Fajne domki działkowe i ciut o moich dziecinnych marzeniach

Na niektórych działkach moich sąsiadów są bardzo ciekawe domki. Znaczy - może i nic w nich sczególnego. Ale jakoś mają coś w sobie. I nie dlatego, że duże okazałe i piękne. Właśnie nie. Część z nich to małe domki o prostej konstrukcji, ale jakoś mnie dziwnie urzekają. Mają coś w sobie. Kilka zaprezentuję.

Jeden z urzekąjacych mnie domków.
Prosty jak widać. Ale na tle działki,
z winoroślą i ta jego przytulność
(czytaj, że dość mały) - ma swój urok. 

Kolejna konstrukcja. Niczym namiot lub jurta.
No takie moje skojarzenie. Też ciekawy.
To białe to jakaś forma plandeki. 

Ot zamiast domku działkowego przyczepa kempingowa.
Sama koncepcja przyczep kempingowych to dla mnie coś fascynującego.
To trzeba być mistrzem planowania przestrzeni,
by na takich kilku metrach kwadratowych zmieścić kuchnię,
łazienkę, meble i w sumie zamienniki wszystkiego,
co mamy w naszych domach. 

Domniemam, że tu jest jakiś przedsionek i pokój główny.
Malutki taras, kratki drewniane na ścianach
dla roślin pnących... Fajne to. 

I chyba jedna z moich ulubionych konstrukcji. 

A teraz troszkę o marzeniach z tym związanych. Czasem marzy mi się... ano właśnie życie z dala od miejskiego zgiełku w takim malutkim domku. Nie życie na wsi. Nie na obrzeżach miasta. Nie normalny dom z ogrodem. Ale właśne taka malutka chatka. 
Wokół domu ogród taki powiedzmy 10 arów. Blisko las. jakiś strumyk lub malutka rzeczka. I takie sobie życie w oparciu o płody ogrodu i okolicznego lasu. I ja wiem, że to dziecinne, infantylne...Chłopie - przecież ty masz żonę i dzieci oraz dobrą pracę. O czym ty pieprzysz? Chcesz się cofnąć w rozwoju? Gdyby ktoś zadał mi tego typu pytanmia wcale nie miałbym prawa się obrazić. Bo były by trafione w sedno. Bo ja nie mam powodów do narzekania. Nie jestem bogaty. No nie jestem. Jednak co ważne - na bieżące potrzeby dajemy jako rodzina radę. jesteśmy raczej zodną rodziną. Raczej szczęśliwą. No zwyczjanie - normalna rodzina, bez najmniejszych oznak patologii. Można by rzecz - przecież o to chodzi. To w sumie bardzo ważne. Czegoż więcej chcieć od życia? Można rzec - mamy (jako ja i my jako rodzina) coś co jest poza zasięgiem wielu ludzi, wielu rozbiych rodzin. Po co ja więc marzę o czymś, co w sumie w dużej mierze zakłada to, że tej rodziny musiałbym nie mieć? Bo przeprowadzka w tego typu warunki - niemożliwa z rodziną. Cóż. To chyba raczej marzenie w stylu takie meijsce ucieczki w wyobraźni. Wykreowane w wyobraźni nierealne bezpieczne miejsce, w którym jestem sam na sam z roślinami i przyrodą. Zapewne szybko by mi się taka samotność wśród roślin znudziła. Oczywiście zakładając, że dałbym radę zrealizować swoje podstawowe potrzeby. Bo - jak by wyglądała codzienność takiego życia z plonów ogrodu i lasu - to ja pojęcia nie mam. Skąd miałbym wiedzieć jak się żyje w takich warunkach? Mogę sobie to jedynie wyobrazić. I chyba właśnie tym są te marzenia - alternatywnym światem w moim dyrnym łbie, do którego lubię wejść tak na chwilę jedynie. Bo chyba na codzień - chyba bym tak żyć nie chciał. A na pewno nie samotnie. Pomimo, że raczej jestem introwertykiem, to samotność na dłuższą metę mnie przeraża. 
To właśnie ten alternatywny świat w moim łbie jest często jednym z głównych powodów, dla którego przynajmniej raz w tygodniu muszę działkę odwiedzić. Nawet jesli nic aktualnie do zrobienia nie jest. nawet jeśli aktualne zajęcia działkowe to połażenie po okolicy. Cóż. To trochę jak mój osobisty portal do tego alternatywnego świata. Zmęczony cąłym tygodniem - po prostu chcę mieć miejsce swojego azylu. Nawet jeśli to wyimaginowany świat. 


Komentarze

  1. Kiedyś, gdy rozwiodłem się z żoną i szukałem mieszkania kolega podpowiedział bym pomyślał o małym domku na działce pracowniczej. Bardzo długo o tym myślałem iż każdym dniem bardziej ten pomysł mi się podobał. Wiesz... Pokój z aneksem kuchennym wystarczający w zupełności. To tego ekologiczna, przenośna toaleta. Mały piecyk (koza) i solary na dachu (na zimę wyłączają prąd na działkach). Niestety pomysł padł z powodu obawy przed ludzką "życzliwością". Zaraz by ktoś podkablowal, że tam mieszkam...
    Niestety na kupno działki tym bardziej w centrum miasta (Łodzi) nie było i nadal mnie nie stać....
    Jednak marzenie nadal tli.... Teraz w kierunku przyczepy campingowej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawy przed ludzką życzliwością... Tak, niestety jest to jedna z realnych przeszkód jeśli myśleć o zamieszkaniu na takiej działce. No bo fakt - teoretycznie na takiej działce mieszkac nie wolno, jednak, jeśli nikomu to nie przeszkadza to w praktyce można. Jestem święcie przekonany, że na wielu działkach w ramach ROD są ludzie, którzy tam mieszkają na stałe. Wracam często z działki około północy i widzę gdzieś w oddali palące się swiatło w latnce lub np dym z komina. Rzecz jasna, może to być ktoś, któ sobie po prostu na weekend przyjechał.
      Koncepcja przyczepy kempigowej - fajna. Można (chyba) postawić sobie taką gdzieś na obrzeżach miasta i mieć święty spokój. A nawet na jakimś parkingu przy rodosach.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń

Prześlij komentarz