Zbiory ałyczy / mirabelki w październiku

 Dobra - przyznaję się. Mylę żółtą mirabelkę ze słiwą ałyczą. Wielokrotnie pisząc i żółtych mirabelkach powinienem napisać ałycza. Niestety określenie mirabelka już weszło mi dawno temu w język. Trudno - jednak to śliwka i to śłiwka (rodzaj Prunus). Zebrałem ostatnio tych małych śliweczek. Niestety - z powodu terminu już zdecydowana większość owoców poopadała a na samych drzewach owoców ni ma i już. Szkoda. Udało mi się jednak dorwać jedno małe drzewko, z którego zebrałem owoce.  

Oto chyba ostatnie owocujące jeszcze drzewko.

Owoce ładniutkie i zdrowo wyglądające.

Niestety po zbiorach wyraźnie czuć malizną. 

Samych owoców tyle co widać. Nie ma zbytnio nawet czego do sokownika wkładać. Zwyczajnie już szkoda gazu na uzyskanie może średniego słoika soku. Możliwe więc, że to na ocet pójdzie. Cóż. Można powiedzieć, ża za późno się ze zbiorami śliweczek obudziłem. Jednak nie zbierałem wcześniej bo nie miałem ani sokownika ani sokowirówki. Może w kolejną sobotę jeszcze uda mi się czerwone mirabelki zebrać. 


POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ 

Komentarze