środa, 8 lutego 2017

Rozmnażanie przez sadzonki pędowe na przykładzie mięty

Mięta długolistna w ogródku. Pieprzowa wygląda inaczej.
Foto maj 2016. 
Rozmnażanie roślin poprzez sadzonki pędowe najłatwiej wykonać na przykładzie mięty długolistnej. Odważyłbym się nawet użyć stwierdzenia, że jak nie umiesz sadzonkować i chcesz się nauczyć – trenuj na mięcie długolistnej. Sprawa jest naprawdę prosta. Omówmy się najpierw na następujące nazewnictwo. Roślina składa się z korzenia, pędu (łodygi), liści i kwiatów (które de facto są przekształconymi liśćmi ale szczegóły morfologii i anatomii roślin już pomijam). Z pędu wyrastają liście, często w wyraźnych odstępach między sobą. Otóż miejsce na pędzie (łodydze), z którego wyrasta liść nazwijmy węzłem (jest to fachowe określenie). Łodyga na której nic nie wyrasta, czyli te odcinki pomiędzy liśćmi to międzywęźla. To tyle teorii. Wracam do zagadnienia jak uzyskać sadzonki mięty.
Mamy pędy rośliny. Górne 3 węzły z liśćmi odrzucamy, na herbatkę. Nie nadają się zbytnio do sadzonkowania, są zbyt miękkie. Do sadzonek będziemy potrzebować pędów z 4 węzłami (metoda na pewniaka) lub 2 węzłami (dla odważnych). I teraz tak. Węzły, która idą do ziemi odrywamy z liści, delikatnie by samych węzłów nie uszkodzić. Do ziemi mogą iść 2 węzły (na pewniaka) lub 1 węzeł (dla odważnych - też duże szanse powodzenia). Nad ziemię idą tak samo – 2 lub jeden węzeł. Węzły, które idą nad ziemię pozostawiamy z liśćmi – nie usuwamy ich, co najwyżej mocno skracamy, by ograniczyć transpirację (wyparowywanie wody z liści). Całych liści nie usuwamy, niech roślina od razu za fotosyntezę się zabiera po wsadzeniu do gleby. W żadne ukorzeniacze się nie bawimy. Można, oczywiście, ale po co. Mi wychodziło bez nich. Z węzłów roślina ma naturalną tendencję do puszczania korzeni po uszkodzeniu pędu (odcięciu). Utrzymujemy stale wilgotne podłoże do czasu puszczenia korzeni. Po czym poznać, że roślina się ukorzeniła i wszystko w porządku? Wykopywać i sprawdzać? NIE. Jeśli zaczęła rosnąć, czyli puszcza nowe liście to znaczy, że się ukorzeniła i czuje się dobrze. Podobnie sadzonki możemy wykonać z melisy, oregano, bazylii i dużej części roślin przyprawowych, w których widać wyraźne węzły i międzywęźla.

2 komentarze:

  1. Bardzo fajny i rzeczowy wpis. Dzięki Tobie zaczynam się przekonywać do eksperymentowania z roślinami. Niestety brak własnego kawałka ziemi bardzo utrudnia ale kawałek balkonu i parapet zagospodaruję na próbną uprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj roślinki mogą wciągnąć, wiem coś o tym. Też kiedyś działki nie miałem a w warunkach domowych hodowałem własne warzywka. Balkon można przerobić na mini szklarnię. Parapety też mogą dać niewielkie pole do popisu. Kolejny wpis właśnie na temat ziół oraz warzyw na parapetach i balkonach jest własnie z myślą o ludziach, takich jak Ty, którzy mają chęci ale nie mają pola ani ogródka. Też się da, ale oczywiście na mniejszą skalę. Wpis będzie oczywiście na podstawie własnych, subiektywnych doświadczeń...

      Usuń

ANGIELSKI Lubin

ANGIELSKI Lubin
Centrum Językowe Harvard

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *