czwartek, 16 marca 2017

Dokumentacja dzałki

Dziennik działki z roku 2016 oraz tegoroczny. Foto marzec 2016
Mamy naszą działkę. Uprawiamy na niej różne warzywa, owoce, zioła i kwiaty. W poprzednich wpisach wspominałem o konieczności prowadzenia płodozmianu, w przypadku tradycyjnych form uprawy. Pod pojęciem upraw tradycyjnych mam na myśli sposób uprawy znany na większości działkach, na których w danym roku mamy na przykład grządkę cebuli, grządkę ziemniaków, grządkę marchewki, itd… Zbytnio nie mam orientacji jak ma wyglądać sprawa płodozmianu, w przypadku takich wynalazków jak chociażby permakultura, siewy współrzędowe oraz inne „nowoczesne” formy prowadzenia upraw. Obecnie jestem zwolennikiem upraw tradycyjnych. Nie przekreślam tych wynalazków, być może sam je kiedyś wprowadzę w jakiejś formie. Obecnie jednak moja wiedza na temat tych metod jest zbyt mała by się nimi zająć. Jeśli zdecydowaliśmy się więc na uprawy tradycyjnymi metodami polecam rozważyć wprowadzenie jakiejś formy wieloletniej dokumentacji działki. I nie chodzi tutaj wcale o jakieś bzdurne zbiurokratyowanie upraw. Wbrew pozorom prowadzenie takiej uproszczonej dokumentacji może znacznie pomóc w planowaniu upraw na przestrzeni lat a jej prowadzenie nie zajmie więcej jak kilka godzin w roku. Tak – dokładnie – kilka godzin w roku. Można oczywiście stosować dokumentację uproszczoną, w której odpowiednio zaznaczamy uprawy i podstawowe zabiegi agrotechniczne na poszczególnych grządkach, Może także prowadzić sobie coś na kształt relacjonowania każdego pobytu na działce. Ja akurat prowadzę sobie rozbudowany dziennik działki, w którym wypisuję różne wykonywane czynności w czasie poszczególnych pobytów oraz dziennik wieloletni. Dziennik szczegółowy jest oczywiście moją prywatną fanaberią. W nim zapisuję wszystkie czynności związane z prowadzeniem działki w czasie pobytu, wolne notatki, jakieś plany, jakieś wnioski, podpowiedzi sąsiadów dotyczące chociażby środków ochrony roślin… Takie dzienniki z założenia przechowuję kilka lat.
Jak już jednak wspomniałem tak rozbudowany dziennik jest moją prywatną fanaberią, ale mi osobiście bardzo się przydaje. Drugim dziennikiem jest coś co bym sobie nazwał kroniką działki. W nim zapisuję:
- sprawozdania z różnych eksperymentów działkowych
- roczny dziennik plonów na podstawie którego powstał chociażby ten wpis
- sprawozdania roczne
- wnioski na dalsze lata
- sprawozdania z dłuższych lub kilkudniowych pobytów na działce
- graficzne rozpiski upraw i wybranych zabiegów agrotechnicznych na poszczególnych grządkach.
Z punktu widzenia działkowca w mojej ocenie najważniejszym dokumentem jest graficzna rozpiska upraw i innych zabiegów agrotechnicznych na poszczególnych grządkach. 
Jak to wygląda u mnie. Otóż działkę mam podzieloną na główne nazwijmy to sektory, których numeracja nie zmieniła się znacznie od czasu założenia działki.


Rozrysowana działka z zaznaczonymi sektorami oraz głównymi uprawami w roku 2015
 w dzienniku wieloletnim.Jak już wspomniałem podział działki na sektory 
nie zmienił się znacznie od czasu założenia działki. 
Ta sama działka i jej układ z zaznaczonymi uprawami w roku 2016. Według tego schematu
będę rozpisywać sobie uprawy w kolejnych latach. 
Tutaj akurat podsumowanie plonów w roku 2016 na jednej ze stron. Obok zdjęcia różne takie tam z działki.
To już oczywiście moja drobna fanaberia. W mojej ocenie dla działkowicza największa wartość miałyby
właśnie takie graficzne rozpiski upraw na działce.
Tutaj akurat fragment dziennika rocznego, akurat strona z grudnia 2016. Wspominałem już, że w tzw dzienniku rocznym zapisuję praktycznie wszystko związane z czynnościami na działce. Paragony związane z zakupami na działkę też tutaj lądują.
W dziennikach rocznych zapisuję wszystko, nawet jakieś pomysły, plany, czy lista rzeczy do zrobienia. Dla kogoś - dziwactwo. Mi osobiście znacznie to ułatwia pracę.







3 komentarze:

  1. A już martwiłem się że autorowi tego bloga coś się stało. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak skrupulatny i dokładny to ja nie jestem. Najczęściej robimy zdjęcie danego obszaru z torebką po nasionach by wiedzieć czego się spodziewać
    Ostatnio mocno się skrobałem po głowie co to mi wyrosło, takie szpiczaste zielone, okazało się że Teściu zasadził tulipany :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No wiesz. Dokumentacja fotograficzna też jest formą dokumentacji działki. Jeśli się sprawdza to najważniejsze. Polecam może jakoś archiwizować zdjęcia....Jednak taka rozpiska jaka jest na pierwszym i drugim zdjęciu to tak naprawdę kilka godzin w roku, można na podstawie dokumentacji fotograficznej pod koniec roku zrobić.Tak naprawdę prowadzenie takowej dokumentacji to trochę moja prywatna fanaberia, mało który działkowicz tak robi. Przeważnie się pamięta rok temu tu to rosło a dwa lata temu to... Ja rozpisuję dużo, mam nawet potem wnioski jakieś chociażby do bloga. A może to zboczenie zawodowe.

    OdpowiedzUsuń

ANGIELSKI Lubin

ANGIELSKI Lubin
Centrum Językowe Harvard

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *