środa, 16 maja 2018

Syrop sosnowy z pędów

Co prawda troszkę w tym roku za późno na robienie tego syropu już było. Jednak w kwietniu nie miałem na to czasu. W czasie majowego weekendu zająłem się zupełnie czymś innym. Zacząłem więc zbierać jakoś tydzień temu (10-11 maja). Pędy już nie były "lepkie", czyli surowiec raczej gorszej jakości. Za późno. No trudno. Syrop nadal będzie miał jakieś właściwości, mniejsze ale jednak. Nie robię leku aptecznego ale domowy syropik na kaszelek, zwłaszcza przydatny mi jako nałogowemu palaczowi. 
Sosenka przy działce - daleko nie miałem. 
Sosen przy działce jest kilka. Nie dużo ale hurtowni syropów nie otwieram, te kilkanaście słoczków na luzie mi wystarczy. Mógłbym pojechac do Ustki i tam w lesie przy wydmach nazbierać szyszek i młodych pędów z kosodrzewiny. Przyniósłbym wtedy...No sporo... Kwestia zaniesienia. Jednak postanowiłem robić codziennie po kilka słoiczków. Czasowo lepiej na tym wychodzę. 

Surowiec tym razem - młode tegoroczne pędy.

Pocięte na kawałki
Zapakowane do słoików
Proporcje to intuicyjnie. Włożyłem trochę pokrojonych pędów i zasypałem cukrem tak aby przykryć. Zakręciłem. Odstawiłem na parapet, jak już naciągnie to zleję syrop do słoików i zapasteryzuję. Jedni radzą pasteryzować, inni odradzają. Ja na wszelki pasteryzuję. No jakoś tak się nauczyłem. Następne w kolejności sosnowe przetwory będą z szyszek. One są jeszcze na spokojnie dobre, takie w sam raz teraz. I taka subiektywna wskazówka, nie wiem, na ile może mieć potwierdzenie w literaturze fachowej. 
Spóźniłeś / spóźniłaś się z syropem z pędów, tak jak ja chociażby? W maju szyszki najprawdopodobniej będą jeszcze dobre. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

ANGIELSKI Lubin

ANGIELSKI Lubin
Centrum Językowe Harvard

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *