Zapas filmów, muzyki i książek w wersji elektronicznej

W tym skromnych fikuśnym woreczku mieści się całe moje
multikino celu ewakuacji. Nóż z filmami nie ma nic wspólnego.
Pokazany w celu pokazania skali. Foto grudzień 2016. 
Przyznam szczerze, że jakiś czas się zastanawiałem nad opublikowaniem tego wpisu. Z jednej strony zastanawiałem się czy nie piszę o czymś oczywistym, z drugiej nie wiedziałem czy pisanie o zapasie rzeczy w sumie nie będących aż tak niezbędnymi do życia ma sens. Czy filmy są niezbędne do przetrwania? Oczywiście nie. Czy muzyka jest nam jakoś niezbędna do przetrwania? Też nie. Zawsze sobie samemu pośpiewać można. Czy zapas filmów w ogóle możemy traktować jako zapas? Odważyłem się jednak napisać o tym wpis po opublikowaniu przez Krzysztofa Lisa kolejnego odcinka Q&A

http://domowy-survival.pl/2016/12/paranoja-piec-kaflowy-freestyler-czyli-qa-11/. 

Oto cały sprzęt, który od roku jest moim działkowym
multikinem;-). Na moje potrzeby i dziecka w zupełności
wystarczy. No i dość energooszczędne. Foto grudzień 2016.
Padło tam też właśnie zagadnienie rozrywki. Trochę już o tym wspominałem przy okazji wpisu na temat backupów (  link) oraz przy okazji publikacji recenzji Nokii (link).
Uważam, że udało mi się zgromadzić naprawdę pokaźna kolekcję filmów. Większość jest po prostu ściągnięta z Y.T., część pobierana dzięki serwisowi chomikuj.pl. Całą swoja filmotekę przechowują na kartach micro SD, format zapisu tych plików to 3gp niskiej jakości (dokładnie 128*96 AAC mono - taki tryb w programie winff). Jest to format całkowicie wystarczający na moją nokię, na większym ekranie już niezbyt to ciekawie wygląda. Zależało mi jednak by całą moją dotychczasową kolekcję zmieścić na kartach micro-sd. Poza tym postanowiłem w celu ewakuacji netbooka używać głównie jako narzędzia do pisania, czytania, przeglądania internetu, natomiast filmy oglądam właśnie na telefonie. Wynika to przede wszystkim z zużycia prądu przez netbook oraz przez telefon.

Zrzut ekranu pokazujący opisywany przeze mnie program winff z dobranymi ustawieniami. Foto grudzień 2016.
Czy zapas filmów jest potrzebny na ciężkie czasy? No da się bez tego żyć. Nie jest to artykuł pierwszej potrzeby, jak woda, jedzenie i leki. Można się bez tego obyć. Jednak należy pamiętać, że my jesteśmy przyzwyczajeni do możliwości obejrzenia jakiegoś filmu, posłuchania ulubionej muzyki. Zapewnienie sobie minimum komfortu i rozrywki jest także bardzo ważna. Poza tym... Akurat ten zapas nas niewiele będzie kosztować - jedyny koszt to cena nośnika danych oraz urządzenia odtwarzającego. Filmy natomiast pobierzemy i przekonwertujemy za darmo. 
Zawartość jednej z kart SD, karta nie jest zapełniona jeszcze. Tutaj na niej tylko 437 filmów. Zrzut grudzień 2016.
Tutaj kolejna karta 32 GB już zapełniona skromną ilością 736 filmów. Zrzut grudzień 2016.
I znowu kolejna karta 32 GB z tylko 518 filmami... Zrzut grudzień 2016.
Kolejna, ostatnia na razie karta, 64 GB. Tutaj tylko 1794 filmy. Zrzut grudzień 2016.
Jak widać na przedstawionych zrzutach pokazujących zawartość  4 moich kart SD, zapas filmów mam dość duży. Wiadomo, ich jakość to taka tylko na malutki wyświetlacz. Ale obejrzeć się da, wiadomo o co chodzi w filmie, nie jest tak źle. Zależało mi bardziej na ilości jak na jakości. Ktoś mógłby zarzucić mi, że takiej ilości, to ja nie zdążę obejrzeć, bo mi szybciej padnie albo sprzęt albo same karty. No po pierwsze, ja te filmiki mam zabezpieczone (między innymi na chomikuj). Po drugie... Nawet jeśli obejrzę mniej niż 10 procent tego (mam ponad 3400 filmów), czyli powiedzmy 300 filmów, to uważam, że warto nagrać sobie kolekcję nad wyrost. Chodzi o to by właśnie mieć wybór. Jednego dnia chcę ten tytuł, innego dnia inny, dzisiaj dziecko ogląda smurfy, jutro Bolka i Lolka...
Kolejna sprawa. Zapas bajek. Mam tu na myśli zarówno bajki w wersji książkowej jak i filmiki. W trudnych czasach, gdy już zjemy, napijemy się i ogrzejemy nasze mieszkanie (lub cel ewakuacji), możliwość posłuchania bajki lub jej obejrzenia da dziecku poczucie bezpieczeństwa w czasie kryzysu. Dziecko przyzwyczajone do bajek może bardzo źle znieść ich brak. I nie mam tutaj na myśli nałogowego oglądania telewizji. Chodzi mi właśnie o poczucie w dziecku, że jest bezpiecznie, że nic się nie zmieniło aż tak bardzo.
Filmy i bajki pozwolą nam zapewnić sobie w kryzysowych czasach minimum rozrywki. Jest ona bardzo ważna. Poza tym, jeśli my w naszym celu ewakuacji bywami na co dzień, to fajnie czasem obejrzeć tam film. Piszę ze swojej perspektywy. Czasami na działce mam do wykonania siedzącą i monotonną robotę (np. obieranie fasolki). Przyjemniej się to robi jak jakiś film sobie leci. 

4 komentarze:

  1. Nie należy ufać elektronicznym nośnikom danych.





    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodzę się z Tobą. Ale na czym przechowywać dane elektroniczne, jak nie właśnie na elektronicznych nośnikach danych? Filmy nie mają u mnie wysokiego priorytetu ochrony. Ale dokumenty i zdjęcia już tak. Stosuję zasadę 3 niezależnych miejsc zapisu: karta SD+płyta DVD (2 kopie)+konto chomikuj. Płyty co roku kopiowane.

      Usuń
  2. Ja jestem książkoholikiem, zbieram wiec książki, wszystko w wersji elektronicznej. Moja E-biblioteka waży ok.1.7GB i na tą chwilę zawiera około 1600 książek. Część przeczytana, na bieżąco uzupełniana nowymi pozycjami.

    Zastanawiałeś się nad zabezpieczeniem swoich zbiorów przeciw EMP ? To już (niestety) nie jest s/f.
    Mam zamiar zrobić klatkę Faradaja, wrzucić tam starego kindla, karty sd, tableta itp...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję zbiorów. Wiem, że EMP to realne zagrożenie. Jednak z uwagi na fakt, że mało prawdopodobne, jeszcze się nie zająłem opracowaniem strategii przeciwdziałającej temu zagrożeniu. Na razie jedną kartę SD oraz inne nośniki backup (patrz komentarz do Michała powyżej) mam w metalowym pudełku i to pudełko w beczce zakopanej w ziemi. Planuję kupić drugiego mini netbooka Asus EeePC 4 G. Gdy go kupię za rozsądną cenę (do 100 zł), wtedy skombinuję do niego jakąś ochronkę.

      Usuń

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *