czwartek, 7 lutego 2019

Nawożenie dolistne na mojej działce

Od poprzedniego roku (2017) zdecydowałem się na ograniczenie na maksa wszelkich chemicznych środków ochrony roślin i sztucznych nawozów. Jeszcze o ty będę pisać. Na działce już nie używam chemicznych nawozów. Moje głowne nawożenie to gnojówki z roślin,  używanie popiołu z drewna , przy krzewach i drzewach używam czasem trocin i zrębków jako nawóz, oczywistością sa u mnie nawozy zielone. Osobną sprawą jest ściółkowanie roślin. Zacząłem być fanem i orędownikiem ściółkowania od jakiś 2-3 lat. To także forma nawożenia. Co kilka tygodni rozcieńczam obornik w wodzie i taką gnojówką podlewam swoje uprawy. Nie zrezygnowałem jednak całkowicie z nawozów mineralnych. Mimo swoich wad nawożenie mineralne odpowiednio stosowane ma swoje zalety.
Do takich zalet należy w mojej ocenie przede wszystkim szybkość działania. Ja jednak już nie nawoże doglebowo nawozami mineralnymi. Stosuję nawożenie dolsitne. Ma ono swoje wady i zalety. Wadą podstawową w mojej ocenie jest znikoma ilość nawozu . Mogłoby się wydawać, że za mało. Ale spokojnie. Na "tu i teraz" to doskonałe uzupełnienie prawidłowego nawożenia i kultury uprawy. Taki supllement. W mojej ocenie nie powinno zastąpić prawidłowego nawożenia organicznego i kultury uprawy. To tylko takie chwilowe dostarczenie składników odżywczych "na już" . Ja zdaję sobie w pęlni sprawę, że istnieją tzw uprawy hydroponiczne, w których roślina ziemi nie widzi a całość uprawy opiera się na sztucznych kompoentach. Dla mnie jednak uprawa roślin jest nieodłącznie związana z ziemią. Z żywą i prawdziwą ziemią. Nadmierne nawożenie mineralne może taką glebę znacznie wyjałowić i zniszczyć. Stosując połęczenie prawidłowego nawożenia organiczneo ze znikomym, doraźnym użyciem w miarę potrzeby sztucznych nawozów jest w mojej ocenie bardzo dobrym rozwiązaniem. Niewielka ilość nawozu minimalizuje ryzyko przenawożenia. Minimalna ilość? Czyli konkretnie. Otóz. Jedyny nawóz mineralny jaki stosuję to florowit. Litrowe opakowanie to ilość na około 400 litrów roztworu. Taka ilość przy tradycyjnym nawożeniu doglebowym to jedno, no może dwa, podlania działki. A jak to jest przy nawożeniu dolistnym. Mam opryskiwacz o pojemności 6 litrów. To ilość do oprysku całej działki. Więc jest to na jakieś 60-70 aplikacji nawozu, oprysków. Nawożę od powiedzmy maja do lipca-sierpnia. Czyli 4 miesiące. Nawożenie dolistne co powiedzmy 2 tygodnie. Czyli od maja do sierpnia mam 8 aplikacji nawozu. Gdy oprysk stosuję raz na tydzień wtedy powiedzmy 16 aplikacji w sezonie. Liczmy te 16 aplikacji. 16 aplikacji nawozu w ciągu roku. Butleka florowitu to ilość na około 4 lata. Wiadomo, butelka nawozu po otwarciu ma jakiś tam termin przydatności do użycia. Mi więc taka litrowa butelka starcza na rok. Trawnik nawożę tradycyjnie doglebowo. Co tydzień. Po co? Trawa ładnie rośnie. Jak szalona. Gdybym nie kosił co dwa tygodniu to po miesiącu mógłbym snopki tworzyć ;-) . No trzeba kosić. Ale taki pokos z trawy to u mnie surowiec bardzo porządany. Jest na ściółkę.  Zasady przy nawożeniu dolsitnym. Taie same jak w przypadku każdego typu oprysków roślin. Najlepiej wieczorem w mojej ocenie. Roślinki sobie wchłoną składniki odżywcze przez skórkę. I tutaj trzeba ściśle przestrzegać instrukcji dawkowania i rozcieńczania .  O ile gdy zbyt stęzonym nawozem (do pewnych granic) podlejemy glebę to raczej nic się niestanie, to przy nawożeniu doslistnym zniszczenie rośliny poprzez zastosowanie zbyt silnego nawozu jest znaczne. Jakie warzywa nawożę dolistnie? No te, które są w mojej ocenie wymagające.  Ziemniaki. No je to pryskam co jakiś miesiąc. 

Dynie, cukinie i kabaczki. One dostają nawóz dolistnie.
Pomidory nawożę co dwa tygodnie.
Drzewa i krzewy owocowe nawożę kilka razy w roku, podczas zawiązywania kwiatów i owoców. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

ANGIELSKI Lubin

ANGIELSKI Lubin
Centrum Językowe Harvard

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *