne sprawy do poprawienia. Cała reszta zdała egzamin.  
Oczywiście taki rekreacyjny pobyt ma niewiele wspólnego z realnym zamieszkiwaniem na działce w czasach kryzysowych. Jest to jednak w mojej ocenie jedyna realna możliwość sprawdzenia gotowości naszej działki lub innego celu ewakuacji. W tym roku zamierzam ten eksperyment powtórzyć, w miarę na bieżąco robić notatki do relacji z wydarzenia. Skupię się w dużej mierze na zimowym pozyskiwaniu jedzenia, tak by moja dieta nie opierała się tylko na wyjadaniu zapasów. 

1 komentarz:

  1. W grudniu 2016 zrobiłem sobie kolejny wypad na RODOS. Szczegóły
    https://na-kryzys.blogspot.com/2017/01/pobyt-na-dziacew-grudniu-2016.html

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *