środa, 11 stycznia 2017

Podręczny atlas roślin. Jaki wybrać?

We wpisie na temat umiejętności rozpoznawania roślin leczniczych i jadalnych wspominałem o przydatności tej wiedzy. Ja jestem biologiem z wykształcenia, florę Polski znam i dziko rosnące rośliny bez problemu rozpoznaję. Kiedyś, świeżo po studiach, znałem kilkaset gatunków z podstawową "wizytówką" gatunku - nazwa gatunkowa i przynależność systematyczna w języku polskimi łacińskim. Obecnie już wielu nazw łacińskich zapomniałem a wiedza nieużywana zanika. Dlatego co roku staram się w czasie wiosny zrobić kilka wyjść w dowolny teren poza miastem,właśnie w celu utrwalania umiejętności rozpoznawania roślin.
Początkujący przyrodnik, lub inna osoba, która postanowi nauczyć się kilku (kilkudziesięciu raczej) dziko rosnących roślin może stanąć przed dylematem, jak ma się nauczyć nowych gatunków. Proponuję prostą metodę. Wyjść w teren i na żywo oznaczać (czyli rozpoznawać właśnie) napotkane gatunki. Proponuję zaczynać od właśnie kwitnących. Dlaczego? O tym za chwilę. Oczywiście nasze zajęcia terenowe, prowadzimy sobie z wybranym atlasem roślin. Piszę „zajęcia terenowe” - w szkole tak by nazwano taką formę lekcji, a my się w końcu uczymy ;-).

Jaki atlas wybrać? Powinien on być na tyle obszerny, by obejmował dostatecznie dużą liczbę gatunków pospolicie występujących. Nie powinien być natomiast zbyt duży i rozbudowany, by mnogość gatunków utrudniła nam oznaczanie. Według mnie liczba gatunków powinna zawierać się w zakresie 300 – 500. Gdy w książce jest tych gatunków mniej, jest bardzo duże prawdopodobieństwo a nawet pewność, że wielu roślin w terenie nie rozpoznamy, ponieważ nasza książka nie będzie ich obejmowała. Oczywiście piszę o gatunkach, które można uznać za pospolite, których znalezienie w określonych siedliskach jest wielce prawdopodobne. Zbyt duża natomiast liczba gatunków może znacznie spowolnić oznaczanie w terenie początkującemu przyrodnikowi lub zbieraczowi i zniechęcić do dalszej nauki. Osobiście odradzam atlasy, w których gatunki pogrupowane są alfabetycznie. One są dobre do nauki w domu, w terenie natomiast bylibyśmy zmuszeni przewertować całą książkę zanim znajdziemy właściwy okaz. Atlasy grupujące rośliny według przynależności systematycznej (na przykład od odpowiednich rodzin botanicznych) są także mało przydatne dla osoby początkującej. Proponuję wybrać książkę, w której poszczególne gatunki są pogrupowane według koloru kwiatów, liczby płatków kwiatów. Są to te cechy roślin, które jednoznacznie i szybko wyeliminują znaczną część gatunków a tym samym znacznie przyspieszą identyfikację.
Proponuję książkę, z której sam korzystam, czyli prezentowaną tutaj na zdjęciu

„Jaki to kwiat”. Dietmar Aichele. Warszawa 1997. Okładki nie prezentuję, ponieważ podczas zajeć terenowych w ciągu kilku lat przestała istnieć ;-). 
Może też być oczywiście inny atlas, który grupuje rośliny wstępnie według koloru kwiatów. Naprawdę – taki układ znacznie przyspiesza identyfikację w terenie.
Zdaję sobie sprawę, że ciężko za pomocą wpisu pokazać, jak szybko oznaczyć napotkaną roślinkę w terenie. Postaram się jednak to zrobić. Przypominam, wstępną eliminację gatunków robimy na podstawie łatwo uchwytnych cech kwiatów. Zalecanymi miesiącami są maj – sierpień. Oczywiście w ciągu jednego roku najprawdopodobniej nie nauczymy się kilkuset gatunków, jednak jeśli przy odrobinie wytrwałości każdego roku nauczymy się ich kilkadziesiąt, to po kilku latach osiągniemy godny do pogratulowania sukces.
Jak posługiwać się tym atlasem. Otóż podczas wycieczki spotykamy następującą roślinę zielną kwitnącą. Umawiamy się, że nie znamy tego gatunku więc musimy go oznaczyć.
Nieznany gatunek, który chcemy oznaczyć w terenie. Foto czerwiec 2016, gdzieś w Słupsku. 
Napotkaliśmy taką oto roślinkę. Powiedzmy, że nawet odważyliśmy się ją powąchać lub skosztować, co mogło być dość ryzykowne. Ale jakoś zapach nam coś przypomina, jakby rumianek. Zachwyceni, szukamy w książce jak wygląda rumianek, bo coś tam kojarzymy z opakowań herbatek ziołowych. Chcemy się upewnić.
Już po zdjęciu widzimy, że to nie ta roślina. Dokładny opis potwierdza jedynie błedną wstępną diagnozę... Szukamy dalej. 
Kwiaty tej rośliny są żółte. Ściślej to co tu nazywamy kwiatem to kwiatostan. Jednak my botanikami nie jesteśmy, nie znamy się aż tak bardzo. Autor książki o tym wie i dlatego na przykład jako płatki traktuje nie w pełni poprawnie wszystkie tzw. płatki korony, ale właśnie twory, które przeciętny obserwator weźmie za płatki. Tutaj akurat płatków nie widzimy, są raczej niepozorne, jest ich wiele. Nie 3 płatki, nie 4 płatki, nie 5 płatków ale właśnie więcej niż 5 lub wiele.

Szukamy rośliny o żółtych kwiatach, wielu płatkach, symetrii promiennistej. Książka odsyła nas do odpowiedniego przedziału stron. 
Brzegi kartek są kolorowe.
Książka odsyła nas do stron z odpowiedniego przedziału. W tym przypadku szukamy na stronach 190 - 213. Zobaczcie Państwo - mamy dzięki takiej wstępnej eliminacji do przejrzenia 23 strony a nie całą książkę. A jeszcze, gdyby nam się po kilku latach ten spis treści oderwał, książka ma dodatkowe ułatwienie. Otóż brzegi kartek mają kolor kwiatów. Dzięki temu rozwiązaniu, nawet gdy nam pierwsze i ostatnie kartki książki odpadną, nadal zapewnioną mamy szybką eliminację roślin o kwiatach innego koloru, niż znajdowany w terenie okaz. Pierwsze strony, to przedmowa, spis treści, wyjaśnienie terminów botanicznych, ostatnie strony to indeks oraz reklama innych książek z tej serii - czyli teoretycznie kartki zbędne w celach identyfikacji okazów w terenie.
Znaleziona. Czytamy opis i upewniamy się. Tak. Mamy do czynienia z rumiankiem bezpromieniowym.
Znaleźliśmy tą roślinę. Dzięki wstępnej eliminacji znacznej ilości kartek do przewertowania mogliśmy o wiele szybciej znaleźć interesujący nas okaz, niż byśmy szukali w całej książce. Też byśmy znaleźli. Czytamy opis tego rumianku. Piszą o olejkach...a to stąd ten zapach, który nam rumianek przypominał. Możemy sobie zjeść trochę koszyczków kwiatowych w nagrodę ;-). Tak akurat mamy do czynienia z roślina jadalną na herbatki ziołowe, o znikomej wartości leczniczej. 
Oczywiście zaprezentowałem Wam tylko instrukcję na podstawie konkretnej książki. Jednak dostępne są atlasy, których budowa opiera się właśnie o takie założenia. Wstępna identyfikacja na podstawie koloru kwiatów oraz liczby płatków. A nawet jeśli dostanie nam się tylko taka, gdzie mamy posegregowane tylko na podstawie koloru kwiatów to i tak dobrze. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *