środa, 23 maja 2018

O szkodliwości chwastów kilka słów

Najpierw krótko terminologia. Co to jest chwast? Otóż kilka słów wyjaśnienia. Często spotykam się z określeniem, że ktoś zbiera "chwasty" do jedzenia. Otóż nie możemy mówić o chwastach gdy mówimy o terenie nie uprawianym. Chwast to określenie ściśle związane z uprawami i używanie go w odniesieniu do innych aspektów jest co najmniej błędem. Chwast to niekoniecznie roślina "dziko rosnąca", rodzima. Jeśli w moich pomidorach urośnie arbuz a ja arbuza nie chciałem i nie sadziłem - to dla mnie arbuz jest chwastem. Jeśli w marchewce urosną mi pomidory koktajlowe, bo nasiona przechowały się w ziemi z poprzedniego roku - to dla mnie pomidor ten jest chwastem i często jestem zmuszony potraktować go jak każdego chwasta - usunąć. Chwastem nazwiemy więc każdą roślinę w uprawach, której nie chcemy i której nie planowaliśmy. To może być nawet owies w pszenicy. I jeszcze raz. O chwastach mówimy tylko w aspekcie upraw. W przyrodzie nie ma chwastów. Chwasty są tylko w uprawach.
Pomimo, że tutaj chwasty jeszcze nie przerastają bobu to ich obecność dla bobu zbyt dobra nie jest. 

Słyszałem opinie, że jeśli chwasty nie przerastają nadmiernie rośliny uprawnej to ich niszczenie nie ma zbytniego sensu a jedynie wzięło się z XIX wiecznej taktyki szukania w polu roboty na siłę. Niektórzy idą dalej i panuje u nich pogląd, że nadmierne odchwaszczanie niszczy glebę. Otóż niestety nie mogę się zgodzić z tą opinią. Chwasty uprawom przeszkadzają i to bardzo, o czym się "boleśnie" przekonałem w zeszłym roku - plon cebuli na poziomie 3-4 kg z grządki (2*8 metrów) oraz zerowy plon grochu. Jak to jest z tymi chwastami?
Chwasty zabierają warzywom wodę i składniki pokarmowe. Nawet te chwasty, które nie przerastają warzywa w sposób istotny obniżają plon. Pamiętajmy - rośliny konkurują z sobą o wodę, światło i składniki pokarmowe. To dlatego sieje się je lub sadzi w wypracowanych doświadczeniem pokoleń odstępach. By sobie nawzajem nie przeszkadzały, ale by każda roślina miała zapewnioną dla siebie odpowiednią przestrzeń. Wyjątkiem mogą być co najwyżej rośliny dość szybko głęboko ukorzeniające się. Im faktycznie jakieś płożące się niewielkie chwasty wiele nie zabiorą, ponieważ wodę i składniki pokarmowe czerpią z innych warstw gleby (mają więc pod tym względem inne nisze ekologiczne, ale to uproszczenie).
Należy jeszcze doliczyć do tego oddziaływania allelopatyczne chwastów (nie wszystkich) na rośliny uprawne. Otóż niektóre gatunki (chociażby mniszek lekarski) wydzielają do gleby specjalne substancje, które blokuję i hamują wzrost roślin innych gatunków.
W uprawach działkowych nie ma to znaczenia, jednak ma olbrzymie na polach chociażby zbożowych i pastwiskach. Otóż niektóre chwasty wykazują właściwości trujące i mogą zatruć plon. To oczywiście drastyczny przykład, ale bywały sytuacje zatrucia się zwierząt gospodarskich na zachwaszczonym pastwisku. Zwierzęta mają co prawda określony instynkt i rzadko na poletku ruszą trującą roślinę. Jednak plon z pastwiska jest przecież zbierany do przechowania i przetworzenia na pasze. I wtedy może być problem, gdy na pastwisku jest za dużo niektórych gatunków trujących. Na działkach i przydomowych ogródkach ten problem nas jednak nie dotyczy.
Kolejny argument przeciw odchwaszczaniu, do którego muszę się odnieść. Odchwaszczanie odsłania glebę przez co jest narażona na erozję. To teraz argument ode mnie. Otóż ma to miejsce tylko na początku danej uprawy, gdy dane warzywo jest w stadium młodej siewki. Później odpowiednio już zacienia i zasłania glebę. To dlatego zachowanie odpowiednich odstępów jest tak ważne. Wbrew pozorom - za duże odstępy - to też niedobrze. Poza tym ten problem załatwia się w bardzo prosty sposób, który zalecam każdemu. Międzyplony. Mamy roślinę główną, która trochę czasu potrzebuje by urosnąć i ukorzenia się raczej głębiej. Posadźmy między rzędami trochę innej rośliny uprawnej o krótkim okresie wegetacji. Chociażby rzodkiewkę, szpinak lub sałatę. Szpinak zawsze sprawdza mi się idealnie późną wiosną jako międzyplon. Rosnąca roślina główna lekko go zacienia a tym samym szpinak nie wchodzi w kwitnienie tylko wykształca fajne delikatne liście.
Poza tym podczas odchwaszczania wzruszamy glebę odpowiednio. Dzięki temu nie wytwarza się skorupa na niej, przesuszanie zatrzymuje się na warstwie powierzchniowej. Poza tym...Ludzie... Już Kargul w jednym ze słynnych filmów powiedział, że "...ziemia bez człowieka dziczeje" ;-).
To główne i podstawowe powody by odchwaszczać na miarę możliwości. Jeśli natomiast komuś goła ziemia przeszkadza - świetnie - może ściółkować. To zawsze będzie z korzyścią dla upraw. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

ANGIELSKI Lubin

ANGIELSKI Lubin
Centrum Językowe Harvard

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *