środa, 16 maja 2018

Wyjście po żółciaka siarkowego w maju 2018

Od kilku lat mam działkę. Dotychczas wiele moich działań było związanych właśnie z działką. W 2013 roku miałem taki cykl wędrówek. Przynajmniej raz w miesiącu wychodziłem, najczęściej z rodzinką, w teren. Coś pozbierać i potem coś z tego albo upitrasić albo nasuszyć. Odkąd mam działkę troszkę porzuciłem takie zbieractwo. To był błąd. Okolice mojego miasta co jakiś czas się zmieniają i warto być na bieżąco. Poza tym w końcu rozchodziłem swoje uszkodzone kolano i już nie mam limitu 5 km dla wędrówki. Co mnie bardzo cieszy. O tym w innym wpisie. Postanowiłem - po pierwsze. Więcej wędrować. Po drugie - z raz w miesiącu relacjonować te wędrówki. Ostatniej celem był przede wszystkim żółciak siarkowy. Już o nim pisałem. Wiedziałem dokładnie gdzie on porasta. I poszedłęm po niego jak po towar w sklepie - wiem gdzie, wiem kiedy. Dlatego tak zachęcam każdego z Państwa, kto w jakikolwiek sposób przygotowuje się na gorsze czasy - znajcie Państwo okolice swojego miejsca zamieszkania. Warto wiedzieć, skąd wziąć wodę zdatną do picia (lub do uzdatnienia się nadającą), warto wiedzieć skąd można wziąć jedzenie... Warto znać swoją okolicę.

Zabytkowe zabudowania nad rzeką Słupią
Inne ujęcie


Tutaj zawsze jest bardzo dużo szczawiu. A droga tutaj to z domu jakieś 10 minut. 
Żółciak siarkowy rosnący na drzewie. Ten już stary, nie nadający się do spożycia. Konsystencja styropianu już. 


Ten dobry, jędrny, wilgotny, mięciutki, soczysty... Tak. Cały czas mam na myśli żółciaka. 
Dobra - dla mnie za wysoko


Słynna mora z Juli dla skali porównwczej
W innym miejscu takie oto tutaj - też żółciak.


Też za wysoko


Tutaj na upartego jeszcze by się dało radę.


Ten też poszedł do reklamówki.
Trochę mięty nadwodnej zebrałem
Mięta nadwodna jak sama nazwa wskazuje rośnie nad wodą. Jeśli wchodzicie Państwo nad rzekę i Wam zapachnie miętowo tak ostro - to właśnie mięta nadwodna. 

Kozłka już nie zbierałem - miałem pełny plecak - innym razem. 
Po pokrzywę jak widać mógłbm ciężarówką tutaj podjechać. Rośnie jej tutaj troszkę...
Żółciaka zabrałem do domu. Miętę także. Akurat lubię nadwodną. Jest taka mocna, naprawdę mocna. Taki ekstra strong miętowy w terenie. Jak przyrządzam żółciaka - o tym w kolejnym wpisie, by ten za długi nie wyszedł. Głównie dla wygody Czytelników - same zdjęcia trochę MB ważą ;-) . 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

ANGIELSKI Lubin

ANGIELSKI Lubin
Centrum Językowe Harvard

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *