Test skuteczności instalacji elektrycznej w celu ewakuacji

Nowy akumulator na działce. 45 Ah. Foto styczeń 2016.
Kolejny aspekt gotowości celu ewakuacji, który wziąłem pod uwagę była skuteczność instalacji elektrycznej. Na swojej działce nie mam podłączenia do sieci elektrycznej. Na początku 2016 roku zaistniała możliwość podłączenia działek w moim sektorze do sieci elektrycznej, oczywiście jeśli zbierze się odpowiednia liczba osób. Najbardziej prawdopodobny koszt to około 1000 (tysiąc) złotych od jednej działki. Gdyby był to koszt typu do 300 zł, może jeszcze bym się skusił. Może... Póki co, nie mam na działce podłączenia do sieci elektrycznej i nie zanosi się by w ciągu najbliższych latach był. 
O swojej instalacji wspominałem we wpisie sprzed ponad roku czasu. Od tamtego czasu trochę się u mnie pozmieniało. Otóż całość mojego zestawu rtv w chwili obecnej to telefon działkowy, netbook oraz radio. Cała reszta gażdżetów okazała się mało niezbędna, postanowiłem ograniczyć ilość wszelkich sprzętów do subiektywnego minimum, o czym wspominałem tutaj.  Mój obecny panel słoneczny ma moc 10 W, zaś do przechowywania prądu służy akumulator samochodowy. 
Ładowarka słoneczna na dachu altanki. Ładowarka ma
wbudowany regulator. Foto styczeń 2016.
Oczywiście moc 10 watów solar podaje przy optymalnych warunkach świetlnych. I faktycznie. Latem jeden dzień ładowania akumulatora pozwalał na naładowanie netbooka do pełna i oświetlenie przez kilka godzin. Akurat miałem okazję w lipcu to przetestować. Akumulator żelowy miałem rozładowany. Podłączyłem do niego kable z ładowarki słonecznej. Wieczorem podłączyłem do podładowanego akumulatora netbook. Naładował się do pełna. Wieczorem przez kilka godzin jeszcze coś tam robiłem, więc światła używałem. Innego dnia podłączyłem po prostu instalację oświetleniową do ładowarki solarnej. Obie żarówki świeciły (obie są mocy 4,5 wata). Nie mam żadnych mierników elektrycznych, elektrykiem nie jestem. Innej koncepcji testów istalacji nie miałem. Letnia skuteczność całej instalacji była naprawdę dobra. Zdawałem sobie sprawę, że zimą tak dobrze już nie będzie. Zrobiłem ten sam test. Podłączyłem do okablowania ładowarki solarnej żarówkę (jedną). Świeciła, ale już dość słabo. Zatem w okresie zimowym solar podaje na pewno mniej niż 4 W. Tym samym raczej nie ładuje on akumulatora samochodowego, co bardziej podtrzymuje w nim prąd, by akumulator nie uległ
Jedna ze świetlówek ledowych. Okablowanie celowa na
wierzchu, dzięki czemu łatwo można instalacją manewrować.
Jak mnie 12V kopnie to oddam, nic mi nie będzie ;-).
Foto styczeń 2017.
samorozładowaniu. Netbooka nie dało się ładować. Raz czy dwa razy naładowałem, ale to tylko dlatego, że w listopadzie akumulator wziąłem do domu i naładowałem. Zimą zatem nie ma co myśleć o produkcji prądu na tyle by wystarczyło do ładowania bardziej energochłonnych urządzeń. Telefon naładuję bez problemu, oświetlenie też będzie działać. Jak na zimowe warunki jest to wystarczające. 

Mógłbym co prawda kupić sobie agregat prądotwórczy. Jednak na prawdę, nie jest on na liście moich priorytetów. Prąd nie jest niezbędny do przeżycia ani do komfortowego spędzania czasu na działce. Instalacja, której się dorobiłem jest jak na moje potrzeby całkowicie wystarczająca.
Zimowy test skuteczności instalacji elektrycznej na działce uważam za zaliczony w pełni pozytywnie. Światło mam, telefon naładuję, w telefonie filmy obejrzę, skorzystam z internetu, muzyki posłucham. Jak na warunki celu ewakuacji (który domem nie jest) są to zadowalające warunki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj przez e-mail

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *