Pierwsza połowa czerwca w nowym tunelu foliowym

W sumie to podsumowanie jednego dnia pracy w nowym tunelu foliowym. Oj jak ja jestem z niego zadowolony. Ładnie się prezentuje. No przyznam się - troszkę jestem z siebie dumny - wyszedł mi. NIedawno posadziłem w nim pomidory, paprykę. Pomidorki podrosły i już trzeba się było nimi zająć. Miałem to zrobić wcześniej, podczas jednego z wcześniejszych przyjazdów. Ale... Nie chciało mi się. I oto wychodzi, że moja decyzja o zmniejszeniu upraw (link) była jedną z lepszych, bo się wyrabiam ogolnie z zadaniami działkowymi. I to pomimo tego, że przyjeżdżam raz w tygodniu, czasem w środku tygodnia. I nie każdy przyjazd to solidne wzięcie się do roboty. Jednak ostatnio no trzeba było.

Tunel foliowy przed moim wkroczenem - nie tragicznie, ale... z resztą wszystko widać. 

Po lewej chwasty - w sumie wszystko jadalne, ale nie było czasu na gotowanie z chwastów. Chociaż komosę wyjadałem podczas plewienia. 

I po prawej też chwasty - głównie komosa, tobołki polne. 

Odchwaszczone i podwiązane... 




Przy okazji obfite podlewanie. I znając życie przyjadę tu za tydzień i będzie gąszcz ;-) 

Podczas usuwania odrstów co niektóre zostawiłem do ukorzenienia. Uda się fajnie, nie to trudno. 


Niektóre pomidory już mają kwiaty widoczne. Wszystkie praktycznie mają zawiązki kwiatów. I ja wiem, że być może niektórzy działkowicze mają juz zawiązki owoców a może nawet pierwsz epomidory. Jednak ja tu niewiele przyspieszę. Mógłbym teoretycznie już w kwietniu dogrzewać szklarnię. Tunel znaczy się. Wystarczyłoby kilka lamp naftowych. Jednak ja mam uraz i nie mam zamiaru ognia bez nadzoru zostawiać. Powód - pożar w 2011 - mam uraz. Jestem zadowolony z tego co jest. 



Komentarze