Własne warzywa i zioła na parapecie okiennym

Działkę na RODOS mam dopiero od 2012 roku. Wcześniej też jednak trochę interesowałem się produkcją własnych warzyw na parapecie okiennym, o czym wspomniałem tutaj. Balkonu nie mam. Prawdopodobnie gdybym miał zamieniłbym go w ogródek i nigdy na działkę bym się nie zdecydował. Uprawiałem jednak niewielkie ilości warzyw na parapetach okiennych, zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych. Tak naprawdę, przy odrobinie chęci na tych parapetach można podziałać z mini warzywniakiem. W tym wpisie nie będę bawić się w teoretyzowanie, co może się udać, co się może nie udać. Napiszę co u mnie wychodziło, co się nie udało. 
Miętę długolistną na parapet okienny możemy pozyskać ze
stanowisk naturalnych, często dziczeje, naprawdę łatwo ją
spotkać. Foto czerwiec 2013.
Możemy przyjąć zasadę – na parapecie wewnętrznym uprawiamy te warzywa i zioła, które byśmy posadzili w szklarni, na parapecie zewnętrznym te warzywa, które w warunkach działkowych idą do gruntu na zewnątrz. Oczywiście na parapecie okiennym lub nawet na małym balkonie nie osiągniemy dużych plonów, jednak skromne ilości jesteśmy w stanie w takich warunkach wyhodować. Warto skupić się na warzywach aromatycznych, przyprawowych. Ziemniaki lepiej sobie odpuścić na rzecz chociażby botwinki lub pietruszki naciowej. Oczywiście można próbować, ale odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie - co się nam bardziej przyda - kilka kilogramów ziemniaków wielkości orzecha włoskiego, czy mała skrzyneczka chociażby pietruszki naciowej, która możemy ususzyć lub zamrozić na zimowy zapas. 

Od razu zalecam – używajmy dobrej ziemi kompostowej jako podłoża. Gdy nie mamy do niej dostępu może być to standardowa ziemia dostępna w sprzedaży detalicznej z dodatkiem nawozu organicznego. Nie na wszystkie warzywa obornik. Są warzywa, które sadzi się rok po oborniku, dwa lata po oborniku, 3 lata po oborniku… Na nieliczne dajemy na świeży obornik – do takich zalecam jedynie dyniowate; ziemniaki też zbytnio już nie, ponieważ skumulują one w sobie nadmiar związków azotowych. Suszony obornik uwalnia je natomiast wolniej i w uprawie parapetowo – balkonowej właśnie takie rozwiązanie bym polecał. Ja jednak używałem ziemi kompostowej (babcia miała wtedy działkę, od niej ziemię kompostową wtedy wziąłem). Dodatkowo ziemię ta wzbogaciłem płynnym nawozem humusowym. Mineralnych nie używałem. 

Warzywa, które udały mi się na parapecie wewnętrznym.

Szczypior na parapecie okiennym, jedna z kilku dnic w
tamtych czasach. Foto maj 2012.
Cebula na szczypior
To akurat żadna szczególna nowość. Można ją uzyskać nawet w pojemniku z wodą. Ja na [parapecie okiennym miałem istną plantację szczypioru. Wystarczał na pokrycie zapotrzebowania naszej rodziny i szwagierka też miała ciągła dostawę od listopada do marca. Z trzech skrzynek balkonowych długości 60 cm każda udawało mi się naprawdę spore ilości zieleniny uzyskiwać. Skąd materiał do sadzenia? Normalnie ze sklepu. Kupowałem na bieżąco małe cebulki, które puszczały liście i ich używałem do sadzenia. 

Bazylia
Roślina jednoroczna. Wysiewałem z nasion. Można oczywiście kupić gotowca. Jednak ja siałem w doniczce balkonowej, niezbyt gęsto, odstępy mniej więcej 5 cm między nasionkami. Do czasu skiełkowania nasion doniczkę przykrywałem folią (taka strecz dostępną w sklepach budowlanych). Można użyć szyby, jednak ich wtedy nie miałem. Bazylia wyhodowana od maleńkości na własnym parapecie bije na głowę te kupione wybiegnięte okazy ze sklepu. Jest o wiele baardziej aromatyczna, ma bardziej zywą i ciemną zieleń liści. Gdy już osiągnęła wielkość powyżej 5 cm uszczykiwałem dwa wierzchołkowe liście. Miałem przyprawę i roślina poddana temu zabiegowi rozkrzewiała się. Bazylia jak większość roślin, w których można wyróżnić wyraźny pęd lub pędy (łodygi potocznie powiedzmy) ma przy każdym listku pąk śpiący, z których część się uaktywnia,  po usunięciu wierzchołka. To naturalny mechanizm samozachowawczy rośliny na wypadek uszkodzenia. 

Oregano w pełni swojego rozwoju. Fot czerwiec 2014. 
Tymianek, oregano, melisa
Traktujemy identycznie jak bazylię. W zasadzie mógłbym je omówić razem. Nir zrobiłem tego tylko dlatego, że są to rośliny wieloletnie. Melisa to nie tylko ziółko na uspokojenie. Świeża jest naprawdę wspaniałym dodatkiem do mięs. Dodajmy do naszych schabowych drobno pokrojoną melisę podczas przyprawiania i odczekajmy, niech odda smak i aromat. Podejrzewam, że nigdy już nie zdecydujecie się na kotlety bez melisy. 

Mięta
Polecam miętę długolistną z uwagi na fakt, że jest łatwa do zdobycia i łatwiejsza w pielęgnacji. Obficiej też plonuje. Możemy też użyć mięty pieprzowej. Najlepszym sposobem zdobycia jest zdobycie od kogoś sadzonek lub nawet zakup jednej gotowej doniczki. Miętę bardzo łatwo się rozmnaża poprzez sadzonki pędowe. Więcej o rozmnożeniu mięty tutaj. Mięty możemy ozywać standardowo jako składnik herbatki, możemy też przyprawiać nią mięsa, warto też pokusić się o zrobienie sosu miętowego (link 1 link 2). Mięta uda się zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz. Szybko rośnie. Nadaje się do wnętrza jak i na zewnątrz.

Czasem wysiewałem pieprzycę siewną zwaną popularnie rzeżuchą. Ale szczerze doradzam - weźmy ją na zewnątrz, gdy tylko pogoda pozwoli, pozwólmy jej trochę urosnąć. Gdy osiągnie ona swoje rozmiary, powiedzmy 20 cm jej liście są wtedy pyszne. To co my jemy jako rzeżuchę bardziej przypomina jedzenie kiełków. Też zdrowe i pożywne. Ale zalecam ją w formie wyrośniętej. Jest bardzo zdrowa, jak większość roślin z rodziny kapustowatych. Jej listki to taka zdrowa porcja kapuścianego zdrowia w skoncentrowanej formie.

Przejdę teraz do warzyw, które udawały mi się na parapecie zewnętrznym. Oczywiście przygodę rozpoczynamy kwietnia - maja. Co można sadzić na parapecie okiennym na zewnątrz i na balkonie? Odpowiedź jest prosta - praktycznie wszystko, co normalnie wylądowało by na grządce działkowej. Są jednak pewne ograniczenia i będą one wynikać przede wszystkim z ograniczonej przestrzeni jak i ograniczonej głębokości gleby. Przyjmijmy jednak, że używamy donic balkonowych takich długich. One będą o wiele lepsze niż takie standardowe, ponieważ pozwolą nam zachować względne rzędy w uprawie. Dla niektórych warzyw, które normalnie sadzimy niejako w punktach można zastosować różnego typu duże donice i wiadra. Ogranicza nas jedynie ilość dostępnego miejsca. Ja miałem do dyspozycji parapety jedynie. Jakie donice zrobiłem. Na jednym z parapetów w łazience zrobiłem sobie dużą donicę o głębokości na szpadel mniej więcej. Nie bawiłem się wtedy w pomiary, więc teraz zmyślać ich nie będę, głębokość na szpadel była.

Wszelkiego typu warzywa naciowe siejemy, ponieważ sprawdzą się idealnie. Siejemy więc pietruszkę najlepiej odmiany naciowe, seler, buraki liściowe, szpinaki... Wszystkie warzywa o jadalnych liściach.

Seler, a właściwie jego sadzonka w doniczce.
Foto czerwiec 2013.
Ja siałem zawsze seler w większych doniczkach, po jednym w doniczce. Gdy już sobie urósł miałem listki na bieżąco,korzeń niestety nie udał mi się. Ale ja byłem zadowolony z samych liści. Czemu korzeń się nie udawał? Nie wnikałem w to. Podejrzewam, że po prostu miał za mało miejsca. Pojedynczy seler naprawdę potrzebuje przestrzeni. Na polu może tak bardzo tego nie widać, bo odległość w rzędzie na poziomie 20 cm jest wystarczająca. Jednak on lubi głęboko w glebę wejść, na półtora szpadla więc potrzebuje przestrzeni glebowej. Jeśli jednak damy mu dużą donicę to plon liści będzie dość dobry. Ja hodowałem najczęściej w płaskich donicach, takich po chryzantemach. Skąd je wziąć? Najlepiej kilka dni po Wszystkich Świętych w listopadzie wybrać się na cmentarz i poszperać w śmietnikach. Ja w ten sposób zaopatrzyłem się w zapas doniczek kiedyś dla siebie, dla sąsiadów i znajomych. I nawet byłem zadowolony. Ponieważ po pierwsze bez kosztów miałem dobry materiał. Poza tym aspekt ekologiczny. Skoro jesteśmy w stanie odpad użyć ponownie i to bez najmniejszych nakładów energii to własnie takie działanie jest proekologiczne a nie drukowanie milionów ulotek typu nie "wycinajcie drzew".

Buraki zarówno ćwikłowe jak i liściowe wychodziły mi dość dobrze w wersji na liście. Botwinka była pyszna. Naprawdę młode liście buraczane są bardzo smacznym słodkim przysmakiem, który na świeżutko idealnie zastąpi sałaty wszelkie. Korzenie wychodziły mi raczej mizerne, zapewne z tego samego powodu jak w przypadku selerów. Jednak botwinka pierwsza klasa. Świeże oznaczało naprawdę świeże - rwane przed chwilą. Szpinaki też dawały niezawodny plon. Pietruszki różnych odmian naprawdę urozmaicały każde danie. Marchewki nie próbowałem, domyślałem się, że zbytnio nie urośnie z uwagi na głębokość donic. Skoncentrowałem się na warzywach o jadalnych liściach. Rzodkiewkę posiałem raz w maju i wyszło mi to dość dobrze. Teraz tak - jak tutaj mają się te wszystkie normy odległości w rzędzie i między rzędami, które jednak w pewnym stopniu należy zachować. Po prostu - odstęp w rzędzie zachowujemy tak jak jest napisane na opakowaniu. Naprawdę, nie myślmy, że jak posiejemy więcej to urośnie więcej, rzadko tak bywa. Jak siejemy w donicach długich balkonowych, to zazwyczaj one mają szerokość 15-20 cm. Taka do warzyw liściowych wystarczy. Dajemy jeden rządek na środek naszego poletka doniczkowego, odstępy w rzędzie zachowujemy według opakowania. Buraczki możemy gęściej, ponieważ i tak będziemy je przerywać, więc można dać między nasionkami 2 cm, ale gdy tylko zaczną wschodzić stosujmy przerywkę. W sumie wszystko sprowadza się do zachowania odpowiednich odstępów wskazanych na opakowaniu oraz regularnego podlewania.
To przykład owoców odmiany promyk. To nie był zły plon
te odmiany, ona daje pomidory tej wielkości. Foto sierpień 2014.

Pomidory sadziłem z odmian tzw. samokończących, gruntowych. O co chodzi? Chodzi o to by pomidor miał naturalna tendencję do zakończenia wzrostu po osiągnięciu określonej wysokości. U mnie sprawdzała się odmiana Promyk. Pomidor średnio odporny, samokończący, a raczej mniejszych owocach, widocznych na zdjęciu. Zdjęcie akurat robione już w warunkach działkowych, ale dokładnie z tej samej paczki wziąłem na działkę co użyłem w domu. Podobno idealne są na parapet odmiany koktajlowe. Być może. Nie próbowałem osobiście.

Któregoś roku ot tak dla zabawy posadziłem dynię. Jako doniczki użyłem starego wiadra po farbie, jako podłoże normalna ziemia kompostowa. Myślałem sobie, że coś tam urośnie, będzie wisząca ciekawostka. Urosło. Na 2,5 metra. Z parapetu zwisało takie bydle. Mina sąsiada, który co tydzień mniej pytał co to rośnie bezcenna. Ja mu odpowiadałem, że dynia - nie wierzył. Ona nawet owoce dała. Oczywiście zbierałem je jak jeszcze były małe, trudno by było, gdybym chciał zachować kilkunastokilogramowy owoc na wiszącej roślinie. Takie jednak 2 kilogramowe mniej więcej były. Szkoda, że wtedy kabaczków tak nie poprowadziłem, byłoby chyba korzystniej.

Mógłbym posadzić inne warzywa. Jednak na wspomnianych swoją przygodę z warzywami  za oknem i w oknie zakończyłem. Skupiłem się przede wszystkim na warzywach liściowych oraz przyprawowych. Raz posadziłem ziemniaka. Plon mizerny, ziemniaki małe, pomimo, że posadziłem do dużej doniczki. 

2 komentarze:

  1. Co byś proponował uprawiać w warunkach domowych w "mobilnych" skrzynkach ? Co by dało dużo i szybko jedzenia.

    Podobny przykład z Syrii.

    https://pbs.twimg.com/media/Cwv51qeW8AAbjHQ.jpg


    https://pbs.twimg.com/media/Cwv52WUW8AAL-x_.jpg

    https://pbs.twimg.com/media/Cwv524fWEAADz6v.jpg

    https://pbs.twimg.com/media/Cwv53efWQAE-mc1.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę wszystko zależy od tego ile miejsca mamy. Tylko i aż to determinuje decyzję co będziemy uprawiać. W tak dużych skrzyniach z powodzeniem wyjdą nawet gatunki pastewne. Ja miałem do dyspozycji jedynie parapety, balkonu nie posiadam. Ale skoro nawet dynia mi jakoś wychodziła to w odpowiednio dużej donicy podejrzewam, że wyjdzie każde warzywo. W tym roku widziałem u kogoś jarmuż w doniczce. Jeśli masz miejsce to stawiałbym na wiadra. Są odpowiednio głębokie. Jedno wiadro - jedna roślina. Ogranicza Cię jedynie ilość miejsca. Wiadomo, ja miałem go mało, dlatego stawiałem na coś co go aż tyle nie wymagało. Wbrew pozorom na parapecie zewnętrznym lub na balkonie mogą być bardzo dobre warunki uprawy. Należy tylko bardzo pilnować upraw w kwestii podlewania. Na polu jak jeden dzień nie podlejesz to nic się nie stanie, bo ziemia od dolnych warstw pociągnie wilgoć w nocy. W doniczce nie masz dolnych warstw. W wiadrach szybki i duży plon dadzą warzywa pastewne, np. buraki pastewne i marchew pastewna. Nie żartuję. W zeszłym roku uprawiałem trochę buraków pastewnych odmiany nie pamiętam. W tym roku wysiewam marchew pastewną.

      Usuń

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *