poniedziałek, 20 marca 2017

Zamienniki nafty oświetleniowej w lampie naftowej

Paląca się kilka godzin lampa naftowa w altance, zalana olejem 
napędowym. Foto marzec 2017
W jednym z wpisów pisałem o tym, że warto w celu ewakuacji mieć lampę naftową, jako awaryjne źródło światła. Oczywiście w pełni zdaję sobie sprawę, że dzisiaj jest wiele innych, bardziej skutecznych możliwości oświetlenia pomieszczenia, nawet w sytuacji, gdy nie mamy podłączenia do sieci elektrycznej. Możemy używać latarek wszelkiego typu, mieć instalację opartą na ładowarkach słonecznych, możemy mieć dowolny agregat prądotwórczy, jakąś formę turbiny wiatrowej… To wszystko prawda. Elektronika, jak każdy sprzęt się psuje, potrafi zawieść. Solar może się zwyczajnie zepsuć, lub mogą go ukraść, tak samo z każdym urządzeniem. Osobiście się o tym przekonałem. Niedawno moja ładowarka słoneczna odmówiła współpracy. Niestety jej naprawa w ramach gwarancji jest już niemożliwa. W altance więc pozostał mi akumulator samochodowy. Oczywiście obecnie nie ma najmniejszego problemu, bym raz na kilka miesięcy wziął akumulator do domu i go naładował. I tak dwa razy w roku to robiłem oraz dokonywałem innych czynności konserwacyjnych. Więc póki co kupienie nowej ładowarki słonecznej nie jest aż takie pilne. W przypadku gdyby to się wydarzyło w czasie, gdy wzięcie akumulatora do ładowania jest niemożliwe, potrzebne mi jest inna możliwość oświetlenia. Obecnie najkorzystniejsza w mojej sytuacji jest lampa naftowa. Prąd w akumulatorze lepiej wtedy mi zostawić na chociażby ładowanie telefonu komórkowego, który służy mi nie tylko do standardowej łączności, o czym pisałem tutaj. Teraz głównie używam, gdy nie potrzebuję silnego światła w altance. Jedna z wad lamp naftowych była dla mnie cena oryginalnej nafty oświetleniowej lub oleju do lamp naftowych (kilkanaście złotych za litr). Rozpocząłem poszukiwania paliw zastępczych. Na pierwszy ogień poszedł olej napędowy. Paliwa tego używam także do innych celów, chociażby jako forma rozpałki do pieca. Zużywam go czasem jako samodzielne paliwo w przypadku, gdy chce tylko na chwilę rozpalić w piecu. Biorę wtedy dowolną metalową puszkę z czymś co pełni funkcję knota i wkładam do pieca. Kiedyś używałem benzyny do tego celu, jednak uznałem, że olej napędowy jest bezpieczniejszy w użyciu. Oleju napędowe staram się więc mieć w altance zawsze zapas na minimalnym poziomie 10 litrów.

Zalałem swoje lampy naftowe właśnie olejem napędowym. Obserwowałem. Paliło się normalnie, szczególnej różnicy nie widziałem w spalaniu. Można więc z powodzeniem używać tego paliwa jako zamiennika nafty. Jest tańsze.
Z podpowiedzi członków grup prepingowych oraz survivalowych dowiedziałem się także, że zamiennikiem może być zwykły olej roślinny, olej opałowy oraz inne paliwa. Być może i to przetestuję...

11 komentarzy:

  1. Jeżeli wpadnie Ci w łapki mocny "bimberek" taki 55 % plus, to warto spróbować jak się toto pali. Wartości alkoholu w surwiwalowych zapasach reklamować nie trzeba. Dodatkowym atutem takiego "paliwa" jest jeszcze możliwość wyprodukowania, w miarę tanio i domowym sposobem.

    No w końcu coś naskrobałeś :)
    U mnie już na parapetach kiełkuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Spalać bimberek... Cóż za marnotrawstwo ;-). U mnie na parapecie kalarepki dopiero i por. Na dniach reszta kapustnych pójdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arek ale i tak jesteś niepijący. W razie długotrwałej sytuacji kryzysowej to i bimberek będzie dobry do lampy, kuchenki itd.

      Usuń
    2. Pozostaje ciekawe zagadnienie do rozważenia. Jest jakiś tam odsetek ludzi, którzy z różnych powodów nie piją. Ileś tam energii trzeba włożyć, by bimber zrobić. Chodzi mi o prosta sprawę. Ile opału należy użyć by uzyskać litra alkoholu i ile z tego litra będzie opału.Czy ilość zużytego paliwa (włożonej energii) nie będzie większa niż ilość uzyskanego paliwa (uzyskanej energii)? Mam nadzieję, że nie namieszałem ;-). Oczywiście to dylemat jedynie dla wąskiej grupy osób, np. alkoholika lub osoby, która zapisała się do KWC (krucjata wyzwolenia człowieka). Sprawę własnej produkcji alkoholu kiedyś rozważę, jeśli jest już legalna. Na razie mam w głowie inne "projekty" i eksperymenty a trochę się ich nazbierało. Zajęcie na jakieś 2-3 lata ;-).

      Usuń
  3. Gdzie jest mój komentarz ? Czyżby nie przeszedł moderacji ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michał. Nie wiem, o który komentarz Ci chodzi. Zaakceptowałem wszystkie. Jak coś poszło nie tak wrzuć ponownie komentarz, może coś pomieszałem na poczcie.

      Usuń
  4. 1) Gdzieś pewnie komentarz zginął w przepaściach internetu. Może nawet nie wyszedł z mojego komputera.

    2) Przy wszelkich lampach ważny jest knot. Próbowałem robić knoty z bawełnianych ubrań czy sznurków jednak te knoty po prostu śmierdziały. Pewnie ta 100% bawełna nie jest taka bawełniana.

    W końcu zakupiłem niemieckie knoty do lamp na allegro i to jest to. Przy zakupie trzeba pamiętać o dobraniu odpowiedniej szerokości paska lub średnicy sznurka do lamp.

    3) W domu trzeba przewidzieć miejsce na ustawienie/powieszenie lampy. Tak żeby oświetlało odpowiednio wnętrze.





    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Knoty kupiłem w miejscu gdzie kupiłem same lampy, czyli w Castoramie. Są ok. Są dobrane do lampy. I takie zakupy polecam. Jak kupujesz lampy w danej sieciówce od razu powinny być blisko gdzieś do nich knoty. Od razu warto kupić.

      Usuń
  5. Olej napędowy jak widać , opałowy w sumie się tylko barwnikiem różni , oleje roślinne są świetne i uniwersalne . Najgorszy jest przepalony olej silnikowy od diesli , pali się marnym kopcącym płomieniem i straszliwie zużywa knoty .
    Moim zdaniem właśnie problem knota jest upierdliwszy w olejówkach , nawet znośnego zamiennika nie znalazłem do fabrycznych . Często trudnych do zdobycia już teraz .

    Ciekawą alternatywa kiedy potrzeba na chwile silniejszego światła jest lampa karbidowa . Nadal ceniona wśród grotołazów i innych podziemnych eksploratorów za mocne , naturalne światło lepsze od ledówek za grube tys pln oraz niezawodność . Mam taką i zapas karbidu "na krety"

    Coyote

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem knota potwierdzam. Próbowałem olej roślinny w lampie naftowej, ale się nie sprawdził całkowicie. Podejrzewam, że problem wynika głównie z gęstości oleju roślinnego którego knot nie jest w stanie "podsiąknąć". Przepalonego oleju testować nie będę najprawdpodobniej. Pod testy wziąłem olej napędowy, za jakiś czas sprawdzę rozpałkę parafinową do grilla... Jednak na te testy to już chcę sobie urlop zarezerwować, teraz jak jestem po pracy lub w weekend na działce mam pilniejsze zadania.

      Usuń
    2. Z pochodnymi parafiny i olejem roślinnym w niższych temperaturach będzie zapewne ten sam problem z tężeniem . Olej rzepakowy testowałem latem i jesienią więc nie zauważyłem problemu .
      Od kiedy jeżdżę dieslem już mi się nie chce kombinować . Z kanistra w bagażniku trochę odlewam jak potrzebuje i tyle .
      Jak kiedyś będę próbował się bawić z biodieslem garażowej roboty albo olejem z plastiku to pierwszy test będzie właśnie w lampie

      Coyote

      Usuń

ANGIELSKI Lubin

ANGIELSKI Lubin
Centrum Językowe Harvard

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *