Zapas literatury w celu ewakuacji

Taka półka może być naprawdę ozdobą domu, książki wcale
nie muszą być pięknie oprawione w skórę, wystarczy by były
zadbane. Wnętrze szkolnej biblioteki, foto luty 2017.
W poprzednich wpisach wspominałem o różnych poradnikach w wersji elektronicznej, zapasie filmów i bajek, kopii bezpieczeństwa danych… Wpisy skupiały się na danych w wersji elektronicznej. Warto jednak mieć podstawową literaturę ogrodniczą o czym wspominałem już. Przy okazji omawiania kopii bezpieczeństwa  jeden z Czytelników słusznie zwrócił uwagę na wady nośników elektronicznych. Zwrócił też uwagę na zalety książek. Pozwolę sobie tutaj zacytować wypowiedź Tomka i w części odnieść się do jego wypowiedzi. 

„Książka to wiedza do której masz dostęp niezależnie od tego czy masz prąd czy nie. Ciężko ją zniszczyć. A jeżeli zniszczysz i stracisz przykładowo kilka kartek, to choć wartość książki spadnie, to część wiedzy z pozostałych kartek ocaleje.
Nośniki elektroniczne - choć bez wątpienia bardzo wygodne - mają kilka wad:
1. Wymagają prądu by je odczytać
2. Wymagają urządzenia zdolnego je odczytać (np. gdzie dzisiaj odczytasz dyskietki o pojemności 1,44 cala nie mówiąc już o 5 1/4 cala?)
3. Uszkodzenie nośnika skutkuje utratą zapisanych na nim danych.
4. Nawet niewielkie uszkodzenie pliku powoduje problemy z jego odczytem bądź całkowity brak możliwości jego odczytania.
Jedyną wadą książek jest to, że wymagają one znacznie więcej miejsca niż ta sama treść zmagazynowana na nośnikach magnetycznych oraz elektronicznych. Dlatego ja stawiam na książki.”

Tomek wyraźnie wskazał wyższość tradycyjnej książki nad jej elektronicznym odpowiednikiem. Papier odpowiednio przechowywany jest w stanie wytrzymać kilkaset lat, nawet kilka tysięcy. Podejrzewam, że nie będzie to zbytnio możliwe z dzisiejszymi kartami SD, płytami DVD, dyskami i innymi nośnikami dzisiaj powszechnie używanymi. Chociaż może za tysiąc lat (jeśli ludzkość przetrwa tak długo) ktoś będzie w stanie odczytać dane nawet z połamanej płyty DVD sprzed wielu wieków. 
Zdarzało mi się utracić jakieś ważne dane z nośnika. W końcu nie bez powodu robię kopie bezpieczeństwa i tak nie mając żadnej pewności utraty danych. Oczywiście wadą książek jest jej gabaryt, często też cena. Dlatego właśnie dotychczas w celu ewakuacji książek miałem niewiele i były to głównie poradniki oraz atlasy roślin, co stanowiło łącznie kilka woluminów. Altankę jednak powiększyłem, więc i miejsce na książki się znajdzie. Oczywiście nie będzie to tak rozbudowana biblioteczka, jak przedstawiona na zdjęciu, daleko jej też będzie do mojej biblioteczki domowej. Nie mniej jednak kilkanaście co najmniej książek będzie. Zastanawiałem się też jakiś czas jak te zbiory zabezpieczyć. Znowu z pomocą posłużą beczki, z tym że każda książka będzie włożona w woreczek strunowy, który zabezpieczy ją przed wilgocią. Aczkolwiek poważnie się zastanawiam, czy chowanie książek  ma sens. Podejrzewam, że w przypadku włamania do altanki prędzej zginie mi latarka, radio szpadel niż książki. Złodzieje na działkach książek raczej nie ukradną, no bo co niby mieliby później z nimi zrobić? Jeszcze w sytuacji, gdy książki te nie będą nowe ale kilkuletnie, używane, to tym bardziej nie będą stanowiły potencjalnego łupu. Najprawdopodobniej jednak znaczną część z nich raczej będę skłonny schować, na wszelki wypadek. Na wierzchu zostawię sobie oczywiście poradniki oraz kilka aktualnie czytanych. 
Jakie książki zamierzam zgromadzić i jakie proponuję do celu ewakuacji?
1. Wszelkiego typu poradniki, podręczniki.
a. Atlasy roślin, grzybów. Głownie po to by w razie potrzeby rozpoznać określony gatunek w terenie. 
b. Poradniki ogrodnicze, jeśli celem ewakuacji jest działka lub inne miejsce, przy którym zamierzamy coś uprawiać. 
c. Poradniki z zakresu ziołolecznictwa oraz innych naturalnych metod leczenia. Gdy w czasach kryzysowych zabraknie leków lub dostęp do opieki zdrowotnej będzie utrudniony warto będzie wrócić do ziół.
d. Inne poradniki wedle uznania.
2. Pismo Święte. Sprawa dyskusyjna czy uznać to jako książkę do lektury, czy jako akcesorium do kultu religijnego. Mniejsza z tym. Dla mnie ma formę książki, więc jest książką. Oczywiście Świadek Jehowy oprócz tego może zgromadzić sobie dodatkowo czasopisma Strażnica, Muzumanin weźmie Koran, ateista… a niech weźmie sobie chociaż Nowy Testament. Naprawdę. Ta książka nie parzy, no chyba, że ktoś jest opętany, ale tu już w kwestię wiary komuś wchodzić z butami nie będę. 
3. Wszelkie inne książki według gustu i uznania. Ja planuję zgromadzić całą Sagę o Ludziach Lodu oraz kilka pozycji S. Kinga. To już kwestia osobistego gustu.
Na pierwszym miejscu stawiam jednak na poradniki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *