wtorek, 10 stycznia 2017

Znajomość dziko rosnących roślin jadalnych i leczniczych

Czy znajomość dziko rosnących roślin jadalnych i leczniczych może  być przydatna w normalnych czasach? Czy będzie ona raczej tylko ciekawym hobby? 
Osobiście uważam, że każda umiejętność może podnieść nasze szanse przeżycia trudnych sytuacji. Oczywiście, jeśli kryzys miałby polegać na jakiejś epidemii, lub innym zagrożeniu, które zmusi nas do pozostania i zabunkrowania się w domu przez dłuższy czas, to znajomość dziko rosnących roślin jadalnych i leczniczych do niczego nam się nie przyda. Jednak w sytuacji innych zagrożeń może się przydać. Zapasy, niezależnie od tego, jak bardzo byłyby rozbudowane, kiedyś się skończą. Jeśli nasza podstawowa produkcja żywności miałaby się opierać na działce w RODOS, to też może okazać się niewystarczające, co wykazał mój eksperyment. W takich sytuacjach znajomość chociaż kilku podstawowych roślin, które stanowić mogłyby dla nas pokarm lub lek, może okazać się zbawienna. Historia nowożytna pokazuje, że w okresach głodu ludzi radzili sobie właśnie dzięki znajomości kilku pospolitych roślin jadalnych. Skoro takie sytuacje miały miejsce, nic nie stoi na przeszkodzie, by się powtórzyły. 
Chciałbym się jednak w tym wpisie skupić na przydatności tej wiedzy w czasach normalnych. Otóż osobiście uważam, że warto poznać kilka podstawowych roślin jadalnych i leczniczych oraz w sezonie je zbierać i włączyć do codziennego jadłospisu. Jest ku temu  kilka powodów. 
To może być naprawdę ciekawa okazja do wspólnych rodzinnych spacerów na łonie natury. Wyjście na grzybobranie może być męczące dla niektórych członków rodziny, natomiast zbiory jadalnego zielska nie muszą się wiązać z całodzienną wyprawą. Takie „wypady” mogą być ciekawa wiosenno-letnią alternatywą wobec grzybobrania.
Ponadto nie wszystko uda nam się wyhodować na małej działce, jeśli taką mamy. Nie posadzimy kilkunastu sosen, pokrzyw, komosy, mniszków, głogów, jarzębin...

Włączenie tychże roślin do codziennego jadłospisu i domowej apteczki, może znacznie poprawić jakość życia na co dzień. Młoda komosa biała jest naprawdę smaczną alternatywą dla szpinaku. Herbatka z pokrzyw zasili wiosną nasz organizm w witaminy i sole mineralne. Syrop z szyszek sosnowych idealnie się sprawdzi w czasie drobnego kaszlu,, poza tym może być naprawdę ciekawą słodką przekąską. Herbatki z dzikiej róży nikomu chyba przedstawiać nie muszę. Dobrze zrobiony dżemik z jarzębiny jest naprawdę bardzo dobrym dodatkiem do chociażby wypieków. Syrop z płatków różanych (np. róży pomarszczonej) zrobi ze zwykłych pączków świąteczny rarytas. Kwiatami z dzikiego bzu w cieście naleśnikowym oczarować możemy najbardziej wybrednego kulinarnie gościa.  Większość wspomnianych przeze mnie surowców można oczywiście kupić w specjalistycznych sklepach. Ale po co, skoro można zebrać samemu?
Z dojrzałych owoców bzu czarnego można zrobić wiele rodzajów przetworów, od dżemy po soki. Na surowo lekko trujące. Po obróbce cieplnej tracą toksyczne właściwości. Przetwory są lecznicze. Foto lipiec 2016.
Owoce róży pomarszczonej. Doskonała przekąska w terenie. Idealny surowiec na dżemy lub jako dodatek do herbatek po ususzeniu. Tutaj jeszcze nie osiągnęły dojrzałości. Foto czerwiec 2016, w Ustce. 
Znany większości osób chrzan jest naszą rodzimą dziko rosnąca rośliną jadalną i leczniczą. To między innymi z tego powodu raz posadzony, rośnie, i rośnie, i rośnie... i trudno się go pozbyć. W naszej kuchni doskonała przyprawa. Foto maj - czerwiec 2016.
Owoc dzikiej róży. Po ususzeniu coś wspaniałego na herbatkę owocową. Jedna garść tychże owoców w pełni pokrywa nasze dzienne zapotrzebowanie na witaminę C. Co ważne i ciekawe - owoce podczas suszenia i obróbki cieplnej tej witaminy nie tracą tak dużo. Foto październik 2016.
Tutaj mamy mniszka lekarskiego. Już jego nazwa gatunkowa wskazuje, że ma on właściwości lecznicze. Działanie lecznicze wykazują przetwory z kwiatów oraz korzeni. Działanie głównie związane z wątrobą i przewodem pokarmowym oraz błonami śluzowymi dróg oddechowych. Młode liście natomiast są idealne na sałatki wiosenne wszelkie. Wczesna wiosną przed kwitnieniem nie mają w sobie dużo goryczki i zjedzone ze śmietanką  mogą być doskonałym zamiennikiem mizerii. Foto maj 2016.
Owoce głogu. Smaczne na surowo, można robić z nich przetwory, dość mączyste. Co prawda jako składnik głównie kuchni polowej, do rarytasów smakowych nie należą (mączyste, nic ciekawego). Jednak idealnie sprawdzą się w roli jadalnej ozdoby potraw. Ponadto jest rośliną. Foto październik 2016
Kwitnący mniszek lekarski. Z koszyczków kwiatowych można sporządzić bardzo dobry syrop, zwany czasem miodkiem majowym. Foto kwiecień 2009, Ustka.
Pędy sosny kosodrzewiny z jednorocznymi szyszkami. Szyszki jednoroczne, jeszcze miękkie są idealnym surowcem do syropu. Dobre na kaszel. Foto kwiecień 2009, Ustka. 
To oczywiście tylko przykłady bogactwa roślin dziko rosnących, które można włączyć do codziennego jadłospisu. Celowo wybrałem gatunki, które są łatwe do rozpoznania i rosną wokół nas. Wcale nie musimy czekać na jakiś kryzys, by pozwolić sobie na takie dość oryginalne dodatki do potraw Jedno jest pewne. Wyjdą nam one na zdrowie. Oczywiście, jeśli zbioru będziemy dokonywać z odpowiednich miejsc. Ale o tym w innym wpisie.


2 komentarze:

  1. "Miód" z Mniszka lekarskiego - obowiązkowa pozycja, co rok zbieramy kwiaty "Mlecza" na syrop. Super dodatek do herbat.
    Można pokusić się także o tzw. partyzantkę ogrodniczą, na nieużytkach sadzić rośliny takie jak np. słonecznik bulwiasty. W czasie kryzysu wiemy gdzie szukać.

    Mam pytanie poza tematem, kiedy podcinać rokitnik ? Rośnie u mnie jako część żywopłotu, chciałbym go delikatnie uformować bo ma już ponad 2 metry wysokości i dosyć mocno "wchodzi na działkę" Nie mogę znaleźć informacji w sieci, a nie chcę zaszkodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Partyzanckie ogrodnictwo zawsze będę zalecać w przypadku takich roślin, jak chociażby topinambur. Na małą działkę nie warto wprowadzać. Dobrze jest także znać swoją najbliższą okolice pod względem zasobności w rośliny jadalne.
      Co do podcinania. Rokitnika traktujesz podobnie jak każdy krzew żywopłotowy. Optymalnie dla niego będzie termin TERAZ. Jest to termin najbardziej optymalny. Mróz zabliźni ranę, roślina nie jest w czasie wegetacji... Możesz też na wiosnę, gdy widzisz, jak rośnie. Jak lubi mawiać mój sąsiad - zamykasz oczy i tniesz. Nie zaszkodzisz mu, jeśli mu pozostawisz ulistnione pędy. Rokitnik jest naszym rodzimym gatunkiem, więc tym samym odporny dość u nas. Tnij tak by Ci się podobało, pamietając jedynie bu mu trochę "zielonego" zostawić.
      Cięcie roślin krzewów i drzew sadowniczych i ozdobnych to sztuka. Sam się dopiero uczę. Celowo nie piszę jeszcze nic na temat podcinania roślin, bo praktyka za mała z mojej strony.

      Usuń

ANGIELSKI Lubin

ANGIELSKI Lubin
Centrum Językowe Harvard

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *